Trwa ładowanie...

W internecie aż roi się od półnagich zdjęć dzieci. Wrzucają je rodzice

Avatar placeholder
18.07.2018 13:41
Zdjęcia dzieci w kostiumach kąpielowych są pożywką dla pedofili
Zdjęcia dzieci w kostiumach kąpielowych są pożywką dla pedofili (123ef.com)

Wzmianki o dzieciach pojawiają się w social mediach jeszcze przed ich narodzinami. Szczęśliwi rodzice umieszczają zapis badań USG na swoim koncie na Facebooku lub Instagramie. Później dziecko rośnie, a tablicę zalewają zdjęcia. Czy chcemy czy nie, jesteśmy świadkami chrzcin, pojawienia się pierwszego ząbka czy wspólnych wakacji. I te ostatnie wywołują burzę wśród rodziców.

Dlaczego? Bo często się zdarza, że dzieci są na nich nagie. Jedni uważają wstawianie takich zdjęć za bezmyślne, dla drugich to miła pamiątka. Niestety, znajdą się tacy, którym bardzo spodoba się ten obraz. I nie będzie to ani babcia, ani wujek. Może być to osoba wpisana w rejestr pedofili.

1. Zdjęcia dzieci w internecie

Kiedyś wysyłano pocztówki. Teraz prościej jest umieścić zdjęcia w internecie. Przedstawiają zabawy na basenie, plaży lub pikniku. A na nich dzieci bez ubrań czy strojów kąpielowych. Dlaczego rodzice wrzucają takie fotki do sieci?

- Zapewne większość z nich chce się pochwalić swoim dzieckiem, wspólnym czasem czy wakacjami. Jako rodzice często mamy poczucie, że nasze dzieci są najpiękniejsze, cieszy nas to i chcemy się tym podzielić z innymi. Bywa też, że jest to sposób na budowanie swojej popularności w mediach społecznościowych. Dzieci są urocze, na wakacjach budują zamki z piasku, uczą się pływać. To są fajne obrazki, które dostają dużo lajków, wzbudzają wśród innych pozytywne reakcje, a my możemy się poczuć fajnym rodzicem - mówi Ewa Dziemidowicz, terapeutka z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

2. Zagrożenie jest po drugiej stronie ekranu

Zobacz film: "Jak kąpać niemowlę w wiaderku?"

Zasięg portali społecznościowych jest na tyle duży, że stał się miejscem, gdzie potencjalni pedofile mogą wyszukiwać swoje ofiary.

- Niestety, nie wiemy, co się z tymi zdjęciami stanie, nie mamy nad nimi kontroli. Mogą stać się przedmiotem fascynacji osób o pedofilskich skłonnościach. Ustawienia prywatności na profilach społecznościowych ograniczają dostęp nieznajomych, ale i tak nie możemy mieć gwarancji, że zdjęcie nie trafi w niepożądane ręce. Bądźmy ostrożni. Jeśli mamy taką potrzebę, to pochwalmy się tym, co dziecko zbudowało czy namalowało albo udostępnijmy zdjęcia najbliższym osobom czy rodzinie – mówi terapeutka.

Rodzice często myślą, że problem ich nie dotyczy. Są tak zaabsorbowani nowymi wydarzeniami w życiu dziecka, że zapominają o niebezpieczeństwie czyhającym po drugiej stronie ekranu.

O problemie tym niedawno pisała Magda Kogut-Wałęcka, która prowadzi stronę szczesliva.pl. W jednym z wpisów przytoczyła historię zdjęcia z instagramowego konta znajomej. Kobieta pokazała na nim swoją córeczkę, która po raz pierwszy kąpała się w morzu. Matka była bardzo dumna i podzieliła się tym z obserwującymi. Jednak blogerka dopatrzyła się w komentarzach, że anonimowi użytkownicy otagowali w nich inne bezimienne konta. Zwróciła uwagę matce, że sprawa jest poważna.

Zobacz także: Łowcy pedofilii o kulisach prowokacji (WIDEO)

3. Dziecko też będzie użytkownikiem internetu

Skupiając się na własnych pobudkach, zapominamy o najmłodszych. Dziecko nie ma możliwości podjęcia decyzji, czy chce się podzielić takim obrazem. Co więcej, dla niego nie ma znaczenia, czy jest popularne na portalu społecznościowym. Rodzice pod wpływem chwili nie zastanawiają się nad konsekwencją wrzucania takich zdjęć do sieci. Zapominają o ochronie prywatności i seksualności dzieci. Chociaż nigdy nie wstawiliby swoich kompromitujących zdjęć, nie mają oporów, żeby zamieszczać zdjęcia dzieci bez ubrań. Dlaczego tak się dzieje?

- Być może ten przekaz nie dociera do wszystkich rodziców, być może nie wszyscy traktują go poważnie. Myślmy o dziecku podmiotowo, dbajmy o jego wizerunek, ono ma prawo do swojej prywatności, poszanowania swojej intymności. Sami lubimy mieć kontrolę nad tym, co na nasz temat pojawia się online, każdorazowo podejmujemy decyzję na temat upublicznienia swojego wizerunku. Dajmy to prawo również dzieciom. Warto też pamiętać, że zdjęcia mogą zostać wykorzystane jak dziecko zacznie dorastać i pójdzie do szkoły - często to, co w naszym poczuciu jest ”słodkie”, może być przyczyną przemocy rówieśniczej online – mówi terapeutka.

4. Dzieci odarte z prywatności

Niewinna fotka zrobiona nad morzem lub basenem może trafić w niepowołane ręce. Internauci są zdolni do stworzenia ośmieszającego mema. W najgorszym wypadku fotografia może trafić do komputera pedofila. Wystarczy wpisać odpowiedni hashtag, żeby na Instagramie wpaść na niekończącą się galerię fotek półnagich dzieci.

- Rodzice powinni zadać sobie pytanie, dlaczego chcą takie zdjęcia publikować. Jaka potrzeba za tym stoi? Po co nam lajki pod zdjęciem naszego dziecka? Być może wykorzystujemy dziecko do budowania swojego poczucia własnej ważności oraz wizerunku fajnego rodzica w mediach społecznościowych? - pyta terapeutka.

Jest jednak grupa bardziej czujnych rodziców, która stara się uczulać pozostałych na zachodzący problem.

- Widziałam na jednym z forów zdjęcie genitaliów chłopca. Owszem, nie było na nich twarzy, ale po imieniu i nazwisku matki łatwo dojść, o które dziecko chodzi. Więcej zdjęć malca znajdowało na jej profilu. Matka beztrosko zapytała, czy ta wysypka może być od zatarcia piaskiem. Gdy zaprotestowałam, spadła na mnie fala hejtu – dziwi się pani Izabela.

Na koniec warto podkreślić, że nikt nie każe nam całkowicie zaprzestać dodawania zdjęć z naszymi dziećmi z wakacji. Warto jednak zachować pewne środki ostrożności.

Ograniczmy liczbę dodawanych fotografii i zwróćmy uwagę, żeby nie były to zdjęcia, które mogą ośmieszyć naszą pociechę. Zmieńmy ustawienia prywatności konta tak, aby nikt obcy nie mógł go przeglądać. Jak radzą eksperci, najlepiej trzymać się takich zasad jak w albumach rodzinnych. Umieszczajmy tylko takie zdjęcia, które faktycznie możemy pokazać światu i na których sami chcielibyśmy być. Uważajmy na zdjęcia dzieci w kostumiach kąpielowch - to może być pożywka dla dewiantów seksualnych.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze