Problem niepełnoletnich absolwentów
Początkowo planowano, że uczniowie spędzą sześć lat w szkole podstawowej, trzy lata w gimnazjum, a następnie kontynuują naukę w szkołach średnich. W przypadku szkół zawodowych miało to oznaczać ukończenie edukacji w wieku 18 lat. Jednak reforma przeprowadzona w 2017 roku przez minister Annę Zalewską zlikwidowała gimnazja i przywróciła ośmioklasową podstawówkę, co zaburzyło pierwotny plan edukacyjny.
W efekcie dzieci spędziły osiem lat w szkole podstawowej, po czym w 2022 roku rozpoczęły naukę w szkołach branżowych pierwszego stopnia. Po trzech latach edukacji zawodowej kończą szkołę w wieku 17 lat, co rodzi poważne problemy prawne i zawodowe. Zgodnie z artykułem 70 Konstytucji RP obowiązek nauki trwa do ukończenia 18. roku życia.
W konsekwencji młodzież mimo skończenia szkoły nie może iść do pracy, podpisać umowy i oczekiwać normalnych stawek. Wielu musi na pół roku lub rok zapisać się do jakiegoś wieczorowego liceum tylko po to, by dalej mieć status ucznia. Bez tego rodzice takich 17-latków mogą być zobowiązani do zapłacenia kary za to, że ich syn czy córka nie wypełnia obowiązku szkolnego.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
Problem dotyczy także licealistów, którzy rozpoczęli naukę jako sześciolatkowie i teraz, jako niepełnoletni, rozpoczynają studia.Brak pełnoletności uniemożliwia im np. zamieszkanie w akademikach.
Problem dotyczy tysięcy 17-latków
Według wyliczeń Ministerstwa Edukacji i Nauki z czasów, gdy na jego czele stał Przemysław Czarnek, w 2025 roku aż 16,5 tysiąca młodych ludzi ukończy szkoły branżowe pierwszego stopnia, mając zaledwie 17 lat. Problem nie jest więc marginalny i będzie dotyczył coraz większej liczby uczniów. Pomimo interpelacji poselskich i apeli ekspertów, resort nie przedstawił dotąd konkretnych rozwiązań. Politycy opozycji wskazują na konieczność zmiany przepisów, aby umożliwić 17-latkom legalne podjęcie pracy.
Samorządowcy również biją na alarm.
- Sam powiem podległym mi urzędnikom, by do tej kwestii podchodzili w bardzo wyrozumiały sposób - mówi w rozmowie z Onetem Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego. - Nie będziemy wnosić o kary dla rodziców uczniów, którzy ukończyli szkoły, ale nie są jeszcze pełnoletni.
- To jest jednak zupełnie inna sytuacja niż uczeń, który ma np. 14 lat, ale wagaruje, nie chodzi na lekcje, bo mu się nie chce, a rodzice go do tego nie mobilizują. Nie. Tu mówimy o chaosie prawnym wywołanym przez kolejne rządy, które robiły reformy edukacji niemalże po omacku i bez zastanowienia się nad konsekwencjami. Młodzież i rodzice nie mogą ponosić konsekwencji nieodpowiedzialnych działań posłów - dodaje.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródła
- Onet