Trwa ładowanie...

Urodziła trojaczki. Wróciła do domu i zmarła

Casi Rott była niezwykle szczęśliwa. Miała dwie córki, a oczekiwała narodzin trojaczków. By być bliżej szpitala, postanowiła na trzy miesiące przed porodem wyprowadzić się do rodziny. Nieszczęście przyszło jednak dopiero później. Tydzień po przyjściu na świat dzieci – kobieta zmarła. Pozostawiła męża i piątkę pociech.

Zobacz film: "Jak dbać o siebie w czasie ciąży?"

spis treści

    Chociaż ciąża Casi Rott do zagrożonych nie należała, kobieta na trzy miesiące przed planowanym rozwiązaniem postanowiła przeprowadzić się do rodziny szwagra. Chciała być bliżej szpitala. Gdyby została w domu, transport mógłby trwać dłużej, co wiązało się z poważnymi powikłaniami. Kobieta przez trzy miesiące nie widziała swoich starszych córek – Chloe i Tenley.

    Pewnego dnia poczuła przejmujący ból w klatce piersiowej. Ucisk był coraz silniejszy i kobieta zdecydowała się pojechać do szpitala. Lekarze postawili diagnozę – zator krwi w płucach. - Wykonano mnóstwo badań i testów, podano jej leki, które miały rozrzedzić skrzep – opowiada Joey Rott, mąż kobiety.

    Ryzyko było jednak za duże i trzeba było decydować o porodzie. Casie urodziła przez cesarskie cięcie w 34. tygodniu ciąży. Jej stan po porodzie lekarze określili jako stabilny – badania nie wykazały obecności innego zatoru w płucach, lecz zalecili odpoczynek. Dzieci również urodziły się zdrowe, jednak specjaliści zdecydowali się na wykonanie szeregu badań, dlatego musiały pozostać w szpitalu. Casi została wypisana do domu.

    Po trzech miesiącach nieobecności, wróciła do domu. Radości nie było końca. Kobieta wreszcie mogła zobaczyć się ze starszymi córkami.

    • Widziałem jej szczęście w tamtym momencie – wspomina Joey Rott.

    Radość nie trwała jednak długo. Już po kilku minutach pobytu w domu Casi znowu poczuła silny ból w klatce piersiowej. Mąż zabrał ją na izbę przyjęć, jednak kobiety nie udało się uratować. Zmarła w szpitalu. - Była w domu tylko kilka minut, ale to był piękny czas – mówi Joey.

    Co było przyczyną śmierci kobiety? Lekarze twierdzą, że drugi zator w płucach.

    Kobieta osierociła piątkę dzieci, pozostawiła zrozpaczonego męża, który musiał w pojedynkę zająć się wychowaniem dzieci. Aby mu w tym pomóc, przyjaciele mężczyzny zorganizowali lokalną zbiórkę pieniężną.

    Zator płucny najczęściej jest powikłaniem po zabiegu chirurgicznym. Jego objawy są podobne do zawału: pojawia się przyspieszony puls, duszności, ból w klatce piersiowej. W Polsce na zator tętnicy płucnej umiera około 50 tys. pacjentów rocznie.

    Polecane dla Ciebie
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza
    Komentarze
    Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.