Jak wygląda poród domowy?

Urodziłam dziecko w domu, na podłodze w łazience. Na terakocie rozłożyłam śpiwór. Po porodzie odpoczywałam w swoim łóżku. Odprężona i szczęśliwa. Mąż przyniósł mi wykąpaną córeczkę i spędziliśmy cudowne popołudnie – tak wspomina domowy poród Agnieszka.

1. Moje następne dziecko urodzę tylko w domu

Pierwsze dziecko Agnieszka urodziła w szpitalu, pięć lat temu. Drugie w domu. Po wyjściu z kliniki wiedziała, że następny potomek na świat nie przyjdzie w tak nieprzyjaznym miejscu, jakim jest szpital.

-Czułam się pozostawiona sama sobie. Nikt mnie o niczym nie informował. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, z moim ciałem. Traktowano mnie przedmiotowo. Położna stała odwrócona do mnie plecami i wyglądała przez okno. Nie miałam wsparcia ani takiej opieki jakiej się spodziewałam_ – opowiada.

Zobacz film: "Domowe sposoby na grypę i przeziębienie"

Gdy zamarzyła o kolejnym dziecku zainteresowała się domowymi porodami. Zaczęła dużo czytać na ten temat, a im więcej wiedziałą, tym bardziej była pewna, że ta idea jest jej bliska. Spotkała dziewczyny, które rodziły w domu. To były kobiety świadome swego ciała i potrzeb.

Kontakt z nimi i rozmowy pozwoliły jej podjąć ostateczną decyzję. Mela przyjdzie na świat w domu - postanowiła. Umówiła się z położną, poprosiła męża o pomoc.

Zostali w domu sami, spokojni i pewni, że postępują właściwie. Przez pierwsze godziny rodziła na sofie, by w ostatniej fazie porodu przenieść się do łazienki. Wchodziła do wanny, by uśmierzyć ból. Ciepła woda pomagała. Rozłożyła w łazience na płytkach śpiwór, uklękła. Towarzyszył jej mąż i położna. Nie bała się komplikacji. Czuła, że wszystko będzie dobrze. Urodziła zdrową dziewczynkę.

2. Cudowne przeżycie

Przeczytaj koniecznie

Monika Matczak w domu urodziła dwie córeczki. Poród wspomina jako najpiękniejszy moment w jej życiu. Cudowne doświadczenie. Przebiegał spokojnie, naturalnie, bez stresu. Niemal przez cały czas spacerowała po mieszkaniu.

-Potrzebowałam spokoju. Kobieta, która rodzi przenosi się jakby na inną planetę, jest w transie. Nie można przerywać tego procesu, zakłócać w jakikolwiek sposób. Była skupiona i pewna, że nic złego ani jej ani dziecku nie grozi.

Poród zaczął się ok. godziny 21.00, a przed 4 nad ranem dziewczynka była już na świecie. Sarę urodziła w łazience. Po porodzie odpoczywała, a mąż gotował zupę, którą rodzące nazywają zupą mocy. To esencjonalny wywar z warzyw z czosnkiem.

Dziecka nie myli, lekko osuszyli jego skórę i ubrali w śpioszki. -Maź poporodowa jest najlepsza dla noworodka, bo chroni go przed zewnętrznym środowiskiem i bakteriami. Wykąpali córkę dopiero po trzech dniach w specjalnym wiaderku, którego kształt do złudzenia przypomina maluchowi życie płodowe .

Monika rodziła z mężem, położną i duolą Asią, którą poznała w szkole rodzenia. To jest tak intymne przeżycie i tak wspaniałe zarazem. Kto tego nie doświadczył, może nie zrozumieć - opowiada.

Drugie dziecko urodziła także w domu, z tymi samymi osobami.

3. Doula i zupa mocy

Wbrew powszechnej, stereotypowej opinii, do porodów domowych nikt nie szykuje misek z gorącą wodą ani podartych prześcieradeł. Nie ściąga się też dywanów, nie rozkłada folii w całym domu ani nie chodzi na palcach, by nie przeszkadzać rodzącej kobiecie.

Poród to nie stan zagrożenia. W pokojach obok bawią się dzieci, gra muzyka, włączony jest telewizor. W kuchni teściowa albo matka rodzącej piecze tort, a szampan chłodzi się w lodówce. Po domu rozchodzi się zapach ziół i czosnku. To znak, że mężczyzna waży zupę mocy. Aromatyczną, gęstą, która wzmocnić ma po porodzie osłabioną matkę. To już tradycja.

-Kobiety w pierwszej fazie porodu wybierają się na spacer albo jadą do lasu. Spacerują, relaksują się – opowiada Agnieszka.

Rodzą zazwyczaj w wannie, pod prysznicem, albo na worku sako. Rzadko w łóżku. Bezpiecznie czują się w łazience. Wybierają ją także ze względów praktycznych.

Towarzyszy im położna, mąż, czasem doula czyli kobieta, która służy, wspiera przy porodzie fizycznie oraz emocjonalnie. Udziela praktycznych wskazówek.

Doula pomaga kobiecie w radzeniu sobie ze skurczami. Dodaje jej otuchy, masuje. Ociera pot z czoła. Czuwa, jest obok. Doulą może być mama, kuzynka, sąsiadka, ktoś z kim rodząca, ma dobre relacje i jest blisko.

4. To są świadome kobiety

W Polsce domowe porody powoli zaczynają być coraz bardziej popularne, choć stanowią bardzo niewielki procent wszystkich porodów. W 2015 roku w woj. mazowieckim, w domu na świat przyszło 53 dzieci. Na poród domowy decydują się kobiety w różnym wieku, najczęściej te z wyższym wykształceniem.

-Coraz więcej kobiet chce rodzić w domu. Niestety brakuje wykwalifikowanej kadry_ - tłumaczy Jolanta Petersen, która od wielu lat odbiera porody domowe w Polsce i w Danii. Tam skończyła szkołę położnych.

-Młode położne w czasie studiów nie są szkolone i nie mają kompetencji, a starsze może się boją, nie chcą brać odpowiedzialności, nie mają czasu, pracują w wielu miejscach_ - opowiada.

Peterson przyznaje, że obecnie kobiety są bardziej otwarte. Poród w domu nie jest dla ich kwestią mody czy fantazji. Nie muszą niczego i nikomu udowadniać. Są świadome swego ciała i macierzyństwa. Chcą by poród był dla nich intymnym przeżyciem w znanym sobie środowisku, a nie przy obcych osobach, na szpitalnych salach.

W domach rodzą również te kobiety, które mają przykre, czasem traumatyczne doświadczenia związane ze szpitalnymi porodami. Są rozczarowane niewłaściwą opieką medyczną, obojętnością personelu.

O tym, że coraz więcej pań chce urodzić w domu świadczy choćby komunikat na stronie dobrzeurodzeni.pl, który głosi, że miejsca na listopadowe warsztaty poród w domu na Śląsku rozeszły się jak świeże bułeczki. A kilka osób zostało wpisanych na listę rezerwową.

5. Szaleństwo i brak odpowiedzialności?

4 ważne rzeczy dotyczące snu, których możemy nauczyć się od naszych dzieci
4 ważne rzeczy dotyczące snu, których możemy nauczyć się od naszych dzieci [5 zdjęć]

To prawda, że jako rodzic to ty uczysz dziecko różnych rzeczy, które pomogą mu w późniejszym życiu. W...

zobacz galerię

-Do porodów domowych kwalifikują się tylko zdrowe kobiety. Nikt nie ryzykuje. Przeciwwskazaniem jest wcześniejszy poród zakończony cięciem cesarskim, nieprawidłowe ułożenie dziecka, ciąża bliźniacza, problemy z łożyskiem czy choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca, nadciśnienie – wylicza Petersen.

Niemniej jednak poród w domu wywołuje dość wymowne reakcje. Podstawową kwestią powstrzymującą kobiety przed myślą o urodzeniu w domu jest przekonanie, że w czasie porodu będą bezpieczne tylko w szpitalu.

-Nieprzewidziane sytuacje zdarzyć się mogą wszędzie, w każdym szpitalu. Często słyszy się negatywne historie o położnych i lekarzach. Zrobili coś za szybko, za wolno, albo odmówili wykonania jakiegoś zadania. Niektórym kobietom przyśpiesza się poród, podaje się oksytocynę. Kobieta zamiast chodzić leży podłączona ktg. Nagle lekarze orientują się, że słabnie tętno dziecka i trzeba szybko cesarkę robić. W domu jest spokojnie. Taki poród przeżywa się i odbiera inaczej - opowiada Monika Matczak.

-Panuje opinia, że porody domowe są złe, nie jest to właściwe rozwiązanie, bo przecież najlepiej kobiecie będzie w szpitalu, w którym jest sprzęt i wykwalifikowana kadra. Mówi się o nas, że jesteśmy nieodpowiedzialne i bezmyślne. Moja rodzina uznała, że jesteśmy szaleni. A mój lekarz prowadzący jak dowiedział się, że urodziłam w domu, pogratulował mi i zaznaczył, że jestem bardzo odważna. Byłam zdrowa, dobrze się czułam. Ufałam położnej - wspomina Agnieszka.

-Każda położna i każda rodząca ma plan A i B. Mamy przygotowaną trasę i wybrany szpital w razie jakichkolwiek komplikacji - dodaje Jola Petersen.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.