W tym artykule:
Zmiana Rzecznika Praw Dziecka
Kandydaturę Moniki Horny-Cieślak na urząd Rzecznika Praw Dziecka zarekomendowały w poniedziałek (27 listopada) sejmowe komisje edukacji, nauki i młodzieży oraz sprawiedliwości i praw człowieka.
We wtorek (28 listopada) nad jej kandydaturą będzie głosował Sejm.
"Pani mecenas Monika Horna-Cieślak wspólną kandydatką na Rzecznika Praw Dziecka. Ma znakomitą kartę. Jest kompetentna, a do tego lubiana i szanowana przez młodzież. Krótko mówiąc - jest całkowitym przeciwieństwem Pana Pawlaka" - napisał na portalu X Arkadiusz Myrcha, poseł KO i przewodniczący Komisji Sprawiedliwości.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
"Gdy ze stanowiska Rzecznika Praw Dziecka zniknie przebieraniec, a jego miejsce zajmie kompetentna osoba, akceptująca i szanująca każde dziecko, dbająca o jego prawa i reagująca na przemoc, będziemy mogli zapomnieć, że naszym dzieciom przytrafił się Mikołaj Pawlak" - napisała posłanka Dorota Łoboda w odpowiedzi na felieton Pawlaka w tygodniku "Niedziela".
Dzieci nienarodzone i in vitro
Krytycy twierdzą, że Pawlak był "Rzecznikiem Dzieci Nienarodzonych". Faktycznie, dużą część swojej działalności poświęcił prawu antyaborcyjnemu. W nocy z 24 na 25 czerwca 2020 roku zaprezentował w sejmie sprawozdanie z działalności RPD. Wówczas wystąpił w koszulce z wizerunkiem płodu w sercu.
W rozmowie z PAP deklarował, że gdyby w Polsce wprowadzono prawo do aborcji na życzenie, to on zrzekłby się funkcji.
- Inicjatywy pana Pawlaka ograniczały się do fanatycznej obrony płodów - uważa posłanka Łoboda cytowana przez portal tvn24.pl.
Pawlak z zaangażowaniem udzielał się także, ilekroć mowa była o in vitro. Gdy jego kandydatura na stanowisko RPD przeszła już przez Sejm, w grudniu 2018 roku podczas prezentacji przed senatorami powiedział:
- Jakkolwiek jest to pewnie skuteczna metoda poczęcia dzieci, jakkolwiek powodująca, że wiele dzieci przyszło na świat, to jednak od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa, bo w przypadku znaczącej liczby poczęć powoduje, że poczęte istoty ludzkie, poczęte dzieci, nie są wystarczająco chronione.
Klapsy nie są złe?
Pawlak prezentował też kontrowersyjne poglądy w odniesieniu do stosowania kar cielesnych.
W 2019 roku udzielił wywiadu "Dziennikowi Gazecie Prawnej". Podkreślił wprawdzie, że dzieci nie można bić i nigdy nie uderzył swoich synów, ale "z estymą wspomina, że dostał od ojca w tyłek".
- Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie. Klaps nie zostawia wielkiego śladu - powiedział.
Później tłumaczył się z tych słów.
Kontrole w szkołach
Pawlak zasłynął też kontrolami, które przeprowadzał w szkołach. W czerwcu 2023 roku ogłosił, że skontroluje placówki, które znalazły się w najnowszym Rankingu Szkół Przyjaznych LGBTQ+.
- Mikołaj Pawlak zgotował "piekło" wszystkim szkołom, które walczą z dyskryminacją i przemocą. Za pomocą kontroli szkół przyjaznym LGBTQ+ budował strach. Można powiedzieć, że tropił tolerancyjne szkoły - twierdził w rozmowie z WP Parenting Dominik Kuc z Fundacji GrowSpace.
Natomiast w 2023 roku w tygodniku katolickim "Niedziela" Pawlak pisał: "Młodzi słyszeli od nich [kolorowych przebierańców], że mogą robić to, co chcą, że cały świat należy do nich, że nikt nie może ich ograniczać, że każda granica to zniewolenie, że prawdziwe wolne i radosne życie to życie rozpusty, bez żadnych granic, bez wartości i zasad (...) Gdy nad szkolnymi tablicami zamiast krzyży powszechnie zadomowią się pseudotęczowe kolorowe szmaty, a w niektórych dzielnicach miast - półksiężyce, będziemy żyć w świecie, w którym będą rządzić pokolenia wychowane bez wartości i zasad, nieznające granic i nieumiejące walczyć ze złem; które nie będą umiały przekazywać takich wartości swoim dzieciom".
Ustępujący rzecznik zasłynął także wypowiedzią o edukatorach seksualnych, którzy rzekomo rozdają w szkołach "tabletki na zmianę płci".
- A czy zagwarantuje pan, że wpuszczamy edukatorów do 20 tysięcy szkół i (że nie) będą wprowadzali takich treści, jak chociażby w Poznaniu, że wychwytują dziecko rozchwiane, zaniedbane, któremu dają jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć bez wiedzy i zgody rodziców i lekarzy? - pytał we wrześniu 2020 roku w programie "Rozmowa Piaseckiego" w TVN24.
Władze Poznania wezwały wówczas Pawlaka do sprostowania tej informacji. Dwa dni później na antenie Radia Poznań, pytany o swoją wypowiedź, powiedział, że "dynamika rozmowy" sprawiła, iż użył "skrótu myślowego".
Eksperyment na dzieciach?
Pawlak nie ominął także tematu koronawirusa.
Skrytykował dopuszczenie szczepionek przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 dla dzieci i młodzieży.
- Czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie z udziałem dzieci, bo de facto jesteśmy w fazie eksperymentu? - pytał podczas spotkania w sejmie.
- Nikt nie robi eksperymentów na dzieciach - odpowiadał ówczesny doradca premiera ds. COVID-19 prof. Andrzej Horban.
Od wypowiedzi rzecznika odciął się wówczas również premier Mateusz Morawiecki. Tłumaczył, że to poglądy jednej osoby, a nie głos "naszego obozu politycznego".
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl