Tylko 3 punkty
Ta historia rozpoczyna się w 2011 roku. Ciężarna Ewa Wódecka podczas jednej ze standardowych wizyt w poradni ginekologicznej dowiaduje się, że jedno z bliźniaków prawdopodobnie urodzi się upośledzone lub niepełnosprawne. W 31. tygodniu ciąży rodzi chłopca i dziewczynkę, u których lekarze od razu stwierdzają szereg nieprawidłowości. Dziewczynka dostaje 3 punkty w skali Apgar, chłopiec niewiele więcej.
Kaja i Filip od razu zostają umieszczeni na oddziale patologii noworodka.
- Dowiedziałam się od lekarzy, że stan jest bardzo ciężki, jest niedokrwistość, niedotlenienie u dziewczynki i będą robić wszystko, żeby dzieci przeżyły. Popłakałam się - mówi dziennikarzowi "Uwagi" Ewa Wódecka.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
Walka z chorobą
Po miesięcznym pobycie w szpitalu bliźniaki pojechały z mamą do domu. Okazało się, że mały Filip ma astmę, a Kaja oprócz astmy także wadę serca, która została operowana w trakcie pierwszego pobytu w szpitalu. ZUS w styczniu 2012 roku wydał dla obojga dzieci oświadczenie o niepełnosprawności od narodzin i możliwości pobierania z tego tytułu świadczeń.
I chociaż ich suma to jedynie 500 zł na dwoje dzieci, pozwalała ona mamie pokryć część kosztów leczenia astmy u bliźniaków oraz rehabilitacji Kai. To dzięki niej dziewczynka może teraz chodzić, chociaż nie robiła tego przez pierwsze dwa lata swojego życia.
Zespół Dandy'ego-Walkera
Kiedy dzieci poszły do przedszkola, okazało się, że Kaja ma ogromne problemy z utrzymaniem równowagi, czemu towarzyszą bóle głowy oraz wymioty. Dopiero w zeszłym roku lekarze stwierdzili, że u dziewczynki rozwinął się także zespół Dandy'ego-Walkera, który atakuje i upośledza układ nerwowy. Jej wynikiem jest zaburzenie niepięcia mięśni.
W przypadku tej choroby niezbędna jest codzienna rehabilitacja. W przeciwnym razie przykurczające się mięśnie będą powodować kolejne wymioty i bóle głowy. Brak odpowiednich ćwiczeń spowoduje także w przyszłości problemy z poruszaniem i wykonywaniem najprostszych czynności.
Zobacz także:
Cudotwórcy
To jednak za mało dla Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności. Miesiąc temu na kolejnym stawieniu się przed komisją lekarka stwierdziła, że Kaja jest... zdrowa. W trakcie badania pani doktor kazała dziewczynce przejść się po pokoju, a następnie powiedzieć, ile ma rąk, nóg, nosków i oczu. Po tym, jak dziewczynka odpowiedziała poprawnie, lekarka powiedziała mamie dziewczynki_
- Proszę pani, pani ma zdrowe dziecko. Pani dziecko ma dwie nogi, dwie ręce, głowę na szyi. O co pani chodzi?
I choć Kaja korzysta obecnie z rehabilitacji w ramach NFZ, jej mama. Ewa Wódecka. odwołała się od decyzji komisji, bo, jak twierdzi, brak świadczenia zabierze małej Kai możliwość uczestnictwa w zajęciach mających poprawić jej sprawność i w turnusach rehabilitacyjnych.