Ultra kwaśne cukierki
Na początek Bosacka zwraca uwagę na ostrzeżenie umieszczone na opakowaniu. - Tutaj takimi maleńkimi literkami jest napisane, że nie nadają się te cukierki dla dzieci poniżej 12. roku życia. Ciekawe, które dziecko to przeczyta i zauważy.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
Katarzyna Bosacka analizuje także aspekt cenowy. Paczka kosztuje 24 zł, a w środku znajduje się 10 czerwonych, okrągłych landrynek. Oznacza to, że jeden cukierek kosztuje 2,40 zł, co jak na pojedynczą przekąskę jest dość wysoką ceną.
Czas na analizę składu słodyczy, który brzmi następująco:
- cukier,
- syrop glukozowy,
- regulatory kwasowości: kwas cytrynowy i jabłkowy,
- wodorowęglan sodu,
- substancja zagęszczająca: guma arabska (E414) i guma ksantanowa (E415),
- czerwień Allura (E129).
Dziennikarka zwraca uwagę na szkodliwość ostatniej pozycji, czyli barwnika E129. Czerwień Allura to syntetyczny barwnik spożywczy stosowany do nadawania produktom intensywnego czerwonego koloru. Może wywoływać reakcje alergiczne, szczególnie u osób wrażliwych, a u niektórych dzieci wiązany jest z nadpobudliwością.
Doznania smakowe
Przed skosztowaniem cukierków Katarzyna Bosacka wskazuje na kolejne ostrzeżenie umieszczone na opakowaniu produktu. - Może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci - czyta i dodaje: - To co, to ten produkt jest dla dzieci, czy nie jest dla dzieci? Bo ta maleńka informacja - kto ją przeczyta?
Na końcu przychodzi czas na test smakowy. Już przy pierwszym kontakcie z cukierkiem pojawia się intensywna, wręcz agresywna kwasowość, która dominuje nad smakiem. Prowadząca barwnie opisuje swoje doznania.
- Tak kwaśne, że aż słone. Znaczy, chemia do kibla w czystej postaci, naprawdę. Nie wiem, kto dopuszcza takie rzeczy do sprzedaży. To smakuje jak jakaś kostka do przeczyszczania. Najgorszemu wrogowi nie życzę - podsumowuje.
Źródło: Instagram