Po wyjściu z toalety wezwała policję. "Dramatyczny płacz i ból"

Spacer z dzieckiem zakończył się dla pewnej matki z Gorzowa Wielkopolskiego traumą, której nie zapomni ani ona, ani jej 4-letnia córka. Kobieta opisała, jak jej dziecko padło ofiarą skandalicznego "żartu" w jednej z restauracyjnych toalet. Sprawą zajmuje się już policja.

Ktoś rozsmarował klej na desce klozetowej w restauracji. Sprawę bada policjaKtoś rozsmarował klej na desce klozetowej w restauracji. Sprawę bada policja
Źródło zdjęć: © Getty Images
Dominika Najda

Deska klozetowa wysmarowana klejem

4-letnia dziewczynka podczas spaceru poczuła nagłą potrzebę skorzystania z toalety. Matka, nie spodziewając się niczego złego, zaprowadziła ją do pobliskiego lokalu – popularnej restauracji wśród mieszkańców Gorzowa. Niestety, gdy dziecko usiadło na sedesie, okazało się, że deska była pokryta bezbarwnym klejem.

- Można się domyślić, jaki był efekt. Od tej lepkiej mazi miała sklejone pośladki i rączki, poparzoną skórę. Dramatyczny płacz i ból, który trudno opisać słowami. Po prostu okropna trauma i cierpienie dla 4-letniego dziecka, które nie rozumie, dlaczego doświadcza czegoś takiego – relacjonowała pani Olga w rozmowie z "Gazetą Lubuską".

Z relacji matki wynika, że sytuacja miała miejsce zaledwie chwilę po tym, jak ktoś wysmarował deskę substancją. Świadczy o tym fakt, że klej był jeszcze lepki, co oznacza, że sprawca działał tuż przed ich wejściem do toalety.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


- Sytuacja, która nas spotkała, przekracza granice zdrowego rozsądku i zapewne wielu z nas nie dopuszcza do siebie, że coś takiego może wydarzyć się naprawdę – dodała kobieta w rozmowie z dziennikarzami.

Monitoring ma pomóc ustalić sprawcę

Matka dziecka nie kryje oburzenia i niedowierzania, że ktoś mógł wpaść na tak bezwzględny pomysł.

- Taka osoba musi być kompletnie bezmyślna bądź taka, która ma w sobie takie "pokłady złości i jadu", że świadomie chce krzywdzić drugiego człowieka – stwierdziła

O zdarzeniu została powiadomiona zarówno policja, jak i właściciele lokalu. W restauracji znajduje się monitoring, który z dużym prawdopodobieństwem pozwoli ustalić tożsamość sprawcy.

- Wiemy, że ktoś musiał zrobić to dosłownie chwilę przed naszym wejściem, bo przecież taki klej błyskawicznie wysycha. Ustalenie sprawcy jest tylko kwestią czasu i ta osoba na pewno poniesie odpowiedzialność – dodała kobieta.

Zarówno matka, jak i córka przeżyły ogromny stres. Choć nie doszło do trwałych obrażeń, skutki emocjonalne mogą być długotrwałe.

- To nie był żart czy głupia zabawa, ale czyste okrucieństwo – podsumowała pani Olga w rozmowie z "Gazetą Lubuską".

Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła

  1. Gazeta Lubuska
Wybrane dla Ciebie