Recenzja "Proszę słonia" Ludwika Jerzego Kerna w interpretacji Anny Seniuk

Książka „Proszę słonia” autorstwa Ludwika Jerzego Kerna od razu stała się ulubioną lekturą dzieci i ich rodziców. Nic więc dziwnego, że szybko doczekała się wydań zagranicznych, a nawet została wykorzystana do wyemitowania serialu w TVP1, który przez wiele lat bawił telewidzów. Ostatnio powstała również niesamowita interpretacja książki w wykonaniu aktorki Anny Seniuk pięknie wydana przez Literówkę jako audiobook pod patronatem Radia Trójki. I to właśnie ten audiobook trafił do mnie w ostatnim czasie.

Przede wszystkim, nie wnikając nawet w samą treść, zwróciłam uwagę na interpretację znanej aktorki. Ciągle jestem pod ogromnym wrażeniem jej talentu scenicznego, a teraz doszedł jeszcze zachwyt jej głosem. Jest po prostu niesamowita! Każda postać, która pojawia się w książce, dzięki Annie Seniuk zyskała swoją własną osobowość i głos. Idealna intonacja i modulacja słów, zmiany wysokości dźwięku oraz tempa mówienia w zależności od płci i charakteru bohatera są niezwykłe. Każda postać nabiera życia i staje się bliska słuchaczowi. Słoń Dominik jest powolny i stateczny, ale jednocześnie trochę dziecinny - i tak właśnie mówi, z kolei mama Pinia jako kobieta została obdarzona wysokim głosem, a sam Pinio zwykłym chłopięcym sposobem mówienia. Wszystko to sprawia, że książka „Proszę słonia” została nie tylko ładnie przeczytana, ale wręcz mistrzowsko zagrana przez jedną aktorkę.

Dodatkowo każdy rozdział został opatrzony wprowadzeniem muzycznym, więc łatwo skupić swoją uwagę nawet, jeśli nie robi się wielu przerw w trakcie słuchania, gdyż całość trwa ponad 5 godzin. Poszczególne rozdziały są w oddzielnych plikach około 15-minutowych, więc można je słuchać pojedynczo i łatwo znaleźć ten, na którym skończyliśmy. Forma audiobooka pozwala na to, by włączyć go dziecku przed snem i takim sposobem zapewnić piękną i pouczającą bajkę na dobranoc.

O czym jest sama historia? Jest to opowieść o kilkuletnim chłopcu, który ma na imię Pinio i zaprzyjaźnił się z porcelanowym słoniem Dominikiem. Pinio jest najniższy w całej swojej klasie, co sprawia, że jego rodzice bardzo się o niego martwią i podają mu witaminy mające wspomóc jego wzrost. Chłopczyk jest jednak bardzo sprytny i ciekawski, więc postanawia sprawdzić działanie witamin. Przestaje je łykać, aby dowiedzieć się, czy bez nich też będzie rósł. Jednocześnie wszystkie pigułki chowa do trąby porcelanowego słonia. W tym momencie wydarzenia nabierają tempa: słoń zaczyna rosnąć, uczy się mówić i poruszać, co sprawia, że staje się sławny na całą okolicę, a nawet na cały świat.

„Proszę słonia” to niezwykła opowieść, w której rozwój Dominika do złudzenia przypomina etap dorastania dziecka. Dominik uczy się mówić poprzez wsłuchiwanie się w otoczenie, np. w odgłosy ulicy, czajnika, kranu. Tak samo robi małe dziecko: najpierw słucha, a potem wydaje poszczególne dźwięki aż w końcu wymawia wyrazy i całe zdania. Chodzić z kolei uczy Dominika mrówka Fumcia. Jest to bardzo zabawne, biorąc pod uwagę różnicę wzrostu, jaka jest między nimi. Przecież powstało nawet mnóstwo dowcipów ze słoniem i mrówką w roli głównej. W „Proszę słonia” okazuje się, że wzrost, wygląd, a nawet rasa nie mają znaczenia, jeśli chodzi o przyjaźń. Bardzo pouczające są słowa Dominika: „Od każdego można się czegoś nauczyć”. Nie są to puste frazesy, ale Dominik całym swoim słoniowym życiem pokazuje, że właśnie taka jest prawda!

Uwagę słuchacza zwraca również sam narrator. Bardzo podoba mi się nawiązywanie przez niego dialogu z odbiorcami. Mówi „widzę, że ciekawość aż was roznosi” i zbliża się swoim rozumowaniem do dziecinnych pojęć, kreśląc np. wizję specjalnej szkoły dla słoni z ławkami i tablicą. Dzięki temu od samego początku znajduje wspólny język z małymi odbiorcami. Narrator jednocześnie przekazuje czytelnikowi (w tym przypadku słuchaczowi) wiele informacji na temat słoni oraz ich prawdziwego życia w przyrodzie. Dzięki temu mali odbiorcy nie tylko przyjemnie spędzą czas podczas słuchania audiobooka, ale też dowiedzą się wielu ciekawych rzeczy. Dodatkowym urozmaiceniem tekstu są również dygresje, m.in. opowieść o białym słoniu Wyrwibaobabie.

„Proszę słonia” to opowieść o niezwykłej sile przyjaźni i wiary. Pokazuje, że marzenia się spełniają, a przeciwności losu wzmacniają charakter oraz prawdziwe uczucia. Jako mała dziewczynka liczyłam, że, gdy nie patrzę, moje zabawki same się bawią. Ożywienie zabawki jest jednym z najczęstszych marzeń małych dzieci i tutaj spełnia się ono w każdym sensie. Dominik nie tylko zaczyna się poruszać i mówić, ale również rośnie. Staje się prawdziwym przyjacielem, który zrobi wszystko, aby pomagać innym, jest wrażliwy, troszkę naiwny, ale jednocześnie uroczy. Staje się największym słoniem na świecie, dlatego wzbudza ogromne zainteresowanie nie tylko wśród zwykłych ludzi, ale niestety również w przestępcach oraz w kolekcjonerze największych zwierząt świata Mister Grejtsie, któremu wydaje się, że wszystko można kupić, jeśli zaoferuje się odpowiednią sumę.

Aby dowiedzieć się, czym kończy się opowieść, trzeba koniecznie zapoznać się z książką „Proszę słonia” Ludwika Jerzego Kerna. Wysłuchanie jej w wykonaniu i interpretacji Anny Seniuk z pewnością sprawi, że każdy, zarówno dziecko, jak i dorosły, będzie zachwycony. Naprawdę warto!

Alicja Barszcz, ponad rok temu
Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM