Puściły jej nerwy. Rozbiła córce telefon tłuczkiem do mięsa

Olga Legosz, w sieci znana jako nomadmum81, to współzałożycielka Fundacji Sukces Pisany Szminką i przedszkola terapeutycznego Blue Bees. Influencerka podzieliła się historią o tym, jak puściły jej nerwy.

Rozbiła córce telefon tłuczkiem do mięsaRozbiła córce telefon tłuczkiem do mięsa
Źródło zdjęć: © YouTube, Pixabay 
Dominika Najda

Kiedy matka już nie daje rady

Konto na Instagramie Olgi Legosz śledzi ponad 202 tys. osób. Niedawno opowiedziała obserwatorom o kłótni ze swoją córką Mają. Wyznała, że nie wytrzymała i ze złości rozbiła 17-latce telefon tłuczkiem do mięsa.

Pod postem, który przestał być już publiczny, pojawiło się mnóstwo komentarzy. Niektórzy sympatyzowali z influencerką. Pisali, że doskonale rozumieją, z czym wiąże się wychowanie nastolatki. Inni natomiast ostro ją skrytykowali. Zarzucono jej przemoc i nieodpowiednie zachowanie.

Szybko pojawiła się też odpowiedź Legosz, która nie tylko odniosła się do zarzutów, ale - jak pisze portal "donald.pl", który opublikował screeny - także edytowała wpis.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


"Być może promuję przemoc na rzeczach, chociaż musiałam się mocno powstrzymać, żeby jej nie pieprznąć w łeb przy okazji, ale nie dotknęłam gada. Ale to, co na pewno promuje, to niekolorowe macierzyństwo i wszystkim, którym się wydaje, że z nastolatkami tylko wesoło, to cóż jesteście w błędzie" - miała napisać według relacji "Donalda".

Eksperci od wychowania

Wpis influencerki nie przeszedł bez echa także wśród innych twórców parentingowych na Instagramie. Miłosz Wiatrowski-Bujacz, znany jako tata.między.innymi, ostro skrytykował zachowanie nomadmum81.

"Nie wierzę, że to muszę mówić, ale rozwalanie dziecku jego ulubionej rzeczy, bo się nas nie słucha, to jest porażka rodzicielska, niszczenie relacji i normalizacji agresywnych zachowań. A nie konsekwencja, terapia szokowa, czy powód do dumy, bo nie użyło się przemocy fizycznej bezpośrednio przeciwko dziecku" - odpowiedział.

I się zaczęło. Legosz odpowiedziała Wiatrowskiemu-Bujacz. Wytknęła mu, że jest świeżym tatą, a tym samym nie ma doświadczenia w wychowywaniu nastolatków. Instagram stał się prawdziwym polem bitwy internetów-rodziców, którzy kłócili się o to, kto ma rację.

Ostatecznie okazało się, że powodem kłótni Olgi z córką była złamana obietnica. Majka miała ograniczyć czas spędzany w mediach społecznościowych. Dlatego też ofiarą padł telefon.

Szkody kolateralne

Kiedy Legosz nieco ochłonęła, zamieściła też oświadczenie, które nazwała sprostowaniem. Chciała podkreślić, że pomimo sukcesów zawodowych, rodzicielstwo nie zawsze jest kolorowe, a czasem na tym polu ponosi porażki.

"Podzieliłam się ciężkim dniem w swoim stylu. Z sarkazmem. Dla każdej matki, która kocha swoje dzieci, każda kłótnia to przegryw. Przerabiasz w głowie scenariusze, kiedy popełniłaś jaki błąd, analizujesz, co mogłabyś zrobić lepiej i jak zachować w tym wszystkim siebie" - wyznała.

"I tak jestem szczęściarą, bo dzieci moich bliskich biorą dragi, ustawiają się na regularne walki, mają za sobą próby samobójcze i samookaleczenia albo bzykaja w pościeli rodziców. A ja mam tylko miłośniczkę TT z fomo. Zdrową, mądrą, utalentowaną, która za chwilę wyjeżdża do Kanady. Na którą pewnie straciłam już wpływ poza tym, że sobie jak głupek pomacham tłuczkiem, kalecząc przy tym ręce" - podsumowała Legosz.

Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie