Trudne początki życia Laury
Laura to słodka dziewczynka, która przyszła na świat 23 kwietnia 2015 roku, otrzymując siedem punktów w skali Apgar. Szczęście rodziców nie trwało jednak długo. Ciało kruchej córeczki od początku było wiotkie. Dziecko z podejrzeniem rdzeniowego zaniku mięśni niezwłocznie przewieziono do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.
- I tak mijały pierwsze dni życia Laury. Badania, badania, badania. Po tygodniu usłyszeliśmy wstępną diagnozę - rdzeniowy zanik mięśni. Szok, rozpacz, strach. Nie da się określić słowami tego, co czuje rodzic w takim momencie – mówi Olga Baszczyńska, mama Laury.
Następnie dziewczynka trafiła na oddział intensywnej terapii dla noworodków. Koszmar rodziny trwał dalej.
- Nasza córeczka przestała samodzielnie oddychać, została zaintubowana i do dziś oddycha za nią respirator. Jedyne, co robiła dobrze, to był odruch ssania, jednak musiała być karmiona przez sondę - dodaje mama Laury.
Dopiero po wykonaniu biopsji mięśnia, lekarze zdiagnozowali u dziecka szczególną postać miopatii – wrodzoną dysproporcję włókien mięśniowych. W kolejnych dniach u dziecka zauważono problemy z oddawaniem moczu. Badanie USG jamy brzusznej nie było jednak w stanie wykazać przyczyny tego schorzenia.
Diagnoza raka złośliwego
Pomocna okazała się tomografia komputerowa oraz scyntygrafia – u małej dziewczynki znaleziono guz. Lekarze zdiagnozowali neuroblastomę, czyli raka złośliwego.
- Kolejny cios, a myśleliśmy, że już gorzej być nie może. Zawsze może, niestety. Dowiedzieliśmy się, że nasza córeczka to pierwszy taki przypadek. Miopatia z neuroblastomą - opowiada mama dziecka.
Diagnoza miała być pierwszym krokiem w wyleczeniu. Wyniki badań nie pozostawiły rodzicom dziewczynki złudzeń.
- Niestety, okazało się, że mózg jest wyniszczony i są przerzuty, więc nie ma sensu leczyć naszej córeczki. Laurka została wypisana do domu jako pacjent paliatywny bez szans na przeżycie... - dodaje załamana mama.
Walka o szczęśliwe dzieciństwo
Rodzice Laury nie poddali się. Obecnie silna dziewczynka, dzięki wyczerpującej rehabilitacji w domu, zaczyna się samodzielnie poruszać. Chociaż oddycha za pomocą respiratora, walczy o życie każdą częścią swojego małego ciała.
Lekarze przypadek Laury uważają za cud. Dziewczynka, dzięki miłości i poświęceniu jej najbliższych, daje z siebie wszystko. Rehabilitacja oraz leczenie są jednak bardzo kosztowne. Rodzice proszą więc o pomoc, która umożliwi Laurze dalszą walkę z chorobami.
Mama dziewczynki poszukuje także innych przypadków osób, u których wystąpiły te dwa rzadkie schorzenia.
Po więcej informacji zapraszamy na profil Laurki na portalu społecznościowym Facebook.