Modlę się, żeby moje dziecko przeżyło - dramatyczny apel matki
- Nie ma dnia, w którym bym nie płakała. Nie śpię w nocy właściwie wcale, bo po krótkich letargach budzę się w panice, dotykając brzucha i srawdzam, czy Tomcio się rusza, czy jeszcze żyje – mówi Karolina Kubik. Jej syn, który planowo ma przyjść na świat w maju, cierpi na wrodzoną wadę – HLHS, ma także zaroźniętą zastawkę aortalną i ubytek pomiędzy komorami. Wada serca chłopca jest tak skomplikowana, że lekarze w Polsce nie potrafią mu pomóc.