Radek walczy z białaczką. Pomóżmy mu wygrać tę walkę!

Nasz syn zacho­­­rował w 2013 roku. Diagnoz było wiele, a leczenie, długie, monotonne i ciężkie. Z dala od bliskich w czte­­­rech ścia­­­nach szpi­­­tala. Z nieodłącznym towa­­­rzy­­­szem stra­­­chem o życie własnego ukocha­­­nego dziecka. Wtedy nikt nie dawał gwarancji na życie naszego synka, 4 stadium choroby mówiło samo za siebie. Nikt nie dawał nam nawet najmnie­­j­szych szans nadziei. Do dzisiaj nie wiemy skąd wzięło się w nas tyle wiary w to, że wszystko będzie dobrze.

1. Pokonać białaczkę - ostatnia prosta

Dzia­­d­kowie Radka znosili to równie niedo­­­brze - ciągła nieobe­­c­ność wnuka, długa rozłąka.. Ciężko nam o tym wszystkim mówić, ciężko myśleć co dalej, staramy się nie okazywać tego wszy­­st­kiego przy dziecku. Jednak Radek wszystko rozumie, wie, że jest chory, że jest poważnie, my nic nie musimy mu mówić.

Zobacz film: "Jak zadbać o prawidłowe relacje z dzieckiem?"

Zobacz także: Skonstruował dla chorej córeczki wózek inwalidzki

To on mówi nam ,,wszystko będzie dobrze”. Przez 14 miesięcy prze­­­sz­liśmy 18 bloków  chemio­­­te­­­rapii i 3 operacje, a w między­­­czasie odbyła się radio­­­te­­­rapia. To wszystko zmie­­­niło naszego syna w powa­­ż­nego czło­­­wieka. Wszystkie te dzia­­­łania na niego mocno wpły­­­nęły. Każda chemia odci­­­snęła piętno nie tylko na zdrowiu fizycznym, ale i psychicznym. Utrata nerki, problemy z płucami i sercem. Wysoka gorączka, zawroty głowy. Szpital jest naszym drugim dome­­­m, tym niepo­­­żą­­­danym.

Wszystko zaczęło się układać, co więcej nasza rodzina miała się powię­­k­szyć! Radek wybrał dla swojego młodszego brata imię Maks. Gdy maluch pojawił się na świecie, wróg dał o sobie znać. Rozstanie z 3 miesięcznym Maksem nie nale­­­żało do najła­­­twie­­j­szych. Radek zamiast poże­­­gnać pierwszą klasę, przy­­­witał się z ostrą białaczką szpi­­­kową.

Zobacz także: Wolontariusze zrobili coś wyjątkowego dla dzieci chorych na raka

Szok, niedo­­­wie­­­rzanie, poczucie winy i pytanie, dlaczego znowu nasz syn? Jednak my już wiedzie­­­liśmy, że się nie poddamy! Drugi raz stoczy­­­liśmy walkę, z ogromną pomocą przy­­­ja­­­ciół, rodziny i dobrych ludzi zebra­­­liśmy ponad 112 tysięcy euro na trans­­­pla­­n­tacje szpiku.

Teraz już jest prawie po wszy­­st­kim - ,,prawie” robi ogromną różnicę. Przed nami ostatnia prosta! Leczenie, na które już nie mamy pieniędzy. Wszystkie oszczędności i fundusze, które zebra­­­liśmy pochło­­­nęło doty­­ch­cza­­­sowe leczenie: czte­­r­na­­­­­ście miesięcy: 18 bloków chemio­­­te­­­rapii, 3 operacje, a w między­­czasie radio­­­te­­­rapia. Czte­­r­na­­­­­ście długich miesięcy bez rodziny, nadziei i żadnych rokowań na lepsze jutro… Czte­­r­na­­­­­ście miesięcy w czte­­­rech ścia­­­nach szpi­­­tala z dala od domu.

Zobacz także: Niuśka walczy o życie - możesz pomóc

Wtedy nikt nie dawał nadziei na życie, zdrowie i powrót do domu naszego 7-le­­t­niego syna. Dzisiaj jest szansa na normalne, życie! Proszę o pomoc, jesteś naszą jedyną nadzieją!

 

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!