W tym artykule:
Słowem wprowadzenia
Belfrzy za wszelką cenę chcą podnieść swoją edukacyjną aktywność wobec wszystkich podopiecznych w szkole - dzieje się tak ze względu na szalenie niski poziom nauki uczniów. Taka sytuacja oczywiście zupełnie nie pasuje uczącym się. Próbują oni znaleźć metodę na zbyt ambitnych nauczycieli. Kupują od uczniów wyższych klas najtańszy sposób na jednego pedagoga - niegroźnego nauczyciela historii profesora Tymoteusza Misiaka (zwanego Alcybiadesem). Gdy program zostaje wprowadzony przez uczniów w życie, okazuje się, że tak naprawdę historia okazuje się być nauką jak najbardziej przyjemną…
Warto obejrzeć
„Sposób na Alcybiadesa” to film , który od lat dziewięćdziesiątych, w serialowych odcinkach, gości na ekranach telewizorów wielu rodzin. To film jak najbardziej rodzinny. Bawi, zaskakuje, rozśmiesza. Dodatkowo pomaga gimnazjalistom przebrnąć przez szkolną lekturę. Ścieżka dźwiękowa naprawdę wpada w ucho, niezapomniane hity z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych porwą z kanapy nawet najbardziej zatwardziałego widza. Film jest świetny dla rodziców, którzy mogą przypomnieć sobie realia z lat swojej młodości, jak i dla młodzieży. Ekranizacja odzwierciedla bowiem żywe wciąż konflikty między nauczycielami a uczniami, pokazując jednocześnie, iż wszystko można załatwić w fascynująco spokojny i czasem niespodziewany sposób…
To, co porywa w filmie, a także i oczywiście w książce, to połączenie ważności instytucji szkoły oraz jej absurdu. Niziurski pokazał szkolną ławę jako śmieszny, przerysowany organ edukacyjny i zgrabnie połączył go z doniosłością owego urzędu.
„Sposób na Alcybiadesa” filmowe „dwa w jednym”. Wszystkie odcinki w jednym wydaniu, produkcja dla młodych i starszych, produkcja bawiąca i ucząca zarazem. Nuta zabawy i refleksji. Serdecznie polecam! Dla wszystkich!
_Sposób na Alcybiadesa
dystrybucja: Galapagos_