Sophii Soto walczy z nowotworem. Widok zdewastowanego dziecka chwyta za serce
Choroba dziecka to jedno z najcięższych doświadczeń w życiu każdego rodzica.
Rodzice małej Sophie Soto przeżyli prawdziwe chwile grozy. Kiedy dziewczynce zaczęły powstawać siniaki pod oczami, lekarze byli pewni, że dziecko się uderzyło i nie jest to nic groźnego. Jednak mama dziewczynki, Rosie, zaufała swojemu instynktowi i zabrała dziecko do specjalisty.
"Sophia wciąż miała siniaki na oczach i nie przypominałam sobie, żeby się przewróciła ani nic takiego, więc nie rozumiałam, skąd one pochodzą" – mówi Rosie.
Rodzina usłyszała diagnozę. Był to nerwiak zarodkowy, rzadki nowotwór, umiejcowiony za jej gałkami ocznymi.
Dziś mama dziewczynki publikuje jej historię, aby dać nadzieję inycm rodzicom.
Zobacz także: Dlaczego na ospę choruje się tylko raz?
Diagnoza: rak
Diagnoza została postawiona w 2014 roku, kiedy Sophia miała 14 miesięcy.
Lekarze natychmiast wdrożyli leczenie, aby ratować życie małej dziewczynki.
Na początku dziecko przeszło 60 rund chemioterapii i 20 naświetleń.
Jej organizm był zdewastowany chorobą.
Zobacz także: "Ciociu, mam raka"
Sophia słabła z dnia na dzień
Nie był to koniec leczenia. Konieczny był również przeszczep komórek macierzystych.
Sophia spędziła w szpitalu ponad pół roku.
"Guz za jej oczami nie odpuszczał, codziennie walczyliśmy o jej życie i patrzyliśmy, jak gaśnie. Zamiast cieszyć się dzieciństwem, leżała i nie miała siły płakać" – opowiedziała Rosie.
Szlochająca 14-miesięczna Sophia
Bezgłośny płacz dziecka, które wie, że za chwilę poczuje ból, łamie serce.
"Patrzę teraz na to zdjęcie i zastanawiam się, jak to zrobiliśmy… Tak ciężko było patrzeć, jak nasza dziewczynka jest chora" – mówią rodzice dziewczynki.
Rosie opublikowała to zdjęcie po 5 latach. Do tej pory wyciska jej matczyne łzy.
Zobacz także: Myślała, że to nawrót raka. Okazało się, że jest w ciąży
Sophie chce zostać weterynarzem
Sophia ma dziś 6 lat i jest zdrową dziewczynką. Uwielbia tańczyć i śpiewać. Wprzyszłości chce zostać weterynarzem.
Co prawda wciąż ma guza, jednak zmiany nie są złośliwe i lekarze radzili, aby go nie usuwać.
"Gdybym miała coś powiedzieć innym rodzicom z dziećmi chorymi na raka, powiedziałbym, żeby się nie poddawali, pozostali pozytywni i zachowali wiarę" – podsumowuje Rosie.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl