Zbiórka na operację mojego serduszka

"Piękne, pozytywne emocje były w powietrzu od rana. Postanowiliśmy, że nadszedł właściwy czas. Dziś przedstawimy córeczce nowego, przyszłego członka rodziny. Braciszka, na którego tak bardzo czeka. Na USG zobaczy, gdzie jest główka, nóżki, rączki. Jak bije jego serduszko. Nie mogliśmy się doczekać jej reakcji.

Kompletnie nie spodziewaliśmy się tego, co nas zastało. Hamowaliśmy emocje, jak tylko mogliśmy, żeby nie widziała bólu i strachu w naszych oczach. Moment, w którym dowiedzieliśmy się, że życie naszego nienarodzonego synka jest zagrożone, był wyjętą z koszmaru zapowiedzią tego, co dopiero miało nastąpić. Jedna chwila, jedno zdanie i nie można było zrobić już nic, by to odkręcić. By było dobrze i bezpiecznie, jak 5 minut temu..."

Leon bardzo wcześnie rozpoczął walkę o swoje życie, bo jeszcze będąc w brzuchu mamy, zaraz po zdiagnozowaniu krytycznej stenozy aortalnej, miał przeprowadzone dwa zabiegi na maleńkim serduszku. Były to próby ratowania lewej komory, która choć słaba, cały czas pracowała. Niestety tę bitwę przegrał, bo kilka dni po porodzie okazało się, że lewa komora serca jest za słaba, przez co serduszko Leonka zostało zakwalifikowane jako serce jednokomorowe. Upadły marzenia o tym, że jeszcze może być dobrze. Wiedzieliśmy, że przy tej wadzie serca będą konieczne co najmniej trzy bardzo skomplikowane i obarczone dużym ryzykiem operacje. Minęły już dwa lata od momentu, kiedy na badaniu ginekologicznym usłyszeliśmy, że serduszko naszego synka nie jest prawidłowo zbudowane. Egzamin z cierpliwości i pokory przyszło nam zdawać już nie raz.

Zobacz film: "Najlepszy moment na zajście w ciążę"

Jaś prosi o serduszko

Jaś prosi o serduszko

"Jaś urodził się w terminie, dokładnie 28 sierpnia 2015 roku. Najpiękniejszy i zarówno najstraszniejszy dzień w naszym życiu. Urodził się nasz ukochany syn, ale w tym samym czasie wszystko mogło się wydarzyć. Kiedy już go na mnie położyli, zatrzymał się dla mnie czas. Spojrzałam na niego, on otworzył oczka i już wtedy wiedziałam, że nigdy się nie poddam."

28 stycznia 2014 rozpoczęliśmy prawdziwą walkę o życie synka. Nasze życie całkowicie się przewartościowało. To uczucie, kiedy oddajesz maluszka w ręce lekarzy i wiesz, że może do ciebie już nie wrócić. Nadzieja przeplatająca się z rozpaczą… Bo pierwszą operację Leonek miał w wieku zaledwie dwóch tygodni i już wtedy otarł się o śmierć. Podczas zabiegu doszło do zatrzymania krążenia. Leonek był reanimowany. Z rozmowy z kardiochirurgiem po ponad jedenastogodzinnej operacji pamiętamy jedynie właśnie słowo reanimacja i że ma małe szanse na przeżycie. Nie mogliśmy w to uwierzyć, bo przecież rano nosiliśmy go na rękach, tuliliśmy do siebie... nasze dziecko.

Przez wiele tygodni słyszeliśmy codziennie od lekarzy, że stan naszego synka jest skrajnie ciężki i niestabilny. Każdego dnia liczyliśmy na jakąś pozytywną wiadomość, bo nigdy nie przestaliśmy wierzyć w Leosia. Nie myliliśmy się, Leon miał wielką wolę walki o swoje życie i mimo bardzo długiego okresu pooperacyjnego spowodowanego ciężkimi powikłaniami wróciliśmy do domu po trzymiesięcznym pobycie w szpitalu. Leonek otoczony miłością najbliższych osób poznawał rzeczywistość inną, niż szpitalną. Po trzech miesiącach od jego narodzin mogliśmy pierwszy raz zobaczyć naszą starszą córeczkę wtuloną w swojego małego braciszka. W końcu się doczekaliśmy. Po tylu miesiącach rozłąki mogliśmy być wszyscy razem.

Niestety stan zdrowia Leonka pogarszał się bardzo szybko. Sinica zaczęła się nasilać. Przyszedł czas na drugą operację. Wylądowaliśmy w szpitalu. Przez prawie dwa tygodnie Leoś czekał pod tlenem na zabieg. Lekarze tłumaczyli to pilniejszymi przypadkami. Mama Leona spytała lekarzy w jak ciężki stanie musi on być, aby „zasłużył na zainteresowanie”. Im lepsza kondycja maluszka, tym większe szanse. A przecież mały Leonek czuł się gorzej z dnia na dzień. Zapewne zły stan Leonka przed operacją przełożył się na liczne powikłania po. Pobyt w szpitalu przedłużył się do trzech miesięcy. To długo. Nawet, jak na polskie standardy.

Przed naszym Leonkiem jeszcze trzeci etap, który według wskazań medycznych dla tej wady serca, powinien odbyć się ok. drugiego – trzeciego roku życia dziecka. Lekarze w Polsce nie podają obecnie żadnych przybliżonych terminów trzeciej operacji, a my nauczeni doświadczeniami z poprzednich dwóch nie chcemy pozwolić, aby odbyła się ona w momencie, kiedy nie będzie już można czekać ani jednego dnia dłużej. W związku z tym udaliśmy się na konsultację do prof. Edwarda Malca, który zoperował już wiele chorych serc i cieszy się ogromnymi sukcesami i  zaufaniem rodziców.

Profesor zakwalifikował Leonka do trzeciej operacji w klinice w Niemczech i wyznaczył przybliżony termin na drugi kwartał 2016 roku. Koszt operacji, to 36 500 euro.

Dzielimy się naszą historią, bo wierzymy, że z pomocą osób o wielkich sercach uda się nam zebrać wymaganą kwotę. Życie nauczyło nas walki o synka i jesteśmy zdeterminowani, by wygrać.

Zachęcamy do wsparcia akcji zbierania pieniędzy dla Leonka. Jest ona prowadzona za pośrednictwem strony Siepomaga.pl.    

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.