Większość z nas, rodziców urodzonych w latach 70. i 80., wspomina swoje dzieciństwo jako dobrą zabawę z rówieśnikami: podchody, leżenie na trawie, bieganie boso ****oraz zrywanie owoców z krzaków i jedzenie ich bez mycia. Ten, kto doświadczył takich wakacji, na pewno wspomina je z uśmiechem i z żalem zarazem, że współczesne dzieci tego nie zaznają. W siłę rośnie kult czystości, sterylności, a hasło „nie dotykaj” nie schodzi z ust wielu mam. A szkoda, bo są to nie tylko wspomnienie beztroskich lat, ale także (albo przede wszystkim!) ogromne korzyści dla rozwoju dziecka.