Miała być adoptowana. "Żadna z rodzin nie przyszła na spotkanie"

Rodziny zastępcze pełnią niezwykle ważną rolę dla wielu dzieci, choć nie jest to łatwe zadanie. Opiekunowie muszą mierzyć się z wieloma wyzwaniami, często też są świadkami dramatów, przed którymi nie są w stanie ochronić swoich podopiecznych.

Wyznanie rodziców zastępczych łamie serce. "Żadna z rodzin nie przyszła na spotkanie"Wyznanie rodziców zastępczych łamie serce. "Żadna z rodzin nie przyszła na spotkanie"
Źródło zdjęć: © Facebook 
Dominika Najda

Nikt nie chciał jej poznać

Facebookowy profil "Rodzina Jest dla Dzieci" promuje kampanię o tym samym tytule, która popularyzuje rodzicielstwo zastępcze. Jest prowadzona przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Łodzi. Autorzy starają się nie tylko wspierać ideę pieczy zastępczej, ale także przybliżyć losy podopiecznych.

"Pamiętacie historię 2,5-letniej Marysi, o której pisaliśmy kilka dni temu? Do rodziny zastępczej dziewczynka trafiła jako 2-miesięczne niemowlę. I choć ma pełnoobjawowy FASD oraz brak ciała modzelowatego w mózgu, to dzięki rodzicom zastępczym oraz świetnemu neurologowi pięknie się rozwija i robi ogromne postępy. A dziś dalsza część opowieści o tej wyjątkowej rodzinie" - czytamy w jednym z niedawnych wpisów.

Marysia decyzją sądu została umieszczona w rodzinie zastępczej - Gosi i Jacka. Stali się też pełnoprawnymi opiekunami i zgłosili dziewczynkę do adopcji. Nie wiedzieli, jak potoczą się losy dziewczynki.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


"W ośrodku adopcyjnym usłyszeliśmy, że są kandydaci gotowi dowiedzieć się jak najwięcej o chorobie Marysi, najlepiej bezpośrednio od jej neurologa, ale dziecka poznać nie chcieli. Żadna z rodzin nie przyszła na spotkanie z Marysią. Czy nas to dziwi? Kiedyś rywalizowało się na auta - kto ma lepsze. A teraz każdy chce mieć jak najlepsze dziecko. Psycholog z CAPZ-u uczulił nas na to, że przeniesienie Marysi do rodziny adopcyjnej może cofnąć jej rozwój. Dlatego też wycofaliśmy zgodę na adopcję. Marysia została z nami w rodzinie i zmieniliśmy jej nazwisko na nasze" - pisze mama zastępcza.

Rodzin zastępczych wciąż brakuje

Choć znalazła kochający i stabilny dom u Gosi i Jacka, nie wszystkie dzieci mają tyle szczęścia.

Nad rodzicami zastępczymi ciąży ogromna odpowiedzialność, dzieci często mają za sobą trudne doświadczenia, takie jak przemoc, zaniedbanie czy utrata bliskich. Opiekunowie muszą radzić sobie z ich traumą, lękami i problemami emocjonalnymi.

To wymaga ogromnej empatii, cierpliwości i umiejętności radzenia sobie ze stresem. Każde dziecko ma też swoje indywidualne potrzeby, a poznanie ich jest czasochłonnym procesem. Zmiana środowiska dla najmłodszych nie jest łatwa.

Odpowiedzialnych i troskliwych kandydatów na rodziców zastępczych wciąż brakuje, a wiele dzieci czeka na swoją szansę, by ktoś odmienił ich los na lepsze. Według ustaleń redakcji WP Parenting w Polsce jest ponad tysiąc niezrealizowanych postanowień sądów dotyczących odebrania dzieci rodzinom biologicznym. Za każdym z tych postanowień może stać krzywdzone fizycznie i psychicznie dziecko lub rodzeństwo, czyli nawet kilkoro dzieci. Mimo decyzji sądów maluchy są nadal w domach, w których są zagrożone, bo nie ma bezpiecznego miejsca, w których można je umieścić.

Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie