Filtry przenikające
Najważniejszym składnikiem kremu przeciwsłonecznego jest filtr słoneczny. Dzieci nie powinny być smarowane kremami, które zawierają filtry przenikające. Znajdziemy je pod nazwami: Etylhexyl Methoxycinnamate (występuje również pod nazwą Octylmethoxycinnamate), Benzophenone-3, 4- Methylbenzylidene Camphor, Octyl Dimethyl PABA, Homosalate.
Wymienione filtry przenikają przez naskórek i dostają się do krwiobiegu. Dowiedziono, że w organizmie zachowują się podobnie do hormonów, sterując funkcjami organizmu i naruszając naturalną gospodarkę hormonalną człowieka.
Zamiast tego, wybierajmy filtry przeciwsłoneczne mineralne. W składach preparatów oznaczone są nazwami tlenek cynku lub tlenek tytanu. Takie filtry są bezpieczne. Nie wnikają w głąb skóry, nie powodują reakcji z innymi substancjami znajdującymi się w kosmetykach, są fotostabilne.
Fenoksyetanol
Ten konserwant pochodzenia roślinnego do niedawna był uważany za bezpieczny. Dopiero w 2013 roku Francuska Agencja Bezpieczeństwa Lekarstw i Produktów Higieny zwróciła na niego uwagę, zalecając, by rodzice nie stosowali go na skórę niemowląt, a dozwolone stężenie w kosmetykach zmniejszyła z 1 proc. do 0,4 proc.
Natomiast amerykańska Agencja Żywności i Leków twierdzi, że fenoksyetanol w przypadku połknięcia i wnikania bezpośrednio przez skórę może mieć działanie szkodliwe dla mózgu oraz powodować wymioty czy zapalenie skóry.
Oxybenzone
Substancja zwana także Benzophenone -3 lub Benzophenone -4. Jest toksyczną pochodną trującego benzafenonu. Niestety, w wielu przypadkach producenci kosmetyków stosują ją, ponieważ jest tania i łatwo dostępna. Przepisy jednak mówią jasno – jeśli krem lub inny produkt zawiera więcej niż 0,5 proc. oxynobenzone – na opakowaniu takiego produktu powinno widnieć ostrzeżenie.
Jaki wypływ może mieć na zdrowie dziecka? Oxybenzone gromadzi się w skórze, naruszając jej warstwę ochronną. Substancji nie powinny w żadnym wypadku używać kobiety w ciąży i matki karmiące piersią – może mieć działanie rakotwórcze.
Retinyl palmitate
Choć witamina A jest organizmowi ludzkiemu niezbędna do prawidłowego funkcjonowania, w tej formie nie jest bezpieczna. Lekarze wskazują, że retinyl palmitate w połączeniu z promieniowanie UV może powodować uwalnianie wolnych rodników. A te uważane są za jedną z przyczyn powstawania nowotworów i innych chorób, a także przedwczesnego starzenia.
Inne kwestie
Na co jeszcze trzeba zwrócić uwagę podczas zakupu kremu do opalania? Przede wszystkim na wysokość filtra. U małych dzieci stosujemy zazwyczaj taki, którego wartość oscyluje wokół 30-50 SPF. Jest bezpieczny, pochłania bowiem aż 98 proc. promieniowania UV.
Co jednak, jeśli w sklepie znajdziemy produkt o wyższej wartości filtra? Nie ma sensu go kupować, ponieważ np. SPF 60 zwiększa ochronę przeciwsłoneczną tylko o 0,5 proc. I – co ważne – nie oznacza, że można przebywać na słońcu dłużej.
W przypadku kremów dla dzieci, zrezygnujmy z kosmetyków w spreju. Powód? Nie można ich dokładnie rozprowadzić na skórze, a co za tym idzie – powstają luki z filtrze i może dojść do poparzenia słonecznego.
Unikajmy także olejków. Choć są one naturalnym sposobem na walkę z promieniowaniem słonecznym, to nie sprawdzą się w przypadku dzieci. Oleje szybko się wchłaniają, nie pozostawiając przy tym warstwy ochronnej.