Siłę do walki z rakiem biorę z jazdy konnej
Ma dopiero dwanaście lat, a przeżyła więcej niż niejeden dorosły. Kiedy dowiedziała się o raku przyjęła wiadomość z pokorą. Nie płakała, gdy lekarze nie uratowali jej nogi. Nigdy nie skarży się na ból – jest przecież sportowcem, a dla nich to chleb powszedni. Niedawno dowiedziała się o kolejnych przerzutach. Ale Inez nie ma teraz czasu o tym myśleć – za kilka dni bierze udział w ,,Onko-Olimpiadzie".