Odpowiada biskupom. Chce, "żeby księża znali wszystkie przykazania"

Spór o lekcje religii w szkołach przybiera na sile. Episkopat jest oburzony nowym rozporządzeniem, zgodnie z którym szkoły mogą połączyć grupy uczniów z różnych grup, jeśli w klasie uczęszcza na nie mniej niż siedmiu uczniów.

Spór o lekcje religii. Na zdjęciu: Ministra edukacji Barbara Nowacka, abp Tadeusz Wojda, przewodniczący Konferencji Episkopatu PolskiSpór o lekcje religii. Na zdjęciu: Ministra edukacji Barbara Nowacka, abp Tadeusz Wojda, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Źródło zdjęć: © BP KEP, Facebook 
Dominika Najda

Spór o religię

Nowe rozporządzenie umożliwia szkołom także stworzenie grup uczniów klas I-III, klas IV-VI lub klas VII i VIII szkoły podstawowej, w których będą odbywać się lekcje religii. Zajęciami jest zainteresowane coraz mniejsze grono.

W tej sprawie Konferencja Episkopatu Polski skierowała petycję do Sądu Najwyższego. Rozporządzenie zostało sprawdzone pod kątem zgodności z konstytucją przez Trybunał Konstytucyjny. Prezes TK Julia Przyłębska wydała postanowienie zabezpieczające.

- W tym przypadku trybunał pani Przyłębskiej nie ma nawet prawa do wydania zabezpieczenia. Tu nie ma sporu kompetencyjnego pomiędzy instytucjami. To jest rozporządzenie ministra edukacji i to minister edukacji w Rzeczypospolitej Polskiej organizuje plan pracy dla szkół, tym nie zajmuje się episkopat - podkreślała 4 września ministra edukacji Barbara Nowacka w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


Lekcje, które nie są obowiązkowe

Rozporządzenie powstało z myślą o ułatwieniu układania planów lekcji, a możliwość połączenia zajęć miała także zapobiegać "okienkom" w rozkładach dla coraz bardziej powiększającej się grupy uczniów, które na religię nie chodzącą.

- Jeżeli dziecko ma czekać, żeby ksiądz lub katecheta obsłużył 6-7 oddziałów po 8-9 osób, to zdecydowanie sensowniejsze jest, żeby te grupy łączyć, bo szkoła ma być nakierowana na dobro dziecka. Chodzi o pieniądze i na tym polega spór - mówiła Nowacka.

- Przypominam, że (szkoły - red.) mają możliwość, a nie obowiązek. Szkoła jest dla uczniów, a nie dla episkopatu - dodała.

Ministra edukacji zauważa też, że to jedynie pokazuje, "jak bardzo episkopat odwrócił się od realnych potrzeb dzieci, młodzieży, również ich potrzeb duchowych i zajmuje się walką z technicznym rozporządzeniem".

Nowacka mówi dość

Nowacka ujawniła także, że przed wydaniem rozporządzenia podjęto dialog z episkopatem oraz związkami wyznaniowymi. Wszystkie argumenty zostały wysłuchane.

- Ja bym chciała, żeby księża znali wszystkie przykazania, w tym to ósme - nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Pozostałych też dobrze, żeby przestrzegali - powiedziała.

Ministra edukacji jest zbulwersowana oskarżeniami rzucanymi przez episkopat. Zapowiedziała także, że "już skończyły się czasy, które oglądaliśmy przez osiem lat, a może i czasem więcej, że to episkopat, biskupi pisali prawo".

Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródła

  1. TVN24
Wybrane dla Ciebie