Nie jesteśmy klonami, jesteśmy siostrami bliźniaczkami!
Te dwie dziewczyny wiedzą, że mogą na siebie liczyć w każdej chwili. Zawsze czują, że u drugiej dzieje się coś złego, mimo że dzielą ich kilometry. Wielu im zazdrości.
Aleksandra i Natalia Dubiel to bliźniaczki mieszkające w Anglii. Jedna z nich jest kucharzem, a druga fotografem firmy odzieżowej. Są do siebie łudząco podobne, nawet gdy różni je ubranie i fryzura. Sama niejednokrotnie je ze sobą myliłam.
W rozmowie z WP parenting opowiadają m.in., dlaczego nie lubią, gdy nazywa się je klonami i jaki jest ich wymarzony typ mężczyzny.
Wywiady z dziewczynami odbyły się w innym czasie. Zarówno Natalia, jak i Aleksandra nie wiedziały, co mówiła druga siostra. Ich odpowiedzi są zaskakujące.
Sprawdź również: Konflikty wśród rodzeństwa? Sprawdź, jak im zaradzić
Czytają sobie w myślach
Wirtualna Polska, Magdalena Bury: Czytacie sobie w myślach?
Aleksandra Dubiel: Zdecydowanie - wystarczy jedno spojrzenie i obydwie wiemy, o co chodzi! Bardzo często mówimy też to samo, w tym samym czasie.
Natalia Dubiel: Myślę, że tak. Wystarczy spojrzenie na Olusię i już wiem, o co chodzi. Wiem też, jeśli coś jest nie tak. To chyba bardziej przeczucie albo znanie się na wylot niż czytanie w myślach.
Jak wspominasz swoje dzieciństwo? Wieczne kłótnie czy trzymanie strony tej drugiej?
AD: Jesteśmy w jednym teamie. Zawsze sobie pomagałyśmy i jeśli ktoś którejś z nas dokuczał, miał do czynienia z drugą albo (co gorsze) z dwójką! Ale to wcale nie znaczy, że się nie kłóciłyśmy. Myślę, że sukces naszego zespołu od zawsze był oparty na równowadze tych dwóch czynników.
ND: Zawsze mówię, że miałyśmy najlepsze dzieciństwo, jakie tylko mogłybyśmy sobie wymarzyć. Trzymałyśmy się razem, ale były też kłótnie, gdzie do samoobrony trzeba było używać rury od odkurzacza, a łazienka była jedynym bezpiecznym miejscem. Później nieustannie kłóciłyśmy się o komputer.
Nie lubią określenia "klony"
Dla nas, kobiet, ważny jest fakt, że jesteśmy jedyne i niepowtarzalne. Wy jesteście klonami... Czy nie denerwuje cię to, że wyglądasz tak samo jak siostra?
AD: Nie jesteśmy klonami, jesteśmy siostrami bliźniaczkami! Nie można nas porównywać do drzew (śmiech). Nigdy nie lubiłam, gdy ktoś nas tak nazywał. A wracając do pytania - dawno temu ludzie śmiali się z nas, ponieważ byłyśmy takie same. Kilka lat później to my śmiejemy się z nich, bo to my, chociaż jesteśmy takie same, jesteśmy inne.
ND: Nie znoszę słowa klony. To drzewo, a nie określenie bliźniaków. Jesteśmy podobne, ale nie identyczne. Miałyśmy z tym problem w podstawówce i gimnazjum. Starsi koledzy i koleżanki śmiali się z nas. Byłyśmy dla nich czymś dziwnym i innym. Teraz wiem, że robili to z zazdrości. Każda osoba, której powiem, że mam bliźniaczkę, mówi: "O nie, jak ci zazdroszczę, ja też chcę." Nie denerwuje mnie to, że wyglądamy podobnie. Teraz wszędzie jest pełno kopii.
Sprawdź również: Co się stanie, gdy przez dwa tygodnie będziesz siedzieć?
Nosiły takie same ubrania
Nosiłyście takie same ubrania?
AD: Mama sama szyła nam ciuchy. Robiła na drutach sweterki, ale zawsze wszystko się lekko różniło - fason ten sam, ale jakiś mały detal zawsze był inny. Tak łatwo było rozróżnić, które ubranie jest czyje. Zmiany zaczęły się pojawiać, gdy odkryłyśmy dobro second handów. To do dzisiaj nasze ulubione miejsce do zaopatrywania się w unikatowe ciuchy!
ND: Nie mam pojęcia kiedy stwierdziłyśmy, że musimy coś zmienić w naszym wyglądzie. Jeszcze w gimnazjum nosiłyśmy takie same ciuchy. Moja siostra zrobiła sobie wtedy blond pasemka. Wypiera i wstydzi się tego do dzisiaj! Może to było bodźcem do zmiany stylu i odszukania własnego? Mój zmieniał się wraz z muzyką, której słuchałam. Teraz jesteśmy różne, a i tak nas nie rozróżniają!
Sprawdź również: Podajesz dziecku serki homogenizowane? Zobacz nasz ranking
Podoba im się ten sam typ mężczyzn
Jak było i jak jest z facetami? Podoba ci się ten sam typ mężczyzn, co siostrze?
AD: Zdecydowanie zawsze podobali nam się ci sami, ten sam typ i zazwyczaj podobny wygląd. Musieli być też inteligentni. Nigdy nie kłóciłyśmy się o żadnego z nich. Zdarzało nam się jednak kłócić o... kota.
ND: Mamy bardzo podobne gusta w każdej kwestii, nawet jeśli chodzi o facetów. Nigdy się jednak o żadnego nie pokłóciłyśmy. Zawsze było i jest tak samo, nigdy nie mogłam sobie nikogo znaleźć. Nigdzie nie było odpowiedniego kandydata. Nieważne, jak facet jest przystojny. Jeśli nie ma z nim o czym rozmawiać, to dziękuję. W naszym przypadku było ciężej, bo jako "cuda natury, klony i dziwadła" miałyśmy i mamy bardzo wygórowane wymagania odnośnie osobowości, indywidualizmu i charakteru.
Sprawdź również: Co alergicy powinni wiedzieć o uczuleniu na zwierzęta?
Nawet rodzice ich nie rozróżniają
Przyznaj się - czy kiedyś jedna z was podała się gdzieś za drugą?
AD: A żeby to raz... (śmiech). Misja zawsze była zakończona sukcesem! Niestety, nigdy nie zamieniałyśmy się w szkole. Na klasówkach potrzebowałam tylko pomocy z matematyki, tak jak i moja siostra.
ND: W szkole nigdy, ale było pewne wydarzenie, o którym nie powinnam mówić, ponieważ jest związane ze sprawami urzędowymi (śmiech). Często podawałam się też za siostrę przez telefon. Mamy takie same głosy, więc nawet nasi rodzice nas nie rozróżniają.
Widzicie w sobie podobieństwo na każdym kroku czy raczej jesteście diametralnie różne?
AD: Jesteśmy podobne i bardzo się różnimy. Znajomi mówią, że mówimy, gestykulujemy i chodzimy w taki sam sposób. Nasze charaktery jednak to dwa inne światy.
ND: Widzę podobieństwo w wielu rzeczach. W tym, jak traktujemy innych, co lubimy robić w wolnym czasie. Podobnie się ubieramy i lubimy te same rzeczy. Widzę też różnice. To normalne - przecież jesteśmy dwiema różnymi osobami!
Zazdrosne o kota
Byłyście o siebie zazdrosne?
AD: Zawsze zazdrościłam mojej siostrze dobrych znalezisk w second handach. Wiadomo - druga taka sama rzecz nigdy się nie trafi. Zazdrościłam też jej, jak nasz kot Puma przychodził spać na jej łóżku, a nie do mnie...
ND: Od zawsze byłam zazdrosna o to, że kot spał z Olusią, a nie ze mną. Dzieliłyśmy pokój i często wybierał właśnie jej łóżko. Zazdrościłam też pantofli. Mama nam kupiła ten sam model, ale w innym kolorze. Ja się spóźniłam i nie miałam wyboru. Moje były brzydsze...
Zawsze dostawały te same prezenty
Mieszkałyście 20 lat razem, potem wasze drogi się rozeszły. Miałyście problem z podejmowaniem ważnych decyzji?
AD: Zawsze, ale niektórych decyzji nie da się uniknąć. Nawet, jeśli nie jesteśmy razem, mamy ze sobą stały kontakt. Rozmawiamy ze sobą codziennie.
ND: Chodziłyśmy do tych samych szkół do czasu gimnazjum. Nasze drogi się rozeszły, gdy ja wybrałam liceum, a siostra – technikum. Dalej jednak byłyśmy blisko.
Jak wyglądały wasze urodziny? Zawsze jeden wspólny tort i takie same prezenty?
AD: Jeden tort, ale to nigdy nie był problem, bo zawsze się wszystkim dzieliłyśmy. Prezenty zazwyczaj były takie same...
ND: Urodzin zazwyczaj nie obchodziłyśmy. Jeśli tak, to był jeden tort. U nas w domu ważne były za to mikołajki i dzień dziecka. Zawsze dostawałyśmy takie same prezenty, często w innych wersjach kolorystycznych. A jeżeli były one różne, to tylko dlatego, by były wspólne. Nic nie było jej czy moje, tylko nasze.