W tym artykule:
Dziecko samo na szlaku
Na grupie "Tatromaniak" pojawił się wpis będący relacją matki, która spędzała czas ze swoimi dziećmi w górach. Po pewnym czasie marszu rodzina zatrzymała się koło górskiego potoczku. W tym samym miejscu, bez opieki, przebywał około 10-letni chłopiec.
Dziecko siedziało na kamieniu i oglądało bajki. Na pytanie, czy jest samo, odpowiedziało, że tak. Chłopiec wyjaśnił, że jego mama "poszła dalej na wyciąg i wchodzi na szczyt, kazała mu tu czekać, będzie za parę godzin".
"Mnie zmroziło. Mam syna w tym wieku, najpierw miałam myśli, że patrzę na niego inaczej, bo z niepełnosprawnością i bym go samego tu nie zostawiła, aleeee...To 'ale' ciągle było w mojej głowie. Poszliśmy obok podziwiać widoki, zawróciłam, mój nastoletni syn go jeszcze zagadał, dziecko oburzone, że mama to zostawiła na tyle godzin" - pisze turystka.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
"Rodzice są ambitni i jak już wyjechali i zapłacili, to chcą zobaczyć"
Kobieta zdecydowała się zadzwonić na policję. Dyspozytorka przyjęła zgłoszenie, bo choć zgodnie z prawem można zostawić dziecko od 7. roku życia samo w domu, tak zostawianie kilkulatka bez opieki w otoczeniu natury na górskim szlaku nie jest dla niego bezpieczne.
"Przyjechała policja. Wypytali, co i jak. Mówię, że jestem tu godzinę, dziecko jest tu samo, bo mama go zostawiła, żeby wjechać na jedną z gór i potem podejść pod kolejną. Policjant sam powiedział, że by tu swojego dziecka nie zostawił. Przekazał, że będą się kontaktować z matką. Że czasem dzieci uciekają z trasy, bo zmęczone, bo rodzice nie rozumieją, że taka trasa to nie dla nich. Że rodzice są ambitni i jak już wyjechali i zapłacili, to chcą zobaczyć. Nawet kosztem dziecka. Zabrali go do radiowozu" - relacjonuje kobieta.
Na końcu dodaje, że zgodnie z wiedzą policjanta matka nie ma w górach zasięgu, nie będzie więc mogła skontaktować się z synem. Dziecku natomiast może się skończyć bateria w telefonie.
"I tutaj mam przemyślenia. Że idąc razem, wracamy razem. Albo z kimś dorosłym. Mierzymy swoje siły, ale i siły dziecka, które może cały rok nie chodziło z rodzicami na spacery, popołudnia przesiedziało przed telefonem. Nie wymagajmy, że te dzieci nagle zaczną hasać, ale nie zostawiajmy ich w takich miejscach" - prosi autorka wpisu.
Marta Słupska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: Facebook