Są w szoku, gdy słyszą o skrzywdzeniu dziecka. Wszyscy powtarzają jedno zdanie

Przemoc seksualna wobec dzieci zmieniła się za sprawą darknetu i sztucznej inteligencji. Przerobione zdjęcia, gwałt przez internet czy streamingi z krzywdzenia dzieci – o tych zagrożeniach mówi psycholożka i psychoterapeutka Justyna Kotowska.

Justyna Kotowska mówi o zagrożeniach nowymi formami przemocy.Psycholożka Justyna Kotowska mówi o zagrożeniach nowymi formami przemocy wobec dzieci
Źródło zdjęć: © Getty Imges | Thomas Trutschel
Mateusz Różański

Mateusz Różański, WP abcZdrowie: Co powinni wiedzieć rodzice o przestępstwach seksualnych wobec dzieci, by je chronić? 

Justyna Kotowska, psycholożka, psychoterapuetka, członkini Państwowej Komisji ds. Przeciwdziałania Wykorzystywaniu Małoletnich poniżej lat 15: W dobie sztucznej inteligencji i mediów społecznościowych najlepszą obroną są relacje z dzieckiem. Chciałabym, żeby opiekunowie po przeczytaniu tej rozmowy zadali sobie pytania: Czy wiem, kim jest moje dziecko? Jakim jest człowiekiem, o czym marzy, do czego dąży, jak się zmienia? Nieraz nam się wydaje, że znamy nasze dzieci i mamy z nimi dobrą relację, a potem rzeczywistość nas zaskakuje. Sprawcy przestępstw seksualnych wobec dzieci to zróżnicowana grupa, tak, jak samo to zjawisko. I w każdej rozmowie z rodzicami, którzy zgłaszają sprawę, bez względu na ich status, wykształcenie czy wiek, słyszałam jedno zdanie.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


Jakie?

"W życiu bym się nie spodziewał, że to spotka moje dziecko". To zawsze jest szok, gdy dziecko ujawni fakt, że zostało skrzywdzone seksualnie. Odpowiadam wtedy, że to bardzo dobrze, że pan lub pani już o tym wie, bo niestety wiele dziecięcych krzywd nigdy nie wychodzi na jaw.

Dlatego należy mówić rodzicom, jak ważna jest zdrowa, silna, bezpieczna relacja z dzieckiem. A mam tu na myśli to, czy nasze dziecko wie, że może nam mówić o wszystkim, o każdej trudnej sytuacji. Nie sprawdzajmy tego pytaniem: "Czy wiesz, że możesz ze wszystkim do mnie przyjść?". Bo dziecko najczęściej powie, że wie, gdy tak naprawdę czuje coś innego. Zrewidujmy swoje zachowania, bo to na ich podstawie dzieci będą podejmować decyzję, czy w sytuacji trudnej mogą na nas liczyć.

Wiem, że wielu rodziców zmaga się z wypaleniem, zmęczeniem i często po prostu nie ma siły. Ale nawet kwadrans szczerej rozmowy codziennie może mieć niebagatelne znaczenie. Gdy dziecko czuje, że jesteśmy cali dla niego, to już buduje nam podstawy takiej relacji.

Czyli jeśli dziecko będzie bało się powiedzieć o jedynce z klasówki, to będzie też bało się powiedzieć o tym, że ktoś obcy je dotykał? 

Tak, bo boi się ujawnić problem. A sprawcy często ten strach wykorzystują. Mówią dziecku, że rodzice będą mieli do niego pretensje, że go obwinią. Twierdzą, że i tak nikt mu nie uwierzy, że opowiedzą wszystkim, że to ono samo się prosiło, że samo zrobiło sobie nagie zdjęcie, nagrało film i go wysłało itd. Tłumaczą, że mówiąc rodzicom o całej sytuacji, dzieci tylko ją pogorszą. Grożą też, że wyślą nagie zdjęcie czy film z dzieckiem do jego kolegów z klasy i szantażują, by otrzymywać kolejne materiały. Mogą też domagać się wykonywania kolejnych czynności. Nowe technologie otworzyły wrota sprawcom.

My tymczasem dyskutujemy o tym, czy dzieci powinny mieć smartfony w szkole. Chyba spóźniliśmy się z tą dyskusją o 10–15 lat.

Niestety, przy okazji spłycamy wszystko do rozmowy o smartfonach. A chodzi o samo funkcjonowanie dziecka w sieci, bo to w sieci czekają na nie sprawcy przemocy. Na stronie Państwowej Komisji ds. Przeciwdziałania Wykorzystaniu Seksualnemu Małoletnich poniżej 15. roku życia jest mapka przygotowana przez Europol. Pokazuje ona w czasie rzeczywistym, skąd ludzie chcą ściągać materiały udające CSAM (Child Sexual Abuse Material), przygotowane przez Europol.

Widzę, że na Śląsku coś się błyska, a teraz w Warszawie. 

Osoba, która ściągnie taki plik, otrzymuje informację, że to, co robi, jest nielegalne i jeśli potrzebuje pomocy w radzeniu sobie ze swoimi skłonnościami, powinna zgłosić się po pomoc do wskazanych miejsc.

A teraz świeci się Moskwa i Petersburg.

Mówimy tu o pustych plikach, które pełnią rolę przynęty. Tymczasem prawdziwych plików CSAM jest masa. Teraz mamy naprawdę potężny problem z materiałami CSAM wygenerowanymi w całości przez AI.

Jak wrócę do domu, to każę swojej partnerce usunąć z mediów społecznościowych wszystkie zdjęcia dzieci. 

A na pewno te, gdzie widać ich twarze. Ale proszę jej nie obwiniać. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie chciał się pochwalić sukcesem swojego dziecka przed znajomymi na Facebooku. To normalne, że czujemy z nich dumę. Tylko teraz musimy nauczyć się wyrażać ją w inny sposób, bo inaczej robimy prezenty sprawcom.

To teraz porozmawiajmy o nich. 

To są "ludzie podobni zupełnie do nikogo". Chcemy myśleć, że to osoby, które w jakiś sposób się wyróżniają. Ale to nasz mechanizm obronny pomagający łagodzić lęk. Bo chcemy wierzyć, że damy radę ocalić swoje dziecko, jeśli rozpoznamy potencjalnego sprawcę przemocy. Tymczasem – i to musimy wbić sobie do głów – sprawcy to tacy sami ludzie, jakich mijał pan, idąc na rozmowę ze mną.

Pokrzywdzonym może stać się każde dziecko. Dostępność do dzieci uległa diametralnej zmianie. To wygenerowało nowe kategorie przemocy seksualnej – od materiałów w całości wytwarzanych przez sztuczną inteligencję, przez zdjęcia doklejone do obrzydliwych filmów, po zgwałcenie dziecka przez internet – na przykład podczas streamingów na żywo, które odbywają się w darknecie. Na takich streamingach, prowadzonych na zamkniętych forach, ludzie płacą, by oglądać na przykład mężczyznę krzywdzącego siedmiolatkę w Tajlandii. Wydają mu polecenia, które on za opłatą wykonuje dla nich w czasie rzeczywistym.

Da mi pani chwilę? Muszę chyba złapać oddech. 

Pojawiają się kolejne formy krzywdzenia przez internet. Na przykład na popularnych platformach z grami wideo. Tam sprawcy działają w taki sposób, że grają z dziećmi, a potem przechodzą z nimi na inny komunikator. Najpierw rozmawiają na całkowicie neutralne tematy, a potem krok po kroku włączają tematy seksualne. Gdy czują się pewni, proszą o wysłanie zdjęcia, często najpierw wysyłając swoje. Zdarza się też tak, że od razu wysyłają dziecku plik z treściami CSAM czy zoofilskimi. Otwierając taki plik, dziecko naraża się na ekspozycję na szkodliwe treści, co może skutkować rozwojem zespołu stresu pourazowego (PTSD). 

Zatrzymajmy się na tym. Dziecko otrzymuje plik z filmem porno. Co dzieje się dalej?

Scenariuszy jest wiele. W najlepszym idzie do rodzica, a ten zgłasza to do Dyżurnetu (punkt kontaktowy, działający w ramach Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej, odpowiedzialny za przyjmowanie zgłoszeń dotyczących nielegalnych treści w internecie) i do prokuratury. W gorszym pokazuje to swoim kolegom, pisząc: "Patrzcie, co mi ten zbok wysłał". Przez to naraża inne dzieci na kontakt z takimi treściami, bo nie wie, że jest to szkodliwe. W jeszcze gorszym scenariuszu zaczyna oglądać tego typu materiały, a nawet szukać kontaktu ze sprawcą.

Czy sprawcy przemocy seksualnej się jakoś organizują, wymieniają się informacjami? 

Tak, w darknecie. Są ich całe grupy. By się do nich dostać, trzeba wpłacić wpisowe w postaci "świeżego materiału", czyli filmu lub zdjęcia. W ten sposób uzyskują dostęp do całych baz materiałów przedstawiających wykorzystanie seksualne dzieci.

Jak te "świeże materiały" uzyskują?

Robią zdjęcia na plażach, przeszukują social media. Oglądaliśmy takie zdjęcia w aktach spraw i widać, że dziecko nie miało pojęcia, że jest fotografowane. Dlatego zwracam uwagę na kolejną rzecz – uważajmy na to, by nasze dziecko nie biegało nagie po plaży czy w innych miejscach, bo naprawdę nie wiemy, czy plażowicz ze smartfonem właśnie nie robi mu zdjęcia, które stanie się dla niego "walutą" w darknecie. Niedawno w Chorwacji tamtejsza policja w okresie wakacyjnym przeprowadziła akcję informacyjną w tej sprawie. Dobrze byłoby też, byśmy i w Polsce byli bardziej wyczuleni, by nasze dzieci nie pojawiały się nago w miejscach publicznych.

Przed wywiadem mówiła mi pani o całym "podręczniku" dotyczącym tego, jak zmanipulować i wykorzystać dziecko.

Tak, po forach krąży taki "podręcznik", który krok po kroku pokazuje drogę od zaczepienia dziecka w internecie do wykorzystania go seksualnie. Dlatego, jeśli dalej myśli pan, że sprawcy przemocy są mistrzami manipulacji, to jest pan w błędzie. Zdarzają się wśród nich nawet osoby na granicy normy intelektualnej. Po prostu korzystają z "wiedzy" innych przestępców i z dostępności, jakie daje sieć.

Temat siatek sprawców przestępstw seksualnych stał się nośny po aferze Epsteina. Do wizji otyłego mężczyzny w podkoszulku i dziwaka opowiadającego o kotkach w piwnicy dołączyli bogacze organizujący orgie na prywatnych wyspach. 

Ale to jest tylko fragment całego obrazu i to bardzo mały. Sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci możemy podzielić na kilka kategorii. Pierwsza z nich to występowanie zaburzeń preferencji pod postacią pedofilii. Nie każdy sprawca przemocy seksualnej wobec dziecka jest pedofilem w medycznym znaczeniu tego słowa. Z analizy akt spraw karnych wynika, że tylko 30 proc. przestępstw seksualnych wobec dzieci zostało popełnionych przez sprawców z zaburzeniem preferencji pod postacią pedofilii. Oznacza to, że mniejszość przestępstw została popełniona przez osoby odczuwające popęd seksualny do dzieci. 70 proc. to przestępstwa dokonane w charakterze zastępczym.

Przyznam, że nie miałem o tym pojęcia. 

To jest mit, który bardzo dobrze społecznie funkcjonuje. Nawet w naszej rozmowie używa pan określenia pedofil. Ja mówię o sprawcach. Większość sprawców dopuszcza się krzywdzenia dzieci ze względu na skłonności sadystyczne. Bywa tak, że są to osoby seksualnie nieodróżniające dziecka od dorosłego, regresywno-frustracyjne, niedojrzałe emocjonalnie itd. Są różne motywacje, które prowadzą ich do tego typu przestępstw. Nas jednak przede wszystkim powinno interesować dziecko – a z jego perspektywy nie ma znaczenia, czy skrzywdził je sprawca preferencyjny, czy nie. Konsekwencje są dla niego takie same.

Porozmawiajmy o tych stereotypach. Bardzo mocno utarło się, nawet w mowie potocznej, zestawienie "ksiądz-pedofil", teraz mówi się dużo o celebrytach dopuszczających się przestępstw seksualnych. Jakoś automatycznie kojarzymy osobę krzywdzącą dzieci z kimś, kogo styl życia jest odmienny od naszego. 

To bzdura. W dodatku bardzo szkodliwa. Skupiając uwagę na jednej grupie, pomagamy ukryć przestępców z innych grup. A krzywdzenia dzieci dopuszczają się muzycy, nauczyciele, sportowcy, biznesmeni, uczeni, harcerze. Przemoc seksualna może wystąpić wszędzie tam, gdzie dorośli mają kontakt z dziećmi. Sprzyjają jej oczywiście zamknięte, hierarchiczne środowiska. Teraz jednak za sprawą internetu i sztucznej inteligencji to się dodatkowo zdemokratyzowało. Nie ma jednej charakterystyki sprawcy.

Są przecież też kobiety sprawczynie.

Ten stereotyp, że przestępstw seksualnych dopuszczają się tylko mężczyźni, jest bardzo silny. I owszem – stanowią oni lwią część sprawców. Obecnie mówi się, że około 10 proc. przestępstw seksualnych popełniają kobiety. Jednak trudniej jest je identyfikować choćby dlatego, że kulturowo to kobiety wykonywały na przykład czynności higieniczne przy dziecku, myły je, przebierały. Poza tym trudno nam podejrzewać kogoś, kto z zasady ma się opiekować dzieckiem. 

I tu muszę na chwilę odejść od pańskiego pytania i wprowadzić kolejną kategorię. W przypadku przestępstw seksualnych wobec dzieci mówimy o podziale na czyny dotykowe i bezdotykowe. Sprawcami tych pierwszych w 90 proc. są osoby z otoczenia dziecka – znane dziecku. Dziś oczywiście zmienia to internet, jednak przez lata typowym sprawcą przemocy była osoba bliska, często emocjonalnie związana z dzieckiem. Tymczasem sytuacja, w której sprawczynią może być mama lub babcia, była po prostu nie do wyobrażenia. Jest to tak niedopuszczalne w naszym rozumieniu świata, że uznajemy, że jest to niemożliwe. A to się dzieje.

Rysuje pani przede mną bardzo mroczną wizję. Jakby to zagrożenie było dosłownie na każdym kroku. 

Ze względu na rozwój nowych technologii – jest i będzie.

To co możemy zrobić?

Jako państwo – uszczelniać system. Ale wiemy, że młyny legislacyjne mielą powoli, zbyt powoli w stosunku do tego, jak rozwija się technologia. Dlatego z panem rozmawiam, żeby pomóc opiekunom lepiej chronić dzieci – musimy zacząć od zmiany myślenia na temat zjawiska przemocy seksualnej wobec dzieci. Następnie (przepraszam, że się powtarzam) zdrowa i bezpieczna relacja jest tym, co chroni dziecko przed przemocą seksualną. Tylko tyle i aż tyle.

Jeśli nawet nasze dziecko wpadnie w trudną sytuację, a będzie miało oparcie w nas, może wyjść z tego bez poważniejszego szwanku. Wprowadźmy zasadę 15 minut. Chodzi o taki kwadrans rozmowy z dzieckiem, ale nie o tym, co było zadane i kiedy poprawi tróję z matmy. Niech to będzie nawet wspólne przeglądanie internetu czy obejrzenie wiadomości, ale takie połączone z rozmową o krytycznym myśleniu, oddzielaniu prawdy od manipulacji. 

A co poradzi pani młodemu człowiekowi, który zetknął się z przemocą? Na przykład wszedł w opisaną przez panią relację przez internet. Miał zły dzień, otworzył plik, zaczął rozmowę z kimś, z kim nie powinien rozmawiać. Wysłał zdjęcie czy nawet nagrał filmik. Co ma robić? 

Po pierwsze: każdy moment jest dobry, żeby przerwać. Jeśli coś się takiego stało, trzeba pójść z tym do rodzica lub do innej zaufanej osoby. Jeśli ktoś nas szantażuje i grozi – a do tego nie potrzeba tak zwanych nudesów, bo sprawca może wygenerować dowolną obrzydliwość z naszych zdjęć dostępnych w internecie (deepfake). Może zdarzyć się tak, że odrzucony nastolatek w destrukcyjny sposób poradzi sobie z bólem – stworzy właśnie taki materiał. Znamy już podobne historie. Kolejnym elementem jest to, żeby dzieci i młodzi ludzie znali swoje prawa. Żeby wiedzieli, że nikt nie może publikować, obrabiać, przesyłać i robić im zdjęć bez ich zgody. Że ich wizerunek jest chroniony prawem, a próby szantażowania – na przykład przerobionym zdjęciem – można zgłaszać na policję i do prokuratury.

Dziękuję za rozmowę.

 Justyna Kotowska – psycholożka i psychoterapeutka, certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień, nauczycielka akademicka, biegła sądowa, a także członkini Państwowej Komisji ds. Przeciwdziałania Wykorzystaniu Seksualnemu Małoletnich poniżej 15 lat. Ukończyła studia psychologiczne na Uniwersytecie Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie, Studium Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia w Instytucie Psychologii Zdrowia w Warszawie oraz Szkołę Psychoterapii Humanistycznej INTRA. Należy do zespołu psychologów Kliniki Psychiatrii Sądowej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, gdzie zajmuje się opiniowaniem pacjentów, wobec których zastosowano środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Od 15 lat pracuje ze sprawcami przemocy oraz ich rodzinami, prowadząc psychoterapię indywidualną i grupową.

Wybrane dla Ciebie