W czerwcu 2017 roku w miejscowości Coredo w północnych Włoszech czteroletni wówczas Mattia zjadł fragment lokalnego sera "Due Laghi". Wkrótce potem jego stan zaczął gwałtownie się pogarszać. Badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie enterohemoragicznym szczepem bakterii Escherichia coli (STEC), produkującym silną toksynę Shiga. Lekarzom nie udało się powstrzymać powikłań. Po dziewięciu latach całodobowej opieki chłopiec zmarł 2 sierpnia 2026 roku.
Jak doszło do uszkodzenia mózgu?
"Nasz Mattia nas opuścił. W jego imieniu dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, by jego odejście było mniej bolesne" – napisał jego ojciec, Giovanni Battista Maestri.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
Sama bakteria E. coli stanowi powszechny element mikrobiomu jelitowego, jednak jej patogenne szczepy z grupy STEC przenoszą materiał genetyczny pozwalający na produkcję niebezpiecznej toksyny Shiga. Po dostaniu się do przewodu pokarmowego dalszy przebieg infekcji jest niezwykle agresywny.
Toksyna przedostaje się z jelit do krwiobiegu, gdzie wiąże się ze specyficznymi receptorami Gb3, wyjątkowo licznie występującymi na powierzchni komórek śródbłonka naczyń w nerkach i mózgu. Doprowadza to do niszczenia naczyń krwionośnych i uruchomienia uogólnionego procesu krzepnięcia. Tworzące się w małych naczyniach mikrozakrzepy blokują przepływ krwi, inicjując rozwój zespołu hemolityczno-mocznicowego (HUS). Jest to złożone zaburzenie, na które składa się ostra niewydolność nerek, małopłytkowość wywołana zużyciem płytek krwi oraz anemia hemolityczna, będąca skutkiem mechanicznego niszczenia krwinek czerwonych przeciskających się przez zwężone naczynia.
Gdy zakrzepy i toksyny przedostaną się do krążenia mózgowego, wywołują udary niedokrwienne, obrzęk mózgu oraz ciężką encefalopatię. Dokładnie ten mechanizm doprowadził u 4-letniego Matti do nieodwracalnego uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego i trwałej śpiączki.
Ryzyko związane z mlekiem surowym
Do tragedii doszło, ponieważ ser wyprodukowano z mleka niepasteryzowanego (latte crudo). W standardowym procesie przetwórczym stosuje się pasteryzację – obróbkę termiczną polegającą na podgrzaniu mleka do temperatury około 72°C przez 15 sekund, co pozwala skutecznie wyeliminować patogeny takie jak E. coli, Listeria monocytogenes czy Salmonella. W przypadku tradycyjnych serów z surowego mleka etap ten jest celowo pomijany, aby zachować naturalną florę bakteryjną i unikalny profil smakowy. Jeżeli jednak surowiec zostanie skażony na etapie doju lub przetwarzania, groźne bakterie mogą przetrwać proces dojrzewania sera.
Sama bakteria STEC cechuje się przy tym niezwykle niską dawką zakaźną, co oznacza, że do wywołania ciężkiej choroby wystarczy połknięcie zaledwie kilku komórek bakterii. Z tego względu eksperci medyczni jednoznacznie odradzają spożywanie produktów z mleka surowego, w tym niepasteryzowanych serów i świeżego mleka, osobom z grup wysokiego ryzyka – dzieciom do 5. roku życia, kobietom w ciąży, osobom starszym oraz pacjentom z obniżoną odpornością.
Skazanie wytwórców i walka ojca
Po wieloletnim procesie sądowym dwóch przedstawicieli lokalnej mleczarni zostało prawomocnie skazanych za wywołanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w wyniku rażących uchybień sanitarno-higienicznych.
Przeżyta tragedia skłoniła ojca chłopca do podjęcia walki o edukację społeczeństwa. Giovanni Maestri założył stowarzyszenie ochrony konsumentów oraz napisał książkę, w której ostrzega rodziców przed ukrytym, lecz realnym ryzykiem podawania dzieciom niepasteryzowanych produktów mlecznych.