Wigilia na dwa fronty. Pierwsza u rodziców, później u teściów
Gdy byłam dzieckiem, mieliśmy dwie kolacje wigilijne. Jedna była u babci ze strony mamy, druga – u babci ze strony taty. Podczas pierwszej ja i moje rodzeństwo wręcz opychaliśmy się każdym kolejnym daniem. Barszcz z uszkami i pierogi znikały w zawrotnym tempie. Na drugiej wigilii jadł tylko tato, żeby jego mama się nie gniewała. Emocje panujące nad stołem pamiętam do tej pory...
Źródło zdjęć: © istock