[/image]
Okazało się, że to nowotwór
Laura Elizabeth Mahon zgłosiła się do lekarza rodzinnego z powodu drętwienia palców u stóp i problemów z chodzeniem. Była wówczas w 20. tygodniu ciąży, więc lekarz uznał, że to typowy dla kobiet w ciąży problem z uciskiem powiększającej się macicy na któryś z nerwów.
Mimo to Laura została skierowana na rezonans magnetyczny, a wynik badania nie pozostawiał złudzeń. Przyszła mama cierpiała z powodu glejaka. To powstały z komórek glejowych i rdzenia guz. Złośliwy nowotwór ma tendencję do szybkiego wzrostu i jest bardzo niebezpieczny.
Może dawać objawy pod postacią bólu i zawrotów głowy, nudności i wymiotów, ale też problemów z pamięcią i koncentracją, zaburzeń czucia czy niedowładów.
Lekarze powiedzieli Laurze, że guz znajdował się w jej mózgu od lat, a dopiero teraz, w czasie ciąży zaczął rosnąć. Kobieta z trudem pogodziła się z tą diagnozą, ale niedługo później przyszedł kolejny szok.
Jej stan zdrowia wymagał rozpoczęcia leczenia, więc wraz ze swoim partnerem Laura zgodziła się na przeprowadzenie cesarskiego cięcia w 30. tygodniu ciąży.
Nieoperacyjny guz i walka o życie
Mała Sienna przyszła na świat, ważąc około półtora kilograma. Niedługo po narodzinach doszło do zapadnięcia płuca i konieczne było intensywne leczenie oraz pobyt w inkubatorze.
Dla rodziców to był cios, dodatkowo kolejne badania MRI wykazały, że guz Laury w krótkim czasie podwoił swoją objętość. Mimo to lekarze wykluczyli operację - uniemożliwiało ją umiejscowienie glejaka.
- Gdy dowiadujesz się w wieku 29 lat, że masz nieoperacyjnego raka mózgu w czwartym stadium i zaledwie dwa lata życia, jest to coś, na co nigdy nie możesz się przygotować - przyznaje Laura.
Kobieta nie poddała się. Przeszła sześciomiesięczną chemioterapię, po której guz się zmniejszył. Teraz czeka na pierwsze urodziny swojej córki i wierzy, że będzie jedną z tych osób, które wygrają walkę z nowotworem.
- Widzę innych z glejakiem, którym udaje się żyć dłużej, więc trzymam się myśli, że mogę być jedną z tych osób - mówi i podkreśla: - Walczę tak mocno, jak tylko mogę i jestem silna dla mojej rodziny.
Karolina Rozmus, dziennikarka Wirtualnej Polski
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl