Recenzja książki "Grzeczne dziecko" Brazeltona i Sparrowa od GWP

Któż z nas nie chciałby powiedzieć: „Mam grzeczne dziecko” lub: „Moje dziecko będzie grzeczne”? Łatwo jednak powiedzieć, a jak doprowadzić do tego, żeby słowa miały poparcie w zachowaniu naszego szkraba? Moja córeczka ma prawie 3 latka i niestety nie mogę stwierdzić, że jest grzeczna. Owszem, często jest posłuszna i pomocna, jednak ma tzw. napady szału, kiedy wręcz nie mogę się do niej zbliżyć, a wszelkie próby dotarcia do niej, spełzają na niczym. No i co robić w takich sytuacjach?

Zobacz, jak wprowadzać dyscyplinę z szacunkiem i miłością.

Ostatnio natrafiłam na poradnik pediatry Thomasa B. Brazeltona i psychiatry dziecięcego Joshuy D. Sparrowa „Grzeczne dziecko” od GWP. Pomyślałam sobie, że to kolejna publikacja pokazująca cuda wychowawcze, których jednak nie da się wprowadzić w życie. Jednak skusiłam się i przeczytałam, gdyż znam też inne poradniki tych autorów i zdążyłam obdarzyć ich pewnym zaufaniem. Książka jest bardzo dobrze napisana – przystępnie i prostym językiem, bez wzniosłych obietnic, ale z konkretnymi przykładami z życia. Wszystkie ważniejsze informacje są zaznaczone w ramkach, więc z łatwością można do nich dotrzeć i odnaleźć je w dowolnej chwili.

Wiadomo jednak, że sama forma książki to nie wszystko. Najważniejsza jest jej treść. Każdy rodzic ma obawy i nie wie, czy dobrze wychowuje swoje dziecko, czy nie pozwala mu na zbyt dużo, a może wprowadza zbyt rygorystyczne zasady w życie rodzinne. Jak wypośrodkować i doprowadzić do tego, że dziecko będzie posłuszne, a jednocześnie nie będzie czuło się zastraszone i przytłoczone?

„Grzeczne dziecko” pokazuje, że taki kompromis jest możliwy. Najważniejsze zaś jest to, by wprowadzić w domu odpowiednią dyscyplinę. Dzieci, które mają pozwalane na wszystko, wcale nie są szczęśliwe, brakuje im granic, które pozwalają im czuć się bezpiecznie. Dyscyplina nie ma na celu pokazywania dziecku, kto tu rządzi, jednak ma prowadzić je do samodyscypliny, wskazywać odpowiednią drogę do osiągnięcia szczęścia i spełnienia w życiu. Dziecko ciągle sprawdza granice stawiane przez rodziców, gdyż na każdym etapie rozwoju malucha mogą się one przesuwać i zmieniać. Jeśli w domu obowiązuje dyscyplina, maluch po pewnym czasie nie musi już testować rodziców i sam zdaje sobie sprawę z tego, że czegoś nie powinien robić, że coś jest niedozwolone. Właśnie na tym polega pożądana samodyscyplina.

Poradnik Brazeltona i Sparrowa powstał przede wszystkim z myślą o rodzicach, którzy nie do końca radzą sobie z ustalaniem granic i dyscypliny. Mają problemy z zachowaniem konsekwencji w działaniu, więc potrzebują wsparcia i pewnego ukierunkowania. Bardzo spodobał mi się np. rozdział 3, w którym zostały przedstawione metody dyscyplinowania dziecka. Autorzy podzielili je na specjalne kategorie: warte wypróbowania, czasami przydatne i chybione. Każda z metod została opisana z uwzględnieniem jej charakterystycznych cech, zalet i wad. Dzięki temu każdy rodzic dowie się, kiedy dany sposób dyscyplinowania dziecka jest skuteczny, a w jakiej sytuacji nie sprawdzi się i niczego nie nauczy.

W publikacji czytelnicy znajdą również przykłady najczęstszych problemów wychowawczych, np. kłamanie, agresja, marudzenie oraz propozycje radzenia sobie z nimi. Okazuje się, że niezwykle ważne jest wspieranie samodzielności dziecka – nie można go we wszystkim wyręczać i w każdej chwili biec z pomocą. Bardzo często nasz maluch doskonale sam znajdzie sposób na wyjście z kłopotliwej sytuacji. My, jako troskliwi rodzice, powinniśmy być blisko i interweniować tylko wtedy, gdy naprawdę jest to konieczne.

„Grzeczne dziecko” uzmysławia każdemu rodzicowi, że dyscyplina daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, a granice są potrzebne po to, by nasz maluch stał się w przyszłości odpowiedzialnym, znającym swoją wartość człowiekiem. Poprzez tekst książki widzimy troskę oraz chęć niesienia pomocy zarówno rodzicom niepewnym swoich umiejętności wychowawczych, jak i dzieciom oczekującym od opiekunów konsekwencji i uczciwości popartych ogromną miłością. Każde dziecko musi być przede wszystkim rozumiane, a metody wychowawcze powinny być indywidualnie dopasowane do jego temperamentu i uczuć. Bo miłość w każdej rodzinie jest przecież najważniejsza.

Alicja Barszcz, ponad rok temu
Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM