Uczciwa przewaga, czyli handicap
Oczywiście, grając w gry, gdzie jest jakakolwiek decyzja, dziecko zwykle nie ma szansy z dorosłym, gdy gra na uczciwych warunkach. Dlatego młodszemu graczowi pozwalamy wystartować z przewagą i z czasem powiększamy ją tak, by - grając uczciwie - miał szansę wygrać. Przykładowo, próbując gry w „Dobble” (gra na szybkość i spostrzegawczość), dorosły bierze dwa razy więcej kart niż dziecko, przez co musi pozbywać się ich dwa razy szybciej. Grając w „Splendor”, dziecko zaczyna już z dwoma czy trzema kartami na stole, podczas gdy dorosły ma ich zero. Przy takim ustawieniu nie tylko dziecko będzie dumne z wygranej, bo przecież cały czas grało uczciwie, ale też rodzic będzie miał nie lada wyzwanie, by dogonić dziecko i może jednak zwyciężyć.
To, co jest najpiękniejsze w takich rozwiązaniach, to słowa rodzica po kilku grach: „Ty już za dobrze grasz, musimy zmniejszyć Ci przewagę.” Duma dziecka jest wtedy całkowicie uzasadniona. Widzi, że gra coraz lepiej, widzi, że zabawa z nim to prawdziwe wyzwanie dla rodzica, którzy przecież jest zawsze we wszystkim lepszy. Aż w końcu nadejdzie ten piękny dzień, gdy dziecko wygra z nami w całkowicie równej i uczciwej grze i wtedy pomyślimy, jakie ono jest niesamowicie mądre. Nie odbierajmy sobie tej radości ani dziecku tej dumy! Dajmy mu wygrywać uczciwie, z jawną przewagą.
Gry decyzyjne kontra gry losowe
Mówili Ci, że „Chińczyk” świetnie nadaje się do uczenia dzieci akceptacji przegranej? Że wynikająca ze złych rzutów irytacja i chęć rzucenia wszystkiego w kąt to coś, z czym trzeba sobie poradzić? Otóż nie. Rzuć to w diabły, bo ta gra nie uczy niczego poza tym, że jest niezwykle frustrująca, bo nasz los zależy od ślepej fortuny.
Umiejętność przegrywania jest niezwykle ważna - to prawda, ale niech ta przegrana będzie czymś uzasadniona, a nie wynikiem rzutu kostką! Niech ta przegrana uczy, że złe zakupy to takie, z których później nie będziemy zadowoleni, bo do niczego nam się nie przydały. Niech uczy, że brak analizy sytuacji kończy się wygraną przeciwnika. Wybierz grę, która pozwoli szybko (nie rób długich, nudnych wykładów) omówić błędy z dzieckiem, by później, bogatsze w taką wiedzę, następną partię rozegrało mądrzej. Niektóre planszowe gry ekonomiczne mają zasady wystarczająco proste, by zrozumiał i poradził sobie z nimi sześciolatek. „Królestwo w Budowie” czy wspomniany już „Splendor” to tak proste gry, że i pięciolatek nie będzie miał z nimi kłopotu. Gimnazjalistów można zaprosić już do bardziej złożonych, ale dających dużą satysfakcję „7 cudów świata”, pięknej „Tzolkin: Kalendarz Majów” czy imponującego „Abyss”. Wszystkie gry sa dostepne na stronie sklepu internetowego Wydawnictwa Rebel.
Autorka: Magdalena Jedlińska
Od 11 lat pracuje w sklepie z grami Rebel.pl, planszówkomaniaczka, matka pięcio- i ośmiolatka, z którymi testuje większość gier dla dzieci (i nie tylko).