Żona mojego męża
Wstałam rano, tak jak zawsze, przed siódmą. Nastawiłam wodę na herbatę i poszłam do łazienki. - wspomina Beata – Kątem oka rzuciłam na telefon. Miałam ikonkę z dużą ilością powiadomień na messengerze. Zdziwiłam się, bo zwykle nie dostaję tak dużo wiadomości w ciągu jednej nocy. Wtedy nie przyszło mi nawet do głowy, że to początek niekończącego się koszmaru.