Koszmar na szkolnej wycieczce. Dostali 9 tys. zł kary

Zamiast przyjemnej wycieczki nauczycielka, która podróżowała autobusem z uczniami z Mikołowa do Żywca, przeżyła koszmar po tym, jak zapomniała skasować biletów. - Zaraz po wejściu kontrolerek do autobusu zaczęły na nas naskakiwać. Nie pozwoliły nam niczego wyjaśnić - opowiedziała w rozmowie z Radiem Bielsko.

Na wycieczce posypały się mandaty. "Zaczęły na nas naskakiwać"Na wycieczce posypały się mandaty. "Zaczęły na nas naskakiwać"
Źródło zdjęć: © Getty Images

Kłopoty z biletami

Szkolna wycieczka uczniów z Mikołowa do Żywca, która miała być radosnym i pełnym wrażeń doświadczeniem, zakończyła się nieoczekiwanym zaskoczeniem i rozczarowaniem. Szczególnie dla nauczycielki, która podróżowała z młodzieżą.

Katarzyna Kalisz, nauczycielka towarzysząca swojej klasie i dwóm opiekunom, zamiast wspomnień z udanej wycieczki, wróciła z doświadczeniem bolesnego finansowego obciążenia. Brak ważnych biletów na przejazdy kosztował grupę niemal 9 tys. zł. Jak to się stało?

Podczas wcześniejszych przejazdów w Żywcu grupa korzystała z biletów zbiorczych, które były nabywane bezpośrednio u kierowcy. Tym razem jednak wybrano opcję zakupu biletów w kasie. Nauczycielce wydano pojedyncze bilety wymagające skasowania.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


W wyniku zamieszania panującego w autobusie nauczycielka zapomniała je skasować, co stało się przyczyną dalszych problemów.

- Zaraz po wejściu kontrolerek do autobusu zaczęły na nas naskakiwać. Nie pozwoliły nam niczego wyjaśnić. Pomimo naszych tłumaczeń, przez dwie godziny wypisywano nam mandaty - relacjonowała Katarzyna Kalisz w rozmowie z Radiem Bielsko.

Próba wyjaśnienia sytuacji

Mimo złożonych odwołań i prób przedstawienia swojej wersji wydarzeń, spółka CPW Poznań, zajmująca się kontrolami biletów w Żywcu, odrzuciła wyjaśnienia nauczycielki. W oficjalnych dokumentach opisano ją jako osobę agresywną i wulgarną, co dodatkowo wywołało frustrację i poczucie niesprawiedliwości wśród członków wycieczki.

Leszek Kamiński, prezes miejskiej spółki MZK, zaznaczył, że sprawa była trudna do jednoznacznej oceny, ponieważ w autobusie brakowało monitoringu, który mógłby dostarczyć obiektywnych dowodów na przebieg zdarzeń.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródła

  1. zywiecinfo.pl
Wybrane dla Ciebie