Kim są dzieci indygo?
Po raz pierwszy o dzieciach indygo zaczęto mówić w parapsychologii w latach 60. i 70. XX wieku. Wiele osób usłyszało o nich jednak dopiero w latach 90. ubiegłego wieku za sprawą książki "The Indigo Children. The New Kids Have Arrived". Jej autorzy – Lee Carroll i Jana Tobera – przekonywali, że są wśród nas dzieci indygo, a ich nazwa pochodzi stąd, że roztaczają wokół siebie aurę w kolorze niebiesko-fioletowym. Są one wyjątkowe i mają szczególne zadanie do wykonania – mają uratować świat.
Cechy dzieci indygo
Dzieci indygo jest bardzo mało (1: 50 000). Ich cechami szczególnymi jest wysoki poziom inteligencji, kreatywność, szczerość i bezpośredniość, jak również wysokie poczucie własnej wartości. Trudno im poddać się jakimkolwiek regułom i zakazom, stąd mają często problemy w placówkach edukacyjnych.
Zdaniem zwolenników teorii istnienia dzieci indygo, są one uzdolnione plastycznie lub muzycznie. Cechuje je szczególna wrażliwość i intuicja. Są jednak często mocno pobudzone i mają bardzo dużą potrzebę ruchu, co według zwolenników tej teorii ma związek z wyczuwaniem obecności duchów. Jako że stworzone są do ”wyższych celów”, mają problem z wykonywaniem codziennych czynności. Za to mogą dyskutować z dorosłymi na różne tematy, co jest dla nich ciekawszym zajęciem, niż zabawa z rówieśnikami.
W sytuacji, gdy energia dzieci indygo nie zostanie odpowiednio zagospodarowana, wówczas wyrządzi im krzywdę: może spowodować problemy emocjonalne, stany lękowe, a nawet depresję. Przyglądając się tej charakterystyce dzieci indygo można przypuszczać, że wpisuje się w nią wielu małych pacjentów z autyzmem lub ADHD. Osoby wierzące w tę teorię mogą zatem nieświadomie opóźniać diagnozę dziecka, a co za tym idzie – pogłębiać jego problemy. Z tego też powodu koncepcja dzieci indygo spotkała się z dużą krytyką psychologów i psychiatrów dziecięcych.
Wyznawców idei dzieci indygo znaleźć można wśród hippisów oraz ludzi zawiązanych ze spirytyzmem i ruchem New Age. Wierzą oni, że najmłodsi z niebiesko-fioletową aurą pojawiły się na świecie, by go uzdrowić. Bez ich pomocy planetę czeka zagłada.
Świat dzieci indygo
Gdyby dzieci indygo przejęły władzę nad światem, ten byłby w pełni naturalny, wolny od chemikaliów. Jedzenie byłoby zdrowe, pozbawione syntetycznych dodatków do żywności. System polityczny byłby bardziej demokratyczny, a wszystkie kraje współpracowałyby ze sobą w imię dobra ludzkości. Ludzie byliby równi. Najmłodsi mogliby o sobie decydować i głośno wyrażać swoje zdanie, które byłoby brane pod uwagę.
Teoria dzieci indygo nie jest w Polsce popularna. Ma wielu zwolenników w Stanach Zjednoczonych, gdzie wiele osób wierzy w magię i wróżby. W kraju nad Wisłą, gdzie dobrze ma się religia chrześcijańska, tego rodzaju teorie uważane są wręcz za obrazoburcze.