Recenzja książki "Krowa Matylda bawi się w chowanego" Alexandra Steffensmeiera

Zabawa w chowanego to jedno z ulubionych zajęć wszystkich dzieci. Ale czy tylko dzieci mogą się w nią bawić? Oczywiście książka Alexandra Steffensmeira pokazuje, że nie tylko. Okazuje się, że również zwierzęta mogą wesoło spędzać w ten sposób swój czas. „Krowa Matylda bawi się w chowanego” od Wydawnictwa Media Rodzina to fantastyczna lektura zarówno dla młodszych, jak i dla starszych dzieci (a nie będę ukrywać, że dla rodzica takiego jak ja – też).

Jak zwierzęta bawią się w chowanego i co może z tego wyniknąć? Koniecznie sprawdź w książce "Krowa Matylda bawi się w chowanego" Alexandra Stefensmeie...

Książka opowiada o Krowie Matyldzie i jej przyjaciołach z zagrody. Uwielbiają oni bawić się w chowanego, jednak w czasie jednej z zabaw wszystkie kryjówki zostały szybko zajęte i Matylda nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca. W końcu wpadła na genialny pomysł i weszła na drzewo! Tak – krowa na drzewie to nieprawdopodobne, ale jednocześnie tak śmieszne. Szczególnie, że problem zaczyna się w momencie, gdy Matylda nie może poradzić sobie z zejściem na ziemię. Może jednak liczyć na pomoc przyjaciół, którzy nie potrafiąc ściągnąć Matyldy, dołączają do niej, niczemu nie dziwiącej się gospodyni, a nawet łasego na ciasto śliwkowe listonosza.

Treść lektury jest zabawna, łączy realizm z bajkowością, życie w zagrodzie z pomysłami i zabawami dzieci. Zwierzęta teoretycznie nic nie mówią, ale ich pomysły bardzo przypominają dziecięce. Ponadto każda kolejna strona zaskakuje czytelników, niesie ze sobą nowe i niespodziewane rozwiązania, które są absurdalne, ale jednocześnie takie… dziecinne i zrozumiałe. Dzięki temu Krowa Matylda staje się tak bliska wszystkim maluchom.

Niezaprzeczalnie największą zaletą książki są ilustracje – niesamowicie zabawne, duże i bardzo ładne sprawiają, że książkę bardzo dobrze się czyta i ogląda. Tekst stapia się z ilustracjami, a czasami można nawet pokusić się o stwierdzenie, że obrazki są ważniejsze od niego. Już wewnętrzna część okładki jest przezabawna: Matylda z głową w budzie i chowająca się za sznurem z suszącymi się ubraniami, pewna, że nikt jej nie odnajdzie.

Szczególnie zabawne są dla mnie, mojego męża i córeczki pierwsze strony książki. Pozwalają one doskonale bawić się i ćwiczyć spostrzegawczość. Sama miałam ogromną radość z poszukiwania ukrytych zwierząt i nawet za trzecim czy piątym razem zwracałam uwagę na nowy szczegół i odnajdywałam nową kryjówkę kolejnego kurczaczka, kury, świnki. Równie ciekawe są pozostałe rysunki, np. kurczaki na hamaku wśród konarów drzewa albo kury niosące filiżanki z kawą (kur i kurczaczków w ogóle jest pełno – są wszędzie i przebijają pozostałe zwierzęta w pomysłowości i humorze). Każde zwierzę na ilustracjach robi charakterystyczne miny, które czytelnicy mogą odszukiwać, rozpoznawać i nazywać. Książka staje się wspaniałą zabawą na długie godziny.

Do „Krowa Matylda bawi się w chowanego” został również dołączony plakat, a na jego odwrocie mamy kolorowanki i zadania dla dzieci. Oczywiście plakat już wisi na naszych drzwiach i za każdym razem, przechodząc obok niego, córeczka powtarza z radością: „Krowa Matylda”. Krowa Matylda staje się ulubioną bohaterką nie tylko najmłodszych, ale również rodziców. Jest wesoła, pełna humoru, nie prawi morałów i znajduje wyjście z każdej sytuacji (piknik na drzewie to przecież genialny pomysł). Właśnie dlatego bardzo się cieszę, że ta książka trafiła do naszej domowej biblioteczki i jestem pewna, że nie rozczaruje nikogo, kto na nią trafi.

Alicja Barszcz, ponad rok temu
Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM