Trudne początki
Edyta urodziła Kubę, kiedy była jeszcze niepełnoletnia. Niestety, wkrótce rozstała się z ojcem dziecka, z którym jednak utrzymywała kontakt. Wychowywała syna, mając na szczęście wsparcie rodziców.
Skończyła szkołę, zdała maturę. Cały dzień wypełniała jej opieka nad synkiem. W szkole poznała chłopaka, jednak nie wyszło z tego nic poważnego. On wprost przepadał za Kubą, ona nie potrafiła mu zaufać. Boleśnie zraniona, skazała się na życie w pojedynkę.
Miłość z internetu
Kiedy Kuba miał 1,5 roku, Edyta postanowiła skorzystać z dobrodziejstw internetu. Założyła konto w popularnej aplikacji randkowej. Zdążyła wymienić kilka wiadomości z przypadkowym chłopakiem, kiedy napisał do niej Paweł.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
Od razu przypadli sobie do gustu. Zabawny, kulturalny i szczery. Spodobał się jej. Nie wiedziała, jak poinformować go, że ma dziecko. Obawiała się, że kontakt się urwie, ale zaryzykowała.
- Wymienialiśmy dużo wiadomości. Wiedziałam, że muszę powiedzieć mu o Kubie. Nie chciałam i nie mogłam trzymać tego w tajemnicy. Bałam się, jak zareaguje, ale nie wiedziałam też, jak mam to powiedzieć.
Wiadomości
W końcu dziewczyna zaryzykowała. Co na to Paweł?
- Pisaliśmy o bzdurach, opowiadaliśmy o swoim dniu, aż nagle Edyta napisała, że bawi się na tarasie z synem. Zatkało mnie. Nie wiedziałem, co powiedzieć, więc zacząłem wypytywać o Kubę. Czytałem wiadomości, zbierając myśli - opowiada mężczyzna.
- Nigdy wcześniej nie byłem w sytuacji, gdy dziewczyna, którą jestem zainteresowany, jest mamą. Im więcej pisaliśmy, tym więcej dowiadywałem się o Edycie i jej synku. Mówiła o nim z taką miłością... Bardzo mi tym zaimponowała - wspomina Paweł.
Pierwsza randka
Po niespełna miesiącu, para postanowiła spotkać się w realu. Edyta wybrała neutralny grunt. Nie chciała rzucać Pawła na głęboką wodę. Spotkali się z jej znajomymi, gdzie swobodna atmosfera pozwoliła przełamać pierwsze lody.
- Kiedy ją zobaczyłem, nie mogłem uwierzyć, że tak śliczna i sympatyczna dziewczyna ma taki bagaż doświadczeń. Rozmawialiśmy, unikając jednak tematu dziecka. Chciałem lepiej poznać Edytę, bo wiedziałem, że to nie jest ktoś, kto zdecyduje się na niezobowiązującą znajomość.
- Paweł zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Znajomi wzięli go pod lupę, ale został szybko zaakceptowany. Śmialiśmy się z tych samych żartów, rozumieliśmy się bez słów. Do tego był (i jest!) niezłym przystojniakiem – wspomina Edyta ze śmiechem.
Dwa tygodnie później Paweł odwiedził dziewczynę po raz kolejny. Tym razem u niej w domu.
’’To mój syn, poznajcie się’’
- Byłam bardzo zestresowana, jak Paweł odbierze Kubę i czy mały go zaakceptuje. Zaplanowaliśmy ten wieczór, żeby poznali się lepiej.
- Jechałem do Edyty z duszą na ramieniu. Miałem poznać jej rodziców i synka. To nie była łatwa decyzja. Dużo rozmawiałem z bratem, który kazał mi poważnie przemyśleć konsekwencje tego spotkania. Przemyślałem, wsiadłem w samochód i pojechałem – mówi Paweł, wzruszając ramionami.
Rodzice Edyty, początkowo nieufni, dali Pawłowi kredyt zaufania. Zanim przedstawili mu wnuka, usiłowali wysondować, jakie ma zamiary wobec niego i ich córki. Zdał test.
- Mały był trochę nieufny, ale zaprosiliśmy go do zabawy i szybko się przełamał. Wieczorem, kiedy przyszedł czas na sen, Paweł poszedł ze mną położyć Kubusia do łóżka.
- Kuba był zmęczony. Wyciągnął do mnie ręce, żebym zaniósł go do pokoju. Kiedy go podniosłem, wtulił się we mnie. To było elektryzujące. Znałem to dziecko od paru godzin, a ten prosty gest spowodował, że miałem ściśnięte gardło. Uchwyciłem spojrzenie Edyty i przepadłem. Wiedziałem już, że zrobię wszystko, żeby stać się częścią tej rodziny. Że zrobię wszystko i dla Kuby, i dla jego mamy.
Nowy start
Mama Pawła była mocno zdziwiona kiedy dowiedziała się, z kim związał się jej syn. Po pierwszym spotkaniu zmieniła jednak nastawienie. Wkrótce poznała też Kubę i stała się dla niego drugą babcią.
Po roku para była zaręczona. Po ślubie cywilnym Edyta zaszła w ciążę. Kiedy 9 miesięcy później urodził się Szymon, ruszyły przygotowania do ślubu kościelnego.
Rok temu, we wrześniu, zabiły dla nich kościelne dzwony. Na uroczystości nie mogło zabraknąć dwóch małych chłopców w uroczych garniturach i muchach, biegających za Pawłem i wołających ‘’tato’’.
- Wiem, że miałam niesamowite szczęście. Znalazłam miłość przez internet, Paweł i jego rodzina zaakceptowali mnie i Kubę. Mogłam przecież trafić na mężczyznę, który uciekłby w popłochu od kobiety z dzieckiem. Mógł też pomyśleć o mnie tak, jak wszyscy dookoła. Taka młoda i już dziecko? Cóż, zdarza się, nie żałuję.
- Teraz mam wspaniałego męża i dwóch synów. Kocham i jestem kochana. Założenie konta na profilu randkowym było impulsem, a okazało się przepustką do szczęścia. Samotna mama też ma prawo do miłości. Mamy większy problem z jej znalezieniem, ale wierzcie mi, są na świecie wspaniali mężczyźni. Każda z nas w końcu spotka tego jedynego. Trzeba tylko w to uwierzyć i czasem odrobinę pomóc szczęściu - mówi Edyta.
Zdarzyła ci się podobna historia? A może masz złe wspomnienia dotyczące internetowych randek? Prześlij nam swoją historię przez dziejesie.wp.pl