W tym artykule:
Nie zważali na ostrzeżenia lekarzy
Charli i Cullen Adams, mimo ostrzeżeń lekarzy, podjęli decyzję o założeniu rodziny. Byli świadomi, że ciąża u osób niskorosłych wiąże się z podwyższonym ryzykiem. Szanse na urodzenie zdrowego dziecka wynosiły jedynie 25 proc., podczas gdy 75 proc. prawdopodobieństwa wskazywało na to, że ich potomstwo będzie niskorosłe.
Charli została poinformowana, że ze względu na obciążenia zdrowotne obu rodziców, ich dzieci mogą być niskorosłe, mogą odziedziczyć schorzenie matki, być średniego wzrostu lub mieć obie formy niskorosłości. Ta ostatnia ewentualność, odziedziczona po rodzicach, może okazać się śmiertelna.
Charli Kate zaszła w ciążę po raz pierwszy w 2015 roku. Ich pierwsze dziecko, córeczka Tilba, odziedziczyła po matce achondroplazję. Jest to choroba genetyczna, która prowadzi do nieprawidłowego kostnienia śródchrzęstnego, co skutkuje zaburzeniem rozwoju niektórych kości w organizmie i niskorosłością.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
Ich druga córka, Tully, odziedziczyła dysplazję żelofizyczną po swoim ojcu. Najmłodsze z dzieci pary, chłopiec o imieniu Rip, który przyszedł na świat w 2020 roku, jest w pełni zdrowy.
Szczęśliwe dzieciństwo
Od czasu narodzin pierwszego dziecka, Charli Adams chętnie dzieli się swoim życiem prywatnym na Instagramie. Dumnie publikuje zdjęcia swoich dzieci, a ich konto ma obecnie ponad 358 tys. obserwatorów.
Za pośrednictwem mediów społecznościowych stara się obalać uprzedzenia dotyczące ludzi cierpiących z powodu karłowatości. Charli chętnie pokazuje, jak spędza wolny czas ze swoimi dziećmi. Sama uważa, że szczęście rodziny zależy od nich samych.
Mama stara się pozostać aktywna. Pociechy Adamsów mają szczęśliwe dzieciństwo i choć czasem muszą pokonać przeszkody wynikające z ich przypadłości, na ich buziach głównie gości uśmiech.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl