Sprawa Tarwida – najgłośniejszy proces poszlakowy PRL. Czy biolog zabił żonę?
21 stycznia 1955 roku wieczorem biolog Kazimierz Tarwid wrócił do domu. Po wejściu do mieszkania wezwał pogotowie. Jego młodziutka żonka leżała na kanapie, nie dając śladu życia. Obok – na szafce nocnej – stał słoik z cyjankiem. Lekarz stwierdził zgon, co Tarwid zdawał się przyjąć zupełnie obojętnie. Nie drgnął ani jeden mięsień na jego twarzy. Niedługo później zapukali do niego funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej.
Źródło zdjęć: © WielkaHistoria