Gimnastyczka bez nóg została mamą. Nie każdy wierzył, że się uda

Gimnastyczka bez nóg została mamą. Nie każdy wierzył, że się udaGimnastyczka bez nóg została mamą. Nie każdy wierzył, że się uda
Źródło zdjęć: © Instagram 

- To, że zostaję matką, jest dla mnie kolejnym dowodem, że nic nie jest niemożliwe - mówiła przed porodem Jennifer Bricker-Bauer. Sportsmenka niedawno urodziła synka i podkreśla, że jest dla niej najważniejszy na świecie.

Życie bez nóg może być satysfakcjonujące

Życie Jennifer Bricker-Bauer od początku nie było usłane różami. Kobieta urodziła się bez nóg, a jej biologiczni rodzice porzucili ją wkrótce po narodzinach. Los się do niej jednak uśmiechnął. Została adoptowana przez kochającą rodzinę i po latach z uśmiechem wspomina swoje szczęśliwe dzieciństwo.

Brak nóg nie przeszkodził Jennifer w osiągnięciu swojego marzenia: została gimnastyczką. W zawodach sportowych rywalizuje z pełnosprawnymi rywalkami. Poza zajmowaniem się gimnastyką artystyczną prowadzi także wykłady motywacyjne - jeden z nich wygłosiła nawet podczas finałowego pokazu piosenkarki Britney Spears.

W Polsce Jennifer jest kojarzona głównie z programem Martyny Wojciechowskiej "Kobieta na krańcu świata". Wystąpiła w jednym z odcinków. Pojawiła się także w książce słynnej podróżniczki, gdzie opowiadała o swoich celach związanych z macierzyństwem. Wyznała, że po wyjściu za mąż chciałaby mieć dzieci - te własne oraz adoptowane. Skarżyła się także, że wiele osób nie dowierza, że osoba bez nóg może zajść w ciążę.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


"Przecież macica, narządy rodne kobiety nie należą do nóg, są w brzuchu, więc nie widzę przeszkód" - pisała na Instagramie.

Narodziny synka

W końcu Jennifer ogłosiła, że wraz z mężem Dominikiem spodziewają się dziecka. Synek pary przyszedł na świat 31 lipca, ważąc 2,72 kg i mierząc prawie 51 cm.

"Koś postanowił przybyć wcześniej! Absolutnie nic nie poszło z narodzinami tak, jak zaplanowaliśmy, ale ostatecznie chwała Bogu! Poznajcie naszego małego człowieka, oto Malachi Bauer" - napisali na Instagramie rodzice, prezentując zdjęcia maluszka.

Od tego czasu na profilu gimnastyczki często pojawiają się fotografie synka, który ma już półtora miesiąca. Dumna mama tuli go na zdjęciach w ramionach albo prezentuje na uroczych sesjach. Ostatnia fotografia Jennifer świadczy natomiast o tym, że sportsmenka wróciła do treningów i nie zamierza odpuszczać. Podkreśla jednak, że synek jest dla niej najważniejszy.

"Opieka nad Malachi i dbanie o jego potrzeby to dla mnie obecnie najważniejsza praca jako mamy! To tytuł, który noszę z dumą" - dodała.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie