Rodzice biologiczni

Czy rodzice biologiczni są lepsi od tych adopcyjnych? Wydaje się, że odpowiedź jest oczywista. Niestety, rzeczywistość często weryfikuje tę prawdę i wiele maluchów dopiero w rodzinach zastępczych może doświadczyć prawdziwej miłości, wsparcia i szacunku. Maluchy, które trafiają do domów dziecka lub pogotowia opiekuńczego, mają za sobą wiele traumatycznych przeżyć – alkoholizm rodziców, rozboje, agresję, przemoc, wykorzystywanie seksualne, zaniedbanie. W ośrodkach opiekuńczych dzieci odebrane biologicznym rodzicom mogą pozostać 12-15 miesięcy. Jest to czas, który daje się rodzicom na „zrehabilitowanie się”, zmianę życia, odwyk, znalezienie pracy itp. Niewielu się to udaje, a nazwisko malucha trafia do bazy ośrodka adopcyjnego.

1. Rodzice biologiczni vs. rodzice adopcyjni

Duży odsetek rodziców adopcyjnych to rodziny bezdzietne. Para, wiele lat starając się bezskutecznie o własne dziecko, decyduje się na adopcję. Jest to niejednokrotnie bardzo trudna decyzja, okupiona wieloma wątpliwościami i obawami. Jakie dziecko zaadoptować? Czy mówić mu, że jest adoptowane? Kiedy o tym powiedzieć? Czy przysposobić malucha zdrowego, czy z jakąś dysfunkcją? Czego oczekiwać od szkraba? Proces adopcyjny trwa bardzo długo i wymaga od pary udowodnienia, że nadają się na rodziców zastępczych. Niestety, rzeczywistość prawna nie rozpieszcza par starających się o adopcję malucha. Wiele dzieci w pogotowiach opiekuńczych i domach dziecka nie ma uregulowanej sytuacji prawnej, tzn. rodzice biologiczni nie zrzekli się praw rodzicielskich do dziecka, a sąd nie wystąpił, żeby im te prawa odebrać. Czasem jednak przekonuje się potencjalnych rodziców zastępczych, że decyzja o odebraniu praw do dziecka rodzicom biologicznym to formalność.

Zobacz film: "Ciekawe gry i zabawy dla całej rodziny"

Wiele matek adopcyjnych nie jest gotowych, by walczyć za wszelką cenę o dziecko. Mając za sobą nieudane próby zajścia w ciążę i poronienia, wiedzą, ile dla matki znaczy dziecko. Kierując się dobrem malucha, wolą ustąpić. Pozostają jednak ze zranionym sercem, a dziecko czuje się zagubione – raz nowa „ciocia” zapewnia, że zabierze go do nowego domu, a drugim razem wycofuje się z obietnic. Maluch również czuje się zdradzony i oszukany. Pozostaje z poczuciem, że nie można ufać żadnemu dorosłemu. Na horyzoncie pojawia się rodzona matka, która pragnie udowodnić, że jest w stanie wychować własne dziecko. Dostaje nadzór kuratora, przynajmniej na rok. I w ten sposób droga do adopcji zostaje zamknięta. Nie ma jednak gwarancji, że rodzeni rodzice wytrwają w postanowieniu i maluch nie trafi po raz wtóry do ośrodka opiekuńczego dla dzieci. Niestety, z każdym rokiem maleją jego szanse na znalezienie rodziców zastępczych.

2. Rodzice biologiczni w życiu dziecka adoptowanego

W ośrodkach adopcyjno-wychowawczych obowiązuje zasada, że należy zrobić wszystko, co tylko się da, by maluch trafił do rodziny biologicznej. Niestety, niektóre decyzje sądów są niezrozumiałe. Więzy krwi zdają się zwyciężać z rozsądkiem. Sądy rodzinne są opieszałe w odbieraniu praw rodzicielskich. Najważniejsze jest jednak dobro dziecka, a nie konotacje rodzinne. Czasem tylko w rodzinie zastępczej maluch ma szansę kochać i być prawdziwie kochany. Niejednokrotnie zdarza się jednak tak, że sędziowie zwlekają z odebraniem praw rodzicielskich rodzicom biologicznym, a gdy nawet już je odbiorą, to dziecko jest już na tyle duże, że żadna para nie chce go adoptować. Im starszy brzdąc, tym niestety mniejsze szanse na adopcję. Rodzice adopcyjni boją się bowiem, że nie uniosą ciężkiego bagażu doświadczeń dziecka, nie poradzą sobie z trudami wychowawczymi, że będą mieli zbyt mało czasu na ukształtowanie więzi uczuciowej z przysposobionym dzieckiem, która umożliwiłaby przetrwanie młodzieńczego buntu.

Ponadto rodzice adopcyjni zawsze muszą liczyć się z „obecnością” rodziców biologicznych w życiu dziecka. Nawet kiedy zaadoptują kilkumiesięczne niemowlę, będą musieli podjąć decyzję, czy mówić maluchowi o adopcji. Kiedy jest najlepszy moment, by powiedzieć dziecku, że jest się dla niego rodziną zastępczą? Jak żyć z lękiem przed tym, że dziecko może w jakiś sposób samo dowiedzieć się, że jest adoptowane? Jak reagować, kiedy maluch będzie chciał skontaktować się ze swoimi biologicznymi rodzicami? Czy dawać mu prawo do kontaktu ze swoimi prawdziwymi rodzicami? Czy przypadkiem nie powstaje ryzyko, że rodzina biologiczna może mieć zły wpływ na naszego szkraba, którego staraliśmy się wychowywać na porządnego człowieka? Na te i szereg innych pytań muszą odpowiedzieć sobie rodzice adopcyjni. Jedno jest pewne – dziecko ma prawo do życia w rodzinie, nieważne, czy jest to rodzina biologiczna, czy adopcyjna. Najważniejsze jest dobro malucha. A 15 miesięcy to wystarczająco długi czas, żeby rodzice biologiczni udowodnili swoją wydolność rodzicielską i miłość do dziecka. Nie warto przedłużać tego czasu, pozbawiając maluchy szansy na normalne życie. W przeciwnym razie domy dziecka nigdy nie przestaną się zapełniać.

Problemy z adoptowanym dzieckiem
Za duże, by znaleźć rodzinę

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.