Emocje dziecka
Miałam to szczęście, że trafiłam w dobre ręce. To był strzał w dziesiątkę. Moja kochana psycholog wykonała kawał dobrej roboty. Nauczyła mnie jak panować nad emocjami własnymi, a co najważniejsze, nauczyła nazywać emocje dziecka, integrować się z nimi i głośno o nich mówić. Oczywiście nie myślcie, że jest tak kolorowo. Jestem tylko człowiekiem i czasami zdarza się, że nie mam siły, bądź czasu na celebrację każdej stresowej sytuacji. Brnę wówczas w konflikt ze swoim dzieckiem. Mam jednak tego świadomość i następnym razem próbuję znaleźć skuteczny sposób, by zapobiec konfliktowi. Pragnę podzielić się z Wami swoja wiedzą i przekazanymi metodami. Może i u Was zdadzą egzamin na piątkę z plusem.
Jak pomóc dzieciom, by radziły sobie z własnymi uczuciami?
Główny i najważniejszy punkt to nauka słuchania dziecka. Trzeba wychwycić najmniejsze emocje i wyłapać z rozmowy każdy najmniejszy szczegół. Szczegół ten, dla nas banalny, dla dziecka może być czymś bardzo ważnym.Kolejną ważną kwestią jest akceptacja jego uczuć. Kiedy do nas mówi, nie zostawiajmy tego bez komentarza. Każde: „rozumiem”, „Och”, „Uhhh” czy „mmm” może być kluczem do sukcesu.
Określaj uczucia dziecka. Nazywaj je . Wielu rodziców boi się, że rozmawiając z dzieckiem o jego uczuciach, mogą jeszcze pogorszyć sprawę. Prawda jest inna. Z doświadczenia wiem, że dziecko słysząc słowa o tym, czego doświadczyło, jest szczęśliwe i zadowolone. Często również wyraża swoje głębokie odczucia, a czasem próbuje znaleźć rozwiązania problemów.
Kolejnym, ostatnim punktem jest zamiana pragnień dziecka w fantazję. W moim domu sposób ten potrafi zdziałać cuda i największy konflikt zamienić w interesującą i bajkową zabawę. Zapytacie, co może być bajkowego w sytuacji, gdy dziecko płacze, wręcz wpada w histerię, gdy zabraknie w domu ulubionych płatków zbożowych?
Może dam przykład:
Zbliża się czas kolacji. Robię dzieciom kanapki. Nagle mój 5 latek zaczyna płakać, mówiąc, że nie chce kanapki, chce swoje płatki miodowe z mlekiem. Tego feralnego dnia najzwyczajniej w świecie ich zabrakło. Mówię o tym dziecku. Zaczyna się płacz, histeria. Nagle powiedziałam coś, co odwróciło bieg sprawy o 180 stopni.
Siadłam na krześle i powiedziałam rozmarzonym głosem: „Ehh, synku, gdybym tylko mogła być wróżką i miała czarodziejską różdżkę wyczarowałabym Ci nawet trzy miski takich płatków. Tak bardzo żałuję, że nią nie jestem.” Synek wtedy zamilkł. Spojrzał na mnie rozmarzonym wzrokiem i mówi: a gdybym ja miał czarodziejską różdżkę to wyczarowałbym sobie fajną zabawkę.
Rozmawialiśmy jedząc te nieszczęsne, jeszcze przed pięcioma minutami - kanapki. Każdy z nas przekomarzał się, co jeszcze mógłby wyczarować, gdy miał taki czarodziejski przedmiot.
Sytuacja banalna z pozoru, jednak wcześniej skończyłaby się awanturą i pewnie karą. Dzięki takiej metodzie udało mi się ją załagodzić i w ciągu kilku minut pozbyć się stresowej sytuacji. Pamiętajmy, że oprócz tych czterech ważnych zagadnień, które mogą okazać się kluczem do rozwiązywania problemów w naszym domu, równie ważne jest nasze nastawienie.
Rozmawiajmy z dzieckiem w sposób otwarty i naturalny. Niech dziecko czuje, że to, co robimy, mówimy jest szczere i prawdziwe. Jeśli będziemy pewne rzeczy robić sztucznie i bez zaangażowania emocjonalnego, dziecko posądzi nas o nieszczerość. Grunt to działanie, które trafi do serduszka naszego Małego buntownika.
Anna Liszewska
Artykuły Płaczliwość dziecka
Płacz dziecka jest jego sposobem na komunikowanie własnych potrzeb otoczeniu. Płacz pozwala również pozbyć się negatywnych emocji.

Kłótnie dzieci spędzają sen z powiek niejednej mamie i tacie. Dlaczego nasze maluchy tak się kłócą? Kiedy interweniować, a może w ogóle się nie wtrącać? Czy inne dzieci też tak ze sobą rywalizują?

Płaczliwość dziecka jest bardzo frustrująca dla rodziców i szkraba. Opiekunowie chcą chronić maluchy przed przykrością, dyskomfortem, lękami, ale czasami mimo szeregu starań, dzieci płaczą ...


