Niebezpieczne składniki w kosmetykach. Szczególnie groźne dla najmłodszych

Coraz częściej w mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia niemowląt i małych dzieci z pomalowanymi paznokciami, skórą ozdobioną brokatem czy spryskiwanych perfumami. Choć dla wielu rodziców i opiekunów może to wyglądać niewinnie, naukowcy alarmują: skóra dziecka różni się istotnie od skóry dorosłego i jest bardziej podatna na wchłanianie szkodliwych substancji.

Niebezpieczne składniki w kosmetykach. Szczególnie groźne dla najmłodszychNiebezpieczne składniki w kosmetykach. Szczególnie groźne dla najmłodszych
Źródło zdjęć: © Getty
Dominika Najda

Dlaczego dziecięca skóra jest bardziej wrażliwa?

Badania opublikowane m.in. w "Pediatric Dermatology" pokazują, że skóra niemowląt ma taką samą liczbę warstw jak skóra dorosłych, ale są one o około 30 proc. cieńsze. To oznacza, że związki chemiczne, w tym konserwanty czy substancje zapachowe, mogą łatwiej przenikać w głąb organizmu i dostawać się do krwiobiegu.

Dodatkowo dzieci produkują mniej sebum, czyli naturalnej warstwy ochronnej, a ich mikrobiom skórny stabilizuje się dopiero około 3. roku życia. Do tego czasu bariera ochronna skóry jest szczególnie wrażliwa na zaburzenia, np. wywołane stosowaniem kosmetyków przeznaczonych dla dorosłych.

Niebezpieczne składniki w produktach kosmetycznych

Kosmetyki stosowane u dzieci mogą zawierać związki, które w badaniach naukowych powiązano z zaburzeniami hormonalnymi, alergiami, a nawet działaniem rakotwórczym:


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


  • formaldehyd – nawet niskie dawki wiązano z wyższą zapadalnością na infekcje dolnych dróg oddechowych u dzieci ("Environmental Health Perspectives"),

  • toluene – neurotoksyna mogąca uszkadzać układ nerwowy, stosowana np. w lakierach do paznokci,

  • dibutyl phthalate – uznany disruptor endokrynny, mogący wpływać na rozwój i płodność ("Journal of Toxicology and Environmental Health"),

  • triclosan – składnik antybakteryjny, który może zaburzać gospodarkę hormonalną tarczycy i sprzyjać antybiotykooporności,

  • parabeny – konserwanty naśladujące działanie estrogenu,

  • benzophenone – filtr UV, który może działać alergizująco i wpływać na układ hormonalny.

Ryzyko zwiększa tzw. efekt koktajlu, czyli łączna ekspozycja na wiele substancji chemicznych w małych dawkach, o którym ostrzegają eksperci toksykologii.

Tymczasowe tatuaże – szczególne zagrożenie

Na wakacjach popularne są tatuaże z czarnej henny. Badania i raporty dermatologiczne wykazują jednak, że mogą one zawierać para-fenylenodiaminę (PPD) – substancję dopuszczoną do farb do włosów, ale zakazaną do bezpośredniego stosowania na skórę w Unii Europejskiej.

U dzieci kontakt z PPD prowadził do ciężkich reakcji alergicznych, trwałych przebarwień skóry, a w skrajnych przypadkach do wstrząsu anafilaktycznego.

"Naturalne" nie zawsze znaczy bezpieczne

Wielu rodziców wybiera kosmetyki reklamowane jako "naturalne". Jednak badanie opublikowane w "Contact Dermatitis" wykazało, że w analizowanych preparatach średnio znajdowało się 4,5 alergenu kontaktowego na produkt, a tylko 5,8 proc. z nich było wolnych od takich składników.

Przykładem jest propolis – składnik wielu naturalnych balsamów, który może wywoływać kontaktowe zapalenie skóry u nawet 16 proc. dzieci.

Lekarze pediatrzy i dermatolodzy rekomendują, by w codziennej pielęgnacji najmłodszych stosować wyłącznie preparaty przeznaczone specjalnie dla dzieci, najlepiej o możliwie krótkim składzie, pozbawione intensywnych zapachów i barwników.

Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła

  1. Pediatric Dermatology
  2. Environmental Health Perspectives
  3. Journal of Toxicology and Environmental Health
  4. Contact Dermatitis
  5. Europa
Wybrane dla Ciebie