Trwa ładowanie...

Kontrowersyjne metody usypiania dzieci

Odkładasz dziecko do łóżeczka i czekasz. Gdy zacznie płakać - nie reagujesz. Niech się wypłacze, w końcu zaśnie. Albo: podchodzisz, przytulasz, uspokajasz i znowu odkładasz. Niech sobie radzi i uśnie samo. Przecież niemowlak powinien już umieć to robić. Takie rady dotyczące usypiania dzieci można znaleźć w internecie. Tymczasem neurobiolodzy i pediatrzy alarmują: to tresura i nie ma nic wspólnego ze spokojnym snem.

Zobacz film: "Jak zadbać o prawidłowy sen niemowlaka?"

spis treści

Usypianie niemowlaka to odwieczny problem wielu rodziców. I nie ma się co dziwić. W czasie snu dziecka, zarówno mamy, jak i tatusiowie opiekujący się malcem, często mają do zrobienia ogrom innych rzeczy. Dlatego też marzy im się, by dziecko zasnęło szybko i sprawnie. Tymczasem zdarza się, że jest to niemożliwe.

1. Moda na metody usypiania

Problem stał się na tyle istotny, że propozycje jego rozwiązania płyną od wielu specjalistów w dziedzinie pediatrii, położnictwa, psychologii. Swoje rady do rodziców kierują często także dziadkowie, ciocie, koleżanki. O ile jednak merytoryczne rady nie wprowadzają rodziców w błąd, o tyle – zalecenia oparte na zasłyszanych i niepotwierdzonych informacjach – owszem.

Przeczytaj koniecznie

"Zostaw go, niech się wypłacze", "Nie idź do niego, popłacze i mu przejdzie", "Przecież ona tobą manipuluje, ja bym tak nie dała się wykorzystywać". To tylko kilka z wielu rad, jakie słyszą młode mamy. Kolejnymi są propozycje stosowania wobec dziecka metod usypiania. Szczególne kontrowersje budzą te, według których rodzic ma zostawiać dziecko samotnie w pokoju do momentu aż samo uśnie. Bez względu na cenę, jaką malec musi za to zapłacić.

2. Metoda 3, 5, 7

Opracowana została przez Eduardo Estivillę. Na czym polega? Gdy rodzic zauważy, że dziecko jest śpiące, układa je wygodnie do snu w łóżeczku lub kołysce i wychodzi do innego pomieszczenia. Najpierw znika na minutę, po czym – jeśli niemowlę płacze - zagląda do pokoju, utula i uspokaja dziecko. Następnie wychodzi na 3 minuty, a kolejno – na 5 i 7. Czas wydłużany jest oczywiście przy każdej kolejnej drzemce.

Jedzenie, które ma wpływ na sen
Jedzenie, które ma wpływ na sen [11 zdjęć]

Czy to, co jesz ma jakikolwiek wpływ na sen? Tak, i to duży! Sprawdź, które produkty pomogą ci odpłynąć

zobacz galerię

Co jest tutaj ważne? Do pokoju niemowlęcia nie można wejść wcześniej nawet, jeśli rozpaczliwie płacze i tymże płaczem woła o obecność rodzica.

Według autora, takie usypiania uczy dziecka samodzielności. Estivilla twierdzi, że można ją stosować już niemowląt, które ukończy 2. miesiąc życia.

3. Metoda Febera

Kolejna z metod, opierająca się na podobnym schemacie. Dr Richard Feber opracował ją, twierdząc, że dzieci powinny oduczyć się płaczu jeszcze w okresie niemowlęcym. Jak im w tym pomóc? Rozpaczające niemowlę należy zostawić w samotności. Najpierw na 5 minut, później na 10, a na koniec na 15. Po każdym z tych okresów rodzic może wejść do pokoju, w którym płacze dziecko, uspokoić je, pogłaskać, ale nie powinien go brać na ręce. Według Febera takie ukojenie nerwów dziecka wystarczy i spowoduje zaśnięcie.

Metodę należy – zdaniem Febera – stosować nie tylko do wieczornego zaśnięcia, ale także do dziennych drzemek, czy pobudek nocnych. W każdym z tych przypadków nie należy reagować na płacz dziecka.

4. Wpływ stresu na dziecko

Zarówno metoda opracowana przez Febera, jak i ta opisana przez Estivillę, zakładają pozwolenie dziecku na "wypłakanie się". Ma to uczyć zaradności w zasypianiu. Pediatrzy i psychologowie jednak przestrzegają – takie metody wyrządzają więcej szkody niż pożytku. Dlaczego?

Dziecko rodzi się silnie powiązane z matką. Przez dziewięć miesięcy życia płodowego czuło jej zapach, bicie serca, smak wód płodowych, dotyk przez skórę. Poród z kolei wywołał zmianę – nagle noworodek znajduje się w nieznanym sobie środowisku, a jedyną osobą, którą zna jest właśnie matka. Można sobie tylko wyobrazić, co dzieje się w mózgu nowo narodzonego dziecka, gdy zostaje ono pozbawione kontaktu z "ostoją bezpieczeństwa".

Z medycznego punktu widzenia u płaczących niemowląt rośnie tętno, a jednocześnie obniża się poziom tlenu we krwi. To wszystko prowadzi do niedotlenienia i zmęczenia organizmu. Jeśli dziecko zasypia – to właśnie z tego powodu. Nigdy – w skutek samodzielnego uspokojenia się. Jak zauważyli specjaliści, wszystkie te parametry wracają do normy, gdy rodzic przytuli dziecko.

Ale to nie wszystko. Podczas długotrwałego płaczu, do którego dochodzi regularnie, u niemowlęcia wystepuje silne napięcie. Stres bywa tak silny, że może doprowadzić do uszkodzenia połączeń neuronowych w mózgu. Im mniej synaps, tym większe niebezpieczeństwo dla umysłu, silniejsze zagrożenie zaburzeniami w rozwoju intelektualnym.

Negatywnie na mózg niemowlęcia działa także podwyższony poziom kortyzolu, hormonu, który wydziela się w ogromnych ilościach podczas stresujących sytuacji. Hormon ten, jeśli wydzielany jest w nadmiarze oraz regularnie, hamuje możliwości rozwojowe mózgu. Specjaliści podkreślają, że w ciągu pierwszego roku życia dziecka ogran ten powinien trzykrotnie powiększych swoją objętość. Jeśli dziecko będzie poddawane silnym stresorom – zakłóci to wzrost mózgu.

"Wypłakiwanie się" ma także skutki psychologiczne. Dzieci pozostawiane w ten sposób uczą się, by nikomu nie ufać. Często są zamknięte w sobie, nadwrażliwe, mają poczucie wyobcowania, nie radzą sobie z własnymi emocjami. Oprócz tego może dojść do chorób somatycznych, a także obniżenia poziomu inteligencji.

Zamiast stosować te kontrowersyjne i szkodliwe metody, lepiej być uważnym rodzicem, korzystającym z intuicji i empatii. Nie ma niczego złego z noszeniu dziecka czy też w spaniu z nim, jeśli tego potrzebuje. Mały człowiek nie zna świata pozamacicznego i jest on dla niego przerażający, dlatego wszystkiego musi się nauczyć, także rytmu dnia i nocy. Żeby człowiek dobrze się rozwijał, musi mieć poczucie, że świat jest bezpieczny, bo na dorosłych można liczyć. Stresowanie dziecka nie uczy je niczego, poza tym, że nie warto płakać, bo i tak nikt nie przyjdzie, a więc postawy rezygnacji i nieufności wobec najbliższych. Jeśli już rodzice muszą mieć jakieś porady, to zdecydowanie lepiej słuchać zaleceń tzw. ”Rodzicielstwa Bliskości”.

Dr Anita Rawa-Kochanowska
Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze
Szukaj innego lekarza