Toksyczne zdania. Pozostawiają ślad w psychice dziecka
Gdy w naszej rodzinie pojawia się dziecko, nasz świat przewraca się do góry nogami. Staramy się, aby wykorzystywać sprawdzone metody wychowawcze i nie popełniać błędów, które mogą skrzywdzić nasze pociechy.
Czasem jednak w złości lub zupełnie nieświadomie wypowiadamy zdania, których nigdy nie powinniśmy używać**. Mogą pozostać w psychice malca na wiele lat.
Zobacz, czego nigdy nie mówić dziecku.
Na następnym slajdzie obejrzysz WIDEO
Zobacz też: Zobacz, jak dzisiaj wyglądają sławne sześcioraczki.
Uspokój się!
Gdy tylko dziecko wyprowadzi nas z równowagi, od razu podnosimy głos. Zdarza się to nawet najlepszym rodzicom. Każemy maluchowi natychmiast się uspokoić i przestać się awanturować. Gdy dziecko płacze są to ostatnie słowa, które chciałoby usłyszeć. Tym sposobem uzyskujemy coś zupełnie odwrotnego. Malec zaczyna awanturować się jeszcze bardziej.
Postawmy się na miejscu naszych pociech. Ktoś krzyczy na nas w momencie, gdy puściły nam nerwy. Uspokoimy się? Na pewno nie.
Na następny slajdzie obejrzysz WIDEO
A nie mówiłam!
Te słowa irytują nie tylko dzieci. Nawet dorosły poczułby złość słysząc to zdanie. W momencie, gdy dziecko przewróci się o rozwiązane sznurówki, w geście triumfu mówimy, że gdyby nas słuchało, to na pewno by do tego nie doszło.
Zwróćmy uwagę na to, że my sami także często też nie słuchamy ostrzeżeń innych osób. Czasem trzeba się potknąć o własne nogi, żeby się czegoś nauczyć!
Na następnym slajdzie obejrzysz WIDEO
Czemu znowu ryczysz?
Czy nie mówisz tak do dziecka za każdym razem, gdy lecą mu łzy z oczu? Warto jednak zastanowić się, kiedy dziecko płacze bez powodu, a kiedy naprawdę cierpi.
Płacz dziecka oznacza próbę przekazania czegoś ważnego. W taki sposób maluchy się komunikują. Większe pociechy reagują łzami na sytuację, które je przerastają i nie mogą sobie z nimi poradzić. Gdy używamy wobec dziecka takich słów, czuje się niezrozumiane i nie otrzymuje od rodzica wsparcia jakiego oczekuje.
Na następnym slajdzie obejrzysz WIDEO
Daj mi spokój
W tym wypadku też nie chcielibyśmy usłyszeć tego od kogoś bliskiego! Oczywiście, każdy z nas potrzebuje odpoczynku i chwili spokoju żeby ”naładować baterię”. Jednak nie możemy komunikować tego dziecku w taki sposób. Jeśli zbyt często malec słyszy od rodzica, że jest zajęty, zakoduje to sobie i w przyszłości nie będzie zwracał się do niego w przypadku problemów.
Takim komunikatem możemy osiągnąć odwrotne skutki. Dziecko będzie sięgało po najróżniejsze sposoby, aby zwrócić na siebie uwagę. Może krzyczeć, płakać i stawać się agresywne. W ten sposób upomina się o zaspokojenie swojej potrzeby.
Na następnym slajdzie zobaczysz WIDEO
Zobacz też: Ma już dosyć hejtu w sieci. "Wycofuję się z niektórych decyzji".
Czemu ty taki jesteś?
Nikt nie lubi, jak przypina mu się etykietki. Niestety, wielu rodziców często robi to w stosunku do swoich młodocianych podopiecznych.
W obecności malców mówimy do innych osób: ”ona nie rozumie nic z matematyki”, ”jest strasznym bałaganiarzem teraz, co będzie potem”, ”nie odzywa się, bo jest nieśmiały”. Tak samo zwracamy się bezpośrednio do swoich pociech.
Dziecko musi popełniać błędy. Jest to konieczne dla prawidłowego rozwoju. Nie powinniśmy natomiast oceniać dzieci. Należy uważać również na zbyt dużą ilość ”pozytywnych etykiet”. Przez nie dzieci mogą mieć nierealne oczekiwania względem siebie.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.