Jadąc do Syrii było jasne, że pakuję się w kłopoty - rozmowa z korespondentem wojennym Marcinem Mamoniem
- Dawniej dziennikarz na wojnie był posłańcem. Dziś tak nie jest. Jest zwierzyną łowną. Wszyscy widzieli filmiki, na których dżihadyści obcinają im głowy - mówi Marcin Mamoń. Polski korespondent w 2015 roku został uprowadzony przez Al-Kaidę w Syrii. Po 6 tygodniach uwolniono go. Swoje doświadczenia opisał w książce "Wojna braci". Specjalnie dla Wirtualnej Polski Marcin Mamoń opowiada o świętej wojnie, pracy w terenie i niezwykłej relacji z żoną.
Monika Suszek