Tajemnice Białego Lasu (recenzja)

Jest to pełna ekspresji, magiczna opowieść, która po mistrzowsku trzyma cały czas w napięciu. Posiada wartką akcję, która przenosi czytelnika do krainy śniegu. Ukazuje odwieczną walkę dobra ze złem, której uosobieniami stają się wiedźma oraz Królowa Lasu.

Cała opowieść zaczyna się banalnie – matka z córką zjeżdżają na sankach z górki i wjeżdżają w zaspę. Od tego momentu rozpoczynają się ich niezwykłe losy. Pełno w książce tajemniczości i magii, by wspomnieć tylko o bałwanku, którego Kamilka odczarowała dzięki temu, że obeszła go kilka razy. Niezwykle ciekawe są także losy ludzi zaklętych w Śnieżnej Krainie, którzy zostają przemienieni w ptaki. Ci, którzy są niewolnikami, mają na nogach pierścienie.

„Tajemnice Białego Lasu” to nie tylko opowieść o zimowej krainie. Autor pokazuje czytelnikom także uroki letniego lasu. Wszystko to za sprawą postaci Mateusza Sosnowskiego, nazywanego Śmigaczem. Jego najważniejszą cechą była umiejętność pokonywania każdej odległości biegiem, czym sprawiał problemy opiekunom już od najmłodszych lat.

Tym razem jednak został poproszony o wypełnienie misji specjalnej – miał uwolnić Kamilę i jej mamę z niewoli Władcy Śniegu. Wskazówek dotyczących sposobu uwolnienia zakładników miały udzielić chłopcu dobre duchy drzew. Chłopcu powierzono tę misję do wykonania, gdyż był czystego serca i kochał ziemię. A to podstawowy warunek, jaki należało spełnić, by pokonać szklaną zaporę prowadzącą do Śnieżnego Królestwa.

Książka przekonuje małego czytelnika, że w naszym życiu niejednokrotnie spełniają się marzenia. Mama zarzucała Kamili, że nie ma wyobraźni. Tymczasem jej spotkanie z

Władcą Śniegu pokazało, że jest zupełnie odwrotnie. Podobnie Śmigacz, który całe życie marzył, by przeżyć w swoim życiu coś nadzwyczajnego. W praktyce dał się poznać jako bardzo rozsądny człowiek, który nie dał się zakląć pięknie śpiewającym syrenom. I dzięki swoim niezwykłym cechom przeżył wiele niesamowitych historii.

W „Tajemnicach Białego Lasu” można odnaleźć wiele bardzo pouczających stwierdzeń. Ot, choćby „czasami jest dobrze komuś opowiedzieć, co leży na sercu”. Opowieść przekonuje czytelnika, że dobro zwycięża. I dlatego warto o nie w życiu zawalczyć, tak jak bohaterowie „Tajemnic Białego Lasu”.

Książka urzeknie zarówno starszego przedszkolaka, jak i dziesięciolatka. Przeniesie go w zaczarowany świat z pogranicza magii i baśni, w którym młody człowiek czuje się znakomicie. Dzięki ogromnej ilości wątków nie będzie się w tym towarzystwie nudził.

Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM

Artykuły Zakupy dla przedszkolaka
Zakupy dla przedszkolaka

Łóżeczko dla niemowlaka marki Caramella

Łóżeczko dla niemowlaka marki Caramella

Subtelny róż sprawia, że łóżeczko Caramella jest idealne dla małej królewny. Dodatki z kolekcji morskiej marki Caramella nadają łóżeczku typowo chłopięcy charakter.

Zakupy dla przedszkolaka

Wyprawka dla przedszkolaka

przedszkola mają różne wymagania, dlatego też przed zakupem wyprawki dla przedszkolaka warto się z nimi zapoznać. Niekiedy część przyborów szkolnych (...) Wyprawka dla przedszkolaka to wszystkie te przedmioty...

Zakupy dla przedszkolaka

Gry dla przedszkolaka

Gry dla przedszkolaka to doskonały sposób na urozmaicenie mu czasu. Prawidłowy rozwój dzieci ma na celu pobudzanie ich do myślenia i aktywności (...) fizycznej. Zabawy przedszkolaka służą więc nie tylko rozrywce, ale...

Zakupy dla przedszkolaka

Playhouse Disney-Wyprawa na Marsa (recenzja)

Lato z Playhouse na DVD obfituje w niesamowite przygody. Po Super Bohaterach z Tośką na czele i Wielkim Wyścigu Mańka, przyszedł czas na Myszkę Miki i jej klubowych przyjaciół. Tym razem czeka na nich nieziemska zabawa. Dosłownie nieziemska. Miki...

Zakupy dla przedszkolaka

Zemsta Budzika opowiastki domowe (recenzja)

"Zemsta Budzika. Opowiastki domowe" Kazimierz Szymeczko. Czyta Joanna Pach. Kazimierz Szymeczko to 45-letni polonista i bibliotekarz, który więcej satysfakcji czerpie z pracy w bibliotece niż z wbijania młodzieży do głów zasad gramatyki. Tak przynajmniej...

Zakupy dla przedszkolaka

Albert Le Blanc (recenzja)

W króciutkim opowiadaniu o Albercie Le Blanc - dodajmy od razu, że jest to miś o bardzo smutnym wyglądzie - mamy współczucie i żal, zadumę i radość. Emocji, jakie odnajdziemy na kilkunastu zaledwie stronach, wystarczyłoby zatem na opasłe tomisko...