Trudna sytuacja ukraińskich uchodźców
Zazwyczaj trasa z Kijowa do Przemyśla pokonywana jest przez pociąg w ciągu ośmiu godzin. Jednak ze względu na inwazję Rosji na Ukrainę, kurs ten wydłużył się nawet do kilkudziesięciu godzin.
Wiele osób pokonuje tę długą drogę, aby znaleźć bezpieczne schronienie w Polsce.
Jedną z nich jest mała dziewczynka. Młoda Ukrainka wygląda na wyczerpaną. Na zdjęciu widać jak spogląda przez okno autokaru, napierając rączką na szybę.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
Fotografia dobitnie pokazuje, jak wojna wpływa na najmłodszych. Dzieci czują lęk, często nie rozumieją, co się dzieje, zostają wyrwane z ich bezpiecznego świata.
Dlatego tak ważne jest, aby mimo trudnej sytuacji zapewnić najmłodszym bezpieczeństwo.
Pomoc na dworcu w Przemyślu
- Sytuacja w Ukrainie cały czas się pogarsza. Codziennie na dworzec przyjeżdżają setki Ukraińców, głównie matek z dziećmi i osób starszych. Są wyczerpani, bardzo się boją. Często takie osoby w pośpiechu uciekają z kraju, pakują tylko podstawowe rzeczy i dokumenty - mówi jeden z wolontariuszy.
Polacy aktywnie włączyli się w pomoc Ukraińcom. Akcja pomocy rozwija się wyjątkowo dynamicznie, co najbardziej widać w mediach społecznościowych. Wolontariusze organizują zbiórki leków, ubrań, żywności, przyjmują ukraińskie rodziny do swoich domów.
- Miasto Przemyśl odgrywa specyficzną rolę. My nie tyle przyjmujemy uchodźców, przede wszystkim obsługujemy ich w tym pierwszym kontakcie z Polską, w pierwszym miejscu, gdzie są bezpieczni. To jest bardzo ważne. Zapewniamy ciepły posiłek, odpoczynek, prowiant na drogę, jeśli jest potrzebny - tłumaczy prezydent Przemyśla Wojciech Bakun.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl