Poród mój publiczny

Te historie mrożą krew w żyłach. Podglądane, nagie, niezauważalne: młode mamy przebywające w szpitalu tuż po porodzie. Intymność? Kobieto, zapomnij!

Pobyt w szpitalu po porodzie nie zawsze jest przyjemnyPobyt w szpitalu po porodzie nie zawsze jest przyjemny
Źródło zdjęć: © 123RF
Agnieszka Gotówka

Naturalny czy na sali operacyjnej – nieważne w jaki sposób rozwiązano ciążę, poród w każdej sytuacji jest dla kobiety ogromnym wyzwaniem. Jej wygląd wówczas niewiele ma wspólnego z atrakcyjnością, a jedyne czego w tym momencie chce to spokój, cisza i odpoczynek. O tym jednak najczęściej może pomarzyć.

- W czasie porodu nie myślałam o wstydzie. Było mi wszystko jedno. Chciałam po prostu urodzić. A potem, kiedy ból rozrywał mnie od środka, wszystko ze mnie leciało, chciałam spać. Ale nie mogłam, bo do dziewczyn z sali przychodziły rodziny "pooglądać" noworodka. Siedzieli i gapili się, jak karmię i nieudolnie wstaję bez majtek i w tej rozpinającej się koszulinie – wspomina Monika z Bydgoszczy.

Zdarzają się jednak i niezapowiedziane wizyty. – Leżałam na sali czteroosobowej. Wszystkie panie wietrzą piersi, jak położne przykazały, a tu nagle do pokoju wchodzi dwóch panów okna wymierzyć – wspomina Iza, mama trzyletniej Basi.

Zawód położnej kiedyś i dziś

Przeczytaj także:

Ku chwale nauki!

Ale nie tylko z ciekawskimi spojrzeniami odwiedzających muszą zmagać się po porodzie kobiety. Wielu z nich w pewnym momencie zaczynają również przeszkadzać studenci kierunków medycznych, którzy w szpitalu odbywają praktyki. Są one konieczne, bo przecież z książek wszystkiego nauczyć się nie da.

- I ja to rozumiem. Muszą gdzieś się uczyć, ale zupełnie nie pojmuję, dlaczego muszą przewinąć się przez wszystkie oddziały. Nikt mnie o zdanie nie pytał. Widziałam ich miny, jak się darłam z bólu. Chciałam mieć z porodu miłe wspomnienia, a czułam się jak na publicznej wystawie – mówi Iga.

Są szpitale, w których każda kobieta z osobna pytana jest o zgodę na obecność studentów w czasie badania czy porodu. Są jednak i takie placówki, gdzie zdanie rodzącej nie jest brane pod uwagę. Co odważniejsze poproszą o wyjście uczniów z sali.

- Ale wtedy usłyszałam, żebym później nie narzekała, że lekarze są niedouczeni. Ja jednak nie miałam ochoty, żeby sześcioro pryszczatych chłopców zaglądało mi w krocze. Wystarczy, że musiałam wędrować po korytarzu w koszuli za pępek i bez żadnego guzika. Żeby zachować trochę godności, ukradłam z biurka pielęgniarek spinacze do papieru i zamotałam je przy piersiach – mówi Iza.

Empatia? Tego na studiach nie uczą!

Opowieści młodych matek wydają się czasem przerażające. Wszystkie one jednak mają wspólny mianownik: brak empatii. Można mieć szczęście i trafić na oddział, na którym pracują cudowne położne (a takich z pewnością jest całe mnóstwo!). Czasem jednak ma się pecha i kobieta staje się kolejnym medycznym przypadkiem.

- Na kilkanaście wspaniałych położnych, trafiła się jedna wredna i pozbawiona uczuć. Leżałam po cesarce, nie mogłam się ruszyć, obok przy koleżance siedzi mąż. Przychodzi położna, odkrywa kołdrę, przy tym facecie zmienia zakrwawiony podkład. Nawet nie zdążyłam zareagować – wspomina Monika.

Redakcja poleca:

Z kolei Iza wspomina, że leżąc na sali poporodowej szybko nauczyła się, że położne rzadko zamykają za sobą drzwi.

- Ostatecznie zawsze któraś z nas musiała zwlec się z łóżka i je zamknąć. W przeciwnym razie tabuny gości idących po korytarzach w poszukiwaniu odpowiedniej sali mogą podziwiać wietrzące się cycki – mówi.

Pogaduszki, pogaduszki…

O rozwodzie, świątecznym jadłospisie i o wypłacie, która jeszcze nie wpłynęła na konto. O tym właśnie zdarza się rozmawiać personelowi medycznemu. Co w tym dziwnego? Niby nic, choć może okoliczności są nieco mało sprzyjające.

- Jak mnie zszywali w trakcie cesarki, lekarz skarżył się drugiemu, że jeszcze przelewu nie dostał, a musi alimenty byłej żonie zapłacić – mówi Agata, która rodziła w jednym z krakowskich szpitali.

Iga z kolei wspomina studentów, którzy obecni byli na sali tuż po porodzie. – Ucięli sobie pogawędkę przy moim kroczu. Opowiadali sobie, jak im się udała ostatnia impreza. Jak tylko położna to usłyszała, zaraz ich wyrzuciła za drzwi.

Nic więc dziwnego, że kobiety jak najszybciej chcą opuścić szpital. To chyba jedyny sposób na zachowanie swojej godności.

- Moim zdaniem cała ta dyskusja nie dotyczy majtek lub ich braku. Chodzi o to, że wiele placówek traktuje rodzące przedmiotowo – jak chodzące inkubatory lub maszyny do wypchnięcia dziecka. Nie liczy się ich intymność, dobre samopoczucie, tylko rutyna położnych i lekarzy. A kobieta to chyba też człowiek? Powinna również czuć sie komfortowo - podsumowuje Iga.

Wybrane dla Ciebie
Imię jak miasto. RPJ odradza, ale noszą je cztery Polki
Imię jak miasto. RPJ odradza, ale noszą je cztery Polki
14-latka nie miała miesiączki. Rzadka anomalia anatomiczna
14-latka nie miała miesiączki. Rzadka anomalia anatomiczna
Noworodek trafił tam w środku nocy. To już trzeci przypadek
Noworodek trafił tam w środku nocy. To już trzeci przypadek
W szkołach w maju sporo wolnego. To kłopot dla rodziców młodszych dzieci
W szkołach w maju sporo wolnego. To kłopot dla rodziców młodszych dzieci
Najgorsze bajki. Psycholog ostrzega, a dzieci i tak oglądają
Najgorsze bajki. Psycholog ostrzega, a dzieci i tak oglądają
Ulga na dziecko 2026. Można odliczyć nawet kilka tysięcy złotych
Ulga na dziecko 2026. Można odliczyć nawet kilka tysięcy złotych
Niektórzy myślą, że to imię z błędem. Nosi je ponad 2200 Polaków
Niektórzy myślą, że to imię z błędem. Nosi je ponad 2200 Polaków
Są w szoku, gdy słyszą o skrzywdzeniu dziecka. Wszyscy powtarzają jedno zdanie
Są w szoku, gdy słyszą o skrzywdzeniu dziecka. Wszyscy powtarzają jedno zdanie
Bosacka przetestowała popularne cukierki. "Chemia do kibla w czystej postaci"
Bosacka przetestowała popularne cukierki. "Chemia do kibla w czystej postaci"
Szefowa MEN: edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Jest jednak wyjątek
Szefowa MEN: edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Jest jednak wyjątek
To imię nosi tysiące Polek. Niemal nikt nie wie, co oznacza
To imię nosi tysiące Polek. Niemal nikt nie wie, co oznacza
Zapomniane imię wraca do łask. Tak zdrabniają je Poznaniacy
Zapomniane imię wraca do łask. Tak zdrabniają je Poznaniacy