Nauczycielka miała uderzyć chłopca w twarz. Trwa śledztwo

Od kwietnia Prokuratura Rejonowa w Skarżysku-Kamiennej prowadzi postępowanie w sprawie podejrzenia znęcania się nad ośmioletnim uczniem szkoły w Łącznej (woj. świętokrzyskie). Rodzice oskarżają nauczycielkę o agresywne zachowanie wobec ich syna.

Korytar
Źródło zdjęć: © GettyImages.com | Universal Images Group
Mateusz Różański

Do zdarzenia miało dojść 24 lutego tego roku na terenie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Łącznej. Rodzice chłopca, pani Kamila i pan Marcin, w rozmowie z dziennikiem "Echo Dnia" przyznają, że przez kilka tygodni nie wiedzieli, co przydarzyło się ich synowi, choć dostrzegli zmianę w jego zachowaniu

– Syn stał się zamknięty w sobie, nie chciał chodzić do szkoły, spał z nami na kanapie, unikał rozmów i zabawy. Baliśmy się, że dzieje się coś bardzo złego – relacjonuje ojciec chłopca, Marcin Stodulski.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


"Na nagraniu widać, jak nauczycielka trzyma naszego syna za ubranie i uderza go w twarz"

Rodzice zgłosili sprawę dyrekcji placówki i poprosili o zabezpieczenie monitoringu. Ich zdaniem na zapisie z kamer widoczne jest agresywne zachowanie nauczycielki wobec ich ośmioletniego syna. – Na nagraniu widać, jak nauczycielka trzyma naszego syna za ubranie i uderza go w twarz. Następnie ciągnie go, kiedy dziecko się zapiera i krzyczy – twierdzi Marcin Stodulski. Wskazuje też, że na nagraniu widać, iż całą sytuację dostrzegły osoby postronne, w tym inni pracownicy szkoły.

Rodzina chłopca zażądała zabezpieczenia nagrania jako materiału dowodowego i skierowała sprawę do Prokuratury Rejonowej w Skarżysku-Kamiennej.

Postępowanie w kierunku znęcania się nad małoletnim

Postępowanie w sprawie zostało wszczęte w kwietniu bieżącego roku.

– Jest to postępowanie prowadzone w sprawie, nikt nie usłyszał zarzutów. Badamy, czy rzeczywiście doszło do popełnienia czynów, o jakich zostaliśmy zawiadomieni. Postępowanie prowadzone jest w kierunku znęcania się nad małoletnim dzieckiem oraz narażenia go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Taki był przedmiot zawiadomienia i w tym kierunku realizujemy obecnie czynności procesowe – mówi w rozmowie z "Echem Dnia" prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

– To jeszcze na pewno potrwa kilka tygodni. Będziemy kompletować materiał dowodowy i ustalać, czy rzeczywiście doszło do takich zdarzeń, jakie zostały opisane w zawiadomieniu. Jeżeli tak, to jaki miały one dokładnie przebieg i kto – jeśli doszło do przestępstwa – jest za nie odpowiedzialny i jest sprawcą – podkreślił rzecznik.

Źródło: echodnia.eu

Wybrane dla Ciebie