Rozterki matki przedszkolaka

Nadszedł ten wielki dzień. Moje dziecko wyfruwa spod moich skrzydeł. Idzie w świat. Idzie do przedszkola. Placówki? Przechowalni? A może do prawdziwego raju na ziemi?

Dominik ma trzy lata. Jest uśmiechniętym, rezolutnym chłopcem. Garnie się do dzieci, lubi rysować, śpiewać. Jest ciągle w ruchu. I od wczoraj jest przedszkolakiem.

Polecane wideo:

Wszystko było dobrze przemyślane. Najpierw urlop macierzyński, potem rodzicielski, a następnie wychowawczy. Jestem nauczycielką, dyrekcja nie miała problemu ze znalezieniem kogoś na zastępstwo. Po trzech latach jednak zaczęło mi brakować moich gimnazjalistów. Chciałam wrócić do zawodu. Nadszedł zatem czas na zmiany.

Przedszkole najlepsze z najlepszych

Przedszkole publiczne, czy niepubliczne? A może klubik dziecięcy? Nie, to musi być przedszkole. Dobre, sprawdzone, renomowane, najlepsze. Kadra musi być kompetentna, empatyczna. Posiłki muszą być przygotowywane na miejscu, catering dyskwalifikował placówkę. Duży plac zabaw, ogrodzony.

Nie było łatwo, ale się udało. Znalazłam przedszkole odpowiadające moim kryteriom. Zapisałam Dominika do najmłodszej grupy.

Na dwóch biegunach jednocześnie

Im bliżej września, tym więcej miałam wątpliwości. I to wzajemnie się wykluczających! Czułam się jak frustratka, która nie wie, czego chce.

Z jednej strony byłam podekscytowana, bo miałam wrócić do pracy. Do świata dorosłych. Z drugiej zaś miałam wyrzuty sumienia, że oddaje dziecko do placówki edukacyjnej już w wieku trzech lat. Czy to nie za wcześnie? Czy nie będzie za mną tęsknić? Czy będzie tam się dobrze czuło? Pytań było mnóstwo.

Sytuacji nie poprawiały osoby postronne. Moje szwagierki czuły się w obowiązku poinformować mnie, że popełniam błąd, który zaważy na przyszłości mojego dziecka.

Ono jest za małe, żeby iść w świat – wyrokowały. W ich mniemaniu dziecko może wyjść spod matczynych skrzydeł dopiero wówczas, gdy zacznie podlegać szkolnemu obowiązkowi.

Dominik miał chyba odmienne zdanie. Zajęcia adaptacyjne w przedszkolu nieco mnie uspokoiły. Syn nawet się za mną nie obejrzał, bawił się w najlepsze. Pytał, kiedy znowu pójdzie do dzieci.

31 sierpnia, gdy pakowałam mu przedszkolną wyprawkę, popłakałam się. Przecież on „przed chwilą” się urodził! Jeszcze do niedawna karmiłam go piersią! Może przeniosłam się w czasie? Niemożliwe, żeby tak szybko to zleciało.

Jestem sobie przedszkolaczek…

Gdy 1 września Dominik otworzył oczy, powiedziałam mu, że po śniadanku wyruszamy do przedszkola. Syn na to hasło wyskoczył z łóżka i podskoczył z radości. Nie, nie było płaczu, żalu. Chłopak mnie nawet poganiał.

Zjadł kanapkę, choć ledwo mógł usiedzieć na stołku w kuchni, umył zęby, wziął plecak na ramiona, a mnie z rękę, i poszliśmy. Rozpoczęliśmy nowy etap naszego życia.

Na przedszkolnym korytarzu było gwarno. Dzieci się śmiały, te ze starszych grup głośno się witały po wakacyjnej rozłące. Dominik szedł pewnie, radośnie. Ubrał swoje przedszkolne buty, dał mi buzi na pożegnanie, na szybko zrobił „papa”, i tyle go widziałam. Nie zawahał się nawet przez sekundę! Ja ukradkiem otarłam łzę i poszłam do pracy.

Stojąc na apelu rozpoczynającym rok szkolny, myślami byłam w przedszkolu. Ciekawe, czy Dominik zjadł śniadanie? A może mu nie smakowało? O matko! A co jeśli on jest głodny? Może za mną płacze? Kto go przytuli? Byłam tak zajęta swoimi myślami, że nawet nie zauważyłam, kiedy dyrektor zaprosił dzieciaki do klas. Poszłam przywitać się z moją 1 c. Z moimi gimnazjalistami. Moimi drugimi dziećmi.

I to wtedy uświadomiłam sobie, że przecież one też kiedyś chodziły do przedszkola, do szkoły podstawowej. Z dnia na dzień stawały się coraz starsze, mądrzejsze. Uczyły się świata, życia w grupie.

Mój syn też zmierza do tego miejsca. I zależy mi, aby dotarł tu jako chłopiec śmiały, otwarty, radosny.

Szłam odebrać syna z duszą na ramieniu. Gdy przekraczałam bramę przedszkola, serce biło mi jak oszalałe. Widziałam maluchy na placu zabaw. Wzrokiem szukałam mojego dziecka. Nie było go pod płotem, nie wypatrywał mnie. Nie tulił się do pani, nie szukał u niej pocieszenia. Nie był sam.

Znalazłam go w piaskownicy, gdzie razem z czworgiem innych dzieci bawił się samochodami. Gdy mnie zobaczył, bardzo się ucieszył. Dał mi buziaka na powitanie i rozpoczął monolog: Mamo, właśnie bawiłem się z Adasiem i Olą! Mam dla ciebie rysunek. Na obiad były pierogi, zjadłem trzy. I śpiewałem! Mamo, czy jutro też tu przyjdę?

Syn dostał też powitalną kartkę od swojej wychowawczyni. Napisany był na niej wierszyk Urszuli Piotrowskiej:

Mama w pracy, tata w pracy,

siostra w szkole i brat w szkole,

a ja jestem przedszkolakiem,

do przedszkola chodzić wolę.

A dlaczego? A dlatego

że gdy dziecko ma trzy lata,

to nie może siedzieć w domu

musi poznać kawał świata.

Nowe bajki i piosenki,

i zabawy w grupie dzieci,

nawet bale i teatrzyk

wszystko, wszystko tu znajdziecie.

Cóż, te kilka wersów w połączeniu z radością mojego dziecka rozwiały wszystkie moje wątpliwości.

Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM

Artykuły Rozwój przedszkolaka
Rozwój przedszkolaka

Prawdy i mity dotyczące dzieci leworęcznych

Prawdy i mity dotyczące dzieci leworęcznych

Leworęczne dzieci - co jest faktem, a co mitem? Kto z nas nie słyszał, że leworęczni są bardziej uzdolnieniu i mają wyższy poziom inteligencji? Wiele informacji na ich temat to jednak mity, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. Sprawdźmy zatem,...

Rozwój przedszkolaka

Jak rozmawiać z pięciolatkiem?

Jak rozmawiać z pięciolatkiem?

słownictwa, ale dodatkowo dają możliwość rozwoju równie istotnej umiejętności **aktywnego słuchania**. Dzieci między 4. a 5. rokiem życia są w stanie (...) konstruktywnej rozmowy, w przyszłości interakcje z innymi ludźmi nie będą stanowiły...

Rozwój przedszkolaka

Rozwój przedszkolaka przez zabawę

Przedszkolaki potrafią już bawić się (//parenting.pl/portal/samodzielne-dziecko) we własnym gronie. Po okresie (//parenting.pl/portal/zabawy (...) -tematyczne-dla-dzieci), cechujących małe dzieci, przedszkolaki bawią...

Rozwój przedszkolaka

Pomocny maluch

Pomocny maluch

Pamiętajmy, że nasze postrzeganie świata bardzo różni się od dziecięcego spojrzenia na świat. My chcielibyśmy widzieć nasze dzieci dbające o porządek, myjące bez płaczu zęby, dbające o swoje zabawki i ubranka.

Rozwój przedszkolaka

Pozwólmy małemu Kubie cieszyć się pięknym światem

Pozwólmy małemu Kubie cieszyć się pięknym światem

Zaraz po narodzinach spędził ponad dwa lata w szpitalu. Kilkadziesiąt razy walczył już o swoje życie. Kuba ma osiem lat i wymaga nieustannej opieki. Mama, która mu pomaga jest jednak coraz słabsza. Zaledwie 10 tys. złotych może zmienić ich życie na lepsze....

Rozwój przedszkolaka

Zachowanie dziecka w przedszkolu a sukces w dorosłym życiu

Zachowanie dziecka w przedszkolu a sukces w dorosłym życiu

w rozwoju dziecka jest nauka dzielenia się zabawkami czy radzenie sobie z (https://parenting.pl/portal/emocje-przedszkolaka), takimi jak złość (...) w dorosłym życiu. Przekonują o tym badania amerykańskich naukowców. ##...

Rozwój przedszkolaka

Przedszkola integracyjne do likwidacji?

specjalnych, gdzie nie będą miały szansy na zrównoważony rozwój - mówi Marzena Czarnota, właścicielka dwóch niepublicznych przedszkoli integracyjnych

Rozwój przedszkolaka

Polki karmią kilkulatki. I są z tego dumne

Polki karmią kilkulatki. I są z tego dumne

dziecka to tzw. czwarty trymestr ciąży. Nocne karmienia są bardzo ważne, pobudzają laktację, a "mleko nocne" potrzebne do rozwoju mózgu dziecka (...) w zdrowie i rozwój dziecka. Anna: Spełnione marzenie Opowiada...

Rozwój przedszkolaka

Sześciolatek sześciolatkowi nierówny?

Sześciolatek sześciolatkowi nierówny?

nie pójdzie w tym roku nawet co trzeci przedszkolak, w Białymstoku - co piąty. W Krakowie natomiast do szkoły może nie pójść nawet połowa sześciolatków (...) sposób, by opinia była negatywna. Konieczne jest wówczas wyperswadowanie im...