Recenzja książki "Twoje dzieci to twoja wina!" Larry Winget

Książka „Twoje dzieci to twoja wina! Czyli jak wychować dzieci na odpowiedzialnych i samodzielnych dorosłych” Larry’ego Wingeta została wydana przez Wydawnictwo Druga Strona.

"Twoje dzieci to twoja wina" Larry Winget
"Twoje dzieci to twoja wina" Larry Winget

Pierwsze i najważniejsze zadanie dla osoby, która bierze się za czytanie tej publikacji, to przygotowanie się na wszystko. Dokładnie – na wszystko. A to dlatego, że nie jest to książka, taka jak inne poradnikowe dla rodziców reklamowane i sprzedawane przez księgarnie.

Autor „Twoje dzieci to twoja wina” nie ma tematów tabu, nie chwali, ale wytyka palcami wszystkie błędy, jakie rodzice na całym świecie popełniają w wychowywaniu swoich dzieci. Myślę, że czasami dobrze jest w ten sposób „dostać w twarz”, bo tylko takie mocne potrząśnięcie człowiekiem sprawia, że dostrzega się różne rzeczy.

Wydaje nam się, że wszystko jest w porządku i dobrze radzimy sobie z naszymi kochanymi dziećmi, ale Larry Winget pokazuje, że to nie prawda! Bo i tak rzeczywiście jest. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo my sami ponosimy winę za nieszczęścia naszych dzieci. To przez nas są otyłe, egoistyczne, leniwe. To my dopuściliśmy do tego, że nie chcą pomagać w domu, nie szanują pieniędzy i nie potrafią zaangażować się w związek z drugim człowiekiem. Oczywiście autor zaznacza, że uogólnia i zdaje sobie z tego sprawę, ale też uczula czytelnika na to, że nie może mówić o wyjątkach.

Bardzo cenię Larry’ego Wingeta za tę jego szczerość i za to, że nie uważa siebie za ideał. Pokazuje, jakie błędy sam popełnił w wychowywaniu swoich synów, ale jednocześnie dzieli się swoimi dobrymi doświadczeniami i pomysłami. Mówi prawdę prosto z mostu, zrozumiale i dosadnie. Tym samym pokazuje, że to właśnie my jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci.

„Twoje dzieci to twoja wina!” to kompendium wiedzy na temat wychowywania dziecka oraz nastolatka. Autor przechodzi przez wszystkie sfery życia i nie skupia się nad tym, co można spotkać w każdym zwykłym poradniku. Nie opisuje, jak przewijać niemowlę ani jak zrobić pożywne śniadanie dla dziecka. Ukierunkowuje czytelnika na to, by pomógł dziecku zrozumieć wartość pieniądza, pokazał, w jaki sposób zadbać o to, by nie popadło ono w przyszłości w długi, by było odpowiedzialne za siebie i za swoją przyszłą rodzinę, by szanowało innych ludzi.

Larry Winget przechodzi od tematu pieniędzy i szkoły, poprzez temat seksu, wyglądu, relacji, aż po samochody, uczciwość i religię. Po każdym rozdziale są specjalnie wyznaczone miejsca do notatek własnych oraz pytania, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć. W ten sposób autor zachęca czytelnika do dialogu, do aktywnego zapoznawania się z treścią książki. Z pewnością jest to ciekawe rozwiązanie i bardzo pouczające doświadczenie.

Najważniejszymi zasadami wychowywania są konsekwencja oraz miłość. Kilkakrotnie w książce możemy napotkać sformułowania tego typu: może nam się nie podobać to, co robi nasze dziecko, ale musimy nasze dziecko kochać mimo wszystko; możemy powiedzieć, że nasze dziecko coś głupio zrobiło, ale nie możemy powiedzieć, że ono jest głupie, itp. Autor wymienia czytelnikowi i omawia specjalne zasady rodzicielstwa, czyli komunikację, zaangażowanie, edukację, dyscyplinę i karę.

Co prawda wiele przykładów przytaczanych przez autora w publikacji ściśle dotyczy społeczeństwa amerykańskiego, jednak sama idea książki pasuje do wszystkich rodziców – bez względu na ich narodowość. Język książki jest dosadny, ale nie naukowy. Jest też bardzo poprawny gramatycznie i stylistycznie, więc publikację czyta się szybko i przyjemnie. Autor nie wywyższa się ponad czytelnika, ale ma swoje zasady, których nigdy nie złamie. Nie nakazuje ich stosować, ale jednocześnie zaznacza, co według niego byłoby najlepszym rozwiązaniem.

Liberalność i konserwatyzm przeplatają się w tej książce, dlatego każdy z pewnością znajdzie w niej coś, z czym zgodzi się bez zastrzeżeń i coś, co będzie dla niego zupełnie nie do przyjęcia. Dla mnie czytanie publikacji Larry’ego Wingeta „Twoje dzieci to twoja wina” było czystą przyjemnością, mimo że nie zawsze w myślach przytakiwałam autorowi. Mam nadzieję, że gdy moja 3-letnia córka będzie miała te 35 lat, będę mogła być z niej dumna i chwalić ją, tak jak Larry swoich synów.

Ale pamiętajmy, że każdą zmianę należy zacząć od siebie.

Alicja Barszcz, 4 miesiące temu
Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM