Rozbierają się on-line. Tak dorabiają do kieszonkowego

Wieczorem, gdy rodzice już kładą się spać, siadają przed komputer i uruchamiają przeglądarkę. Zaczynają nadawać on-line, na kamerkach. Rozbierają się i dostają za to pieniądze. Taki sposób na zarobek popularny jest przede wszystkim wśród licealistek i studentek. Postanowiłam sprawdzić, dlaczego to robią.

Dla pieniędzy

- Nie będę ściemniać, robię to dla przyjemności - rozbieram się dla pieniędzy. To niezły interes - czasem jeszcze przed szkołą zarobię kilkadziesiąt złotych, potem po szkole - mówi 18-letnia Sylwia z województwa mazowieckiego. Dziewczyna od ok. 2 lat regularnie odwiedza portale z kamerkami on-line. Rozbiera się i masturbuje.

Początek tej historii to końcówka roku 2014. To właśnie wtedy rodzice Sylwii zdecydowali, że chcą rozwodu. Ona – jedyna ich córka w reakcji na stres zaczęła opuszczać się w nauce. – Znienawidziłam ich za ten rozwód. A potem już poszło: wagary, alkohol, z czasem zaczęłam szukać ujścia dla nerwów w sieci.

Rodzice Sylwii o niczym nie wiedzieli. Ojciec, z resztą i tak już wyprowadził się do innej kobiety. 18-latka twierdzi, że ją i matkę zawsze miał za nic. Kiedy więc się wyniósł, matka odetchnęła z ulgą. Dziewczyna zawsze miała z nią stonowane kontakty, po cichu winiła 45-latkę za rozpad małżeństwa.

- Nie wiem, może to dlatego, że zawsze była taka zimna. Tak, zimna suka z niej – denerwuje się Sylwia. – Próbowała ze mną rozmawiać, ale nie udawało nam się to. Zamykałam się więc w pokoju i próbowałam szczęścia. Najpierw na kamerkach międzynarodowych. Ale tam wszystko jest monitorowane, bo portal nie służy do wymiany seksualnych doświadczeń. Dopiero kilka miesięcy później przeszłam na portale polskie. Jeden spodobał mi się szczególnie – opowiada dziewczyna. Nie pozwala jednak podać swojego oficjalnego nicku. Nie chce być rozpoznana.

Typowy dzień

Sylwia uczy się w liceum ogólnokształcącym. Niedawno skończyła 18 lat. W przyszłym roku będzie zdawać maturę.

- Jak wygląda mój dzień? Rano, wiadomo, idę do szkoły. Wracam, mam obiad, po nim jakaś nauka, zazwyczaj dla zasady, żeby tej cholernej matury nie oblać, potem albo jakieś wyjście z kumpelami, albo komp – wylicza.

A jak komputer, to wiadomo o co chodzi. Sylwia nie jest zbyt wylewna. Na swoich transmisjach nie pokazuje twarzy. Jedynie nagie pośladki, piersi, uda, ramiona. Kulminacyjnym punktem jej pokazów są wagina i odbyt. – Każda transmisja jest inna. Różnie to bywa – raz zaczynam bawić się piersiami i za chwilę przechodzę niżej, a drugim razem – na odwrót. Płynę z prądem – opowiada Sylwia.

Twarzy nie pokazuje, ponieważ nie chce być rozpoznana. Czasem ustawia kamerkę tak, by nie było nic widać. Innym razem zakłada maskę. Gdy ją zawiąże – widać jej jedynie usta. Podkreśla, że lubi w tej masce imitować orgazm męski, szczególnie wtedy, gdy przechodzi ze swoimi klientami "na priv".

- Faceci są chętni, płacą mi tymi wirtualnymi pieniędzmi różnie. Zazwyczaj życzę sobie 100 zł za taki prywatny pokaz, najwięcej dostałam chyba pół roku temu - 300 zł - wylicza Sylwia. Nie widzi nic złego w tym, że zarabia własnym ciałem. – Dla mnie to mega przyjemność, bo lubię seks, nawet w formie masturbacji. A dla tych facetów? Cóż. Jakby nie chcieli, to by nie płacili. Na razie nie planuję odejść. Choć kto wie, może… jeśli spotkam w realu przystojnego bruneta z zarostem, to dlaczego nie? – zastanawia się.

Coraz większy problem

Liczba takich osób, jak Sylwia na portalach randkowych stale rośnie. "Pokazy" urządzają i młodsi, i starsi. Także osoby niepełnoletnie. Blokady, jakie wprowadzają właściciele takich portali sprowadzają się zazwyczaj do wskazania wieku. Nikt jednak tego nie weryfikuje. W efekcie w internecie kwitnie prostytucja, bo tak to zjawisko można nazwać.

- Nastolatki widzą w tym po prostu łatwą możliwość dorobienia do kieszonkowego. Jeśli oczywiście jest to dobre określenie zarobku sięgającego kilku tysięcy złotych w jeden wieczór. Myślę, że nie chodzi tutaj o ekshibicjonizm, który jest traktowany jako zaburzenie psychiczne. U osób często praktykujących takie zachowanie można by pokusić się o rozpoznanie uzależnienia od cyberseksu, jednak tylko i wyłącznie po uważnym rozpatrzeniu sytuacji konkretnej osoby. Pamiętajmy, że zachowanie każdej osoby należy rozpatrywać indywidualnie – wyjaśnia Mateusz Dobosz, psycholog specjalizujący się w pracy z młodzieżą i zajmujący się zjawiskiem cyberseksu.

Co może być przyczyną takich zachowań polskiej młodzieży? Przede wszystkim problemy finansowe. - W trudnej sytuacji materialnej możliwość zarobienia dużych pieniędzy w wieczór lub dwa jest niesamowicie kuszącą propozycją. I niestety zdarza się, że jest on jedynym możliwym wyborem w beznadziejnej sytuacji młodej dziewczyny. Innym powodem może być chęć adoracji, brak uwagi ze strony najbliższych, niskie poczucie własnej wartości. W każdej sytuacji jest to też przekraczanie granic własnej intymności – zaznacza Mateusz Dobosz.

Psychologowie od wielu lat zajmują się zagadnieniem postrzegania własnej osoby wśród osób zajmujących się prostytucją po kilku latach od zakończenia tego procederu. Zauważają u nich obniżone poczucie własnej wartości, nieustanne poczucie "brudu” i bycia "brudnym”. Charakterystyczny jest także rozpad psychiki.

- Jakiś czas temu spotkałem się z przypadkiem kilkunastoletniej dziewczyny (niepełnoletniej), która po krótkim doświadczeniu z prostytucją mówiła, że "czuje na całym ciele każdy dotyk, który bez przerwy ją pali” – opowiada Dobosz.

Justyna Holka-Pokorska, seksuolog, psychiatra i psychoterapeuta dodaje też, że taka rozwiązłość seksualna, dla której – nota bene – istnieje ciche społeczne przyzwolenie, może skutkować problemami w późniejszym życiu seksualnym.

- Są to zachowania szkodliwe dla późniejszego rozwoju psychoseksualnego. Jeśli dopuszczają się ich nastolatki, to istnieje spore ryzyko, że nie będą one później czerpały satysfakcji z seksu w realu. To może rzutować na relację z partnerem. Mogą również prowadzić do uzależnienia od seksu lub – co chyba najgorsze – prostytuowania się w realu – wskazuje Holka-Pokorska.

Co ciekawe, kwestie prostytucji wśród nieletnich w pewnym zakresie reguluje prawo.

- Taki czyn może bowiem świadczyć o demoralizacji osoby. W takich przypadkach, sąd wszczyna postępowanie i może nakazać osobie niepełnoletniej poddanie się terapii, kieruje ją na badania psychologiczne, które przeprowadza seksuolog dziecięcy. Naczelną zasadą jest tutaj skierowanie niepełnoletniej osoby na drogę działania zgodnie z prawem, dlatego podejmuje się resocjalizację – wyjaśnia Dorota Kupper, radca prawny, zajmujący się prawem rodzinnym.

Ewa Rycerz

O autorze

Ewa Rycerz

Zdobywczyni Nagrody Specjalnej w konkursie Dziennikarz Medyczny 2016 Roku. Członkini Stowarzyszenia Dziennikarze dla Zdrowia. W mediach od 2007 r. Karierę zaczynała w Radiu Centrum, następnie związała się z Kurierem Lubelskim i Wydawnictwem Wspólnota. W WP abcZdrowie i WP parenting od 2015 r.

Ewa Rycerz, około miesiąca temu

Problemy ucznia

Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM